Autor

irmi

21-04-2008 22:51

Tytuł: targowisko

pusty plac po zlikwidowanym , drugim co do wielkości w Białymstoku miejskim targowisku , zrobione kievem w paskudny dzień zimowy

Komentarze

blondadamek

blondadamek

oj zacnie.

powrócił Twój nadmorski koszmar

17 lat temu
rbit9n

rbit9n

o przepraszam, ja tutaj klawiatury nie dotykałem w tym wątku. to znaczy już dotkłem.
a tak swoją drogą, to marne wytłumaczenie z tą korą czołową, chyba że mąż ma zamiar wkładać emocje w remont. z tego co wiem, to podczas remontu wyzwalają się z człowieka mroczne emocję, zatem odcięcie od kory czołowej, powinno teoretycznie spowodować, że tych emocji nie będzie, tylko aplauz i akceptacja.

a skoro już wracamy do marzeń dziecięcych, to mnie zawsze pociągał i przyciągał zapach sklepu zielarskiego na ulicy Hanki Sawickiej. i ten wspaniały sirupus pini compositus produkcji herbapolu Wrocław, to były cymesy jakich mało.

ostatnio carmeny paliłem na trzecim roku studiów, był to jeszcze model z tą bibułą zamiast filtru, oprócz tego że były przesuszone jak pieprz na płaskowyżu Nazca, były przednie i dumne jak orzeł przedni, ale nie tak bardzo jak bielik, dumnie wypinający pierś w naszym godle.

uwielbiałem też, zapach wyrobów czekoladopodobnych, wyzierających ze sklepu 22 lipca dawniej E.Wedla na krakowskim przedmieściu 10, to były czasy, onegdaj tam jeszcze trolle jeździły.

ale się rozpisałem, ale tak to jest w sobotę z rana.

17 lat temu
irmi

irmi

proszę nie zmuszać mnie do takich wysiłków intelektualnych

ta uwaga szczególnie dotyczy kolegów rbita i janusa , zabroniłam już mężowi czytać Wasze dialogi na cztery nogi, jeszcze mu kora mózgowa od pnia odstanie i kto mi remont zrobi ?

17 lat temu
Tata

Tata

A ja się zastanawiam ile można patrzeć na ten napis "dbam o zdrowie", który co prawda licem w kierunku świata odwrócon i mnie się objawia prawą od lewej niczym w lustrze Zenona, który ma mi przypominać o zdrowym trybie na życie i niepaleniu, co mnie doprowadza do szewskiej pasji. Ile można zachwalać Rutinaceę, albo prowadzić dialogi typu: -po wiele tabletki -po złotówce -eee drogo... do innego żyda idę. Tak dzień w dzień, wieczór w wieczór, a w tle słychać tylko cichutkie dźwięki ze stacji radiowej Terefe-re-fe, która już drugi rok promuje tę samą piosenkę Wilków, której tytułu nie znam (swoją drogą całe szczęście, że już nie promują Rubika, bom nie mógł na kostkę patrzeć przez pół poprzedniego roku). Taki to mój los, którym sam sobie, przed dzisięciu niemal laty wybrał.

OK, to tyle narzekań, obowiązek narodowy spełniłem, a teraz będzie już tylko na plus

17 lat temu
janus

janus

Ach, racja! Carmeny i Zefiry. Wszystko ulecialo z dymem i przeminelo z wiatrem!

17 lat temu
Yoonson

Yoonson

i zawsze mnie zadziwiało - ile czasu można spędzić - dzień po dniu, wieczór po wieczorze - oglądając tę samą zakratowaną wystawę, tego samego kiosku wzdychając do dumnie wystawionych na pierwszy plan paczek z Carmenami…
ile wierszy i nieszczęśliwych miłości rozwiało się odbijając od tych blado oświetlonych witryn.
cześć ich pamięci!

17 lat temu
janus

janus

Wlasnie taka byla moja dziecieca definicja szczescia. Zapach kiosku byl dla mnie jedyny w swoim rodzaju, a sama wolno stojaca budka tworzyla wrazenie trwalej autonomii. Oprocz (nieciekawej w gruncie rzeczy) prasy, w kiosku "Ruchu" znalezc mozna bylo mnostwo interesujacych akcesoriow o rozmaitym stopniu przydatnosci i zastosowaniu. Na przyklad: gogle narciarskie, kupony na motorynke, dlugie karnety dziesiecioprzejazdowe, smoczki typu "Ewa", plastikowy kompas czy prezerwatywy z epoki minojskiej o sugestywnej nazwie "Eros". Zreszta sila by gadac...
Kiosk "Ruchu" to jeden z wielu zaginionych mikroswiatow uprzedniej epoki. Szkoda go. Niniejszym spuszczam zaslone... Witamy reklamy.

17 lat temu
Yoonson

Yoonson

uff...
szczęściem żelazko mam z wytwornicą pary i na czas odświeżyłem prasowankę...
i taka myśl mi przeszyła głowę, żeby pocztę upchnąć do kiosku... już widzę te stosy listów, paczek i paczuszech przelewających się przez te malutkie okienko i tego pocztowego kioskarza, któren przygniecony paczką z poleconymi priorytetami smacznie zajada kanapkę dobytą z szarej, przetłuszczonej tutki...

17 lat temu
janus

janus

O kurcze, Yoonson, pracujesz w kiosku, prasujac Wyborcza? Zeby trzymala swiezosc? Praca w kiosku byla moim marzeniem od najwczesniejszych lat. Wolalem ja nawet od pracy na poczcie, ktorej szlachetne piekno ujawnialo sie wsrod rozchodzacego sie echem postukiwania przedatowanych stempli. Ech...

17 lat temu
Yoonson

Yoonson

zawsze się gubię z tymi kwadratami, co są prostokątami i prostokątami, co nie są kwadratami - czy odwrotnie... w każdym razie - z cała pewnością nie są to graniastosłupy - wiem, bo model sklejałem ostatnio do szkoły, dla córki...
a zadrutowana Wyborcza... no tak!!! lecę do kiosku (się mi przypomniało, że prasować trza)

17 lat temu
janus

janus

Dlaczego nie podeszla Pani zdziebelko blizej i ku lewu, zeby drut nad Wyborcza uwznioslic? Czy to z szacunku? Przycielaby sie wowczas zgrabnie zjemlja (z dluuugim "jot") i dodalo sowicie niebo. Dodatkowo krawedz blacho-falowej budy zblizylaby sie do srodeczka, tworzac mila oku quasi przekatna. Poza wszystkim ten kwadrat nie jest kwadratem, prawda? Dlaczego?

Pozdrawiam wiosennie, plotac wianki i trzy po trzy.

17 lat temu
Yoonson

Yoonson

...
i co ja mam powiedziecieć?
że mi się widzi?
że też myślę o takich przekazach?
tak, tak, tak

17 lat temu
kborowski

kborowski

Tez lubie takie dokumenty - swietnie sie oglada, zwlaszcza po uplywie czasu

17 lat temu
irmi

irmi

naprawdę ?

17 lat temu
romek

romek

dlugie "J" swiadczy o skrywanej brutalnosci i impusywnosci w kontaktach seksualnych.

17 lat temu
Grisza

Grisza

Po tym obowiązku poznać dokumentalistkę/tę

17 lat temu
irmi

irmi

a tak zrobiłam z kronikarskiego obowiązku
dzisiaj już nie ma nawet tej budy z napisem

17 lat temu
Grisza

Grisza

O tak takie dokumenty to ja lubię

17 lat temu