01-04-2010 18:12
Tytuł: niech gra muzyka
Takie sobie zabawy z ekspozycją wielokrotną :)
Komentarze
Steuermann
Malczer napisał(a):
No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować? ... |
Wybacz mu, bo nie wie co pisze
Licenjat to odpowiednik technika, nie inżyniera. Tak się tylko nazywa. Dowodnie świadczy o tym fakt, że licencjusz (obecny inżynier) może ubiegać się o uprawnienia do sprawowania samodzielnych funkcji w budownictwie w zakresie ograniczonym, to jest dokładnie takim, jak technik sprzed reformy studiów na dwuetapowe. Natomiast inżynier sprzed tej reformy może! (nadal) ubiegać się o uprawnienia bez ograniczeń to jest dokładnie takie, jak obecnie magister inżynier czy nawet doktor inżynier
A przy okazji. Co ty masz za natręctwo z tymi mostami?
Malczer
| sut72 napisał(a): 1 - inżynier (odpowiednik licencjata) |
No teraz to ja się przypierniczę. Zrównałeś licencjata z inżynierem. Dla mnie to nie do przyjęcia. Nie obrażając nikogo z obecnych (i nieobecnych też), ale jak można porównać kogoś, kto wie jak znaleźć w bibliotece książkę o tym jak się buduje mosty, z tym, który potrafi ten most wybudować?
...
Steuermann
| sut72 napisał(a): No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy. 1 - inżynier (odpowiednik licencjata) 2 - magister 3 - doktor inżynier. Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich. |
Sorry, nie obraź się na to, co napiszę. Nie wiem. skąd czerpiesz wiedzę, którą się z nami podzieliłeś. Jeżeli jesteś studentem politechniki czy też studentem (?) - uczestnikiem studiów doktoranckich, to pokazujesz, że macie na swojej uczelni taki poziom, że nawet nie odróżniacie stopni zawodowych od naukowych. To jest problem Twojej uczelni i zmian systemu, o których mówiłem.
Studia wyższe kończy się uzyskując tytuł magistra inżyniera danej specjalności. Ten tytuł umożliwia ubieganie się o wszelkie uprawnienia zawodowe (nie stanowiska), przynajmniej w zawodach inżynierskich, które znam. Tytuł doktora jest inżynierowi potrzebny wyłącznie (co napisał wcześniej DAAD) po to, by realizować karierę naukową, a w szczególności by móc ubiegać się o habilitację (warunek konieczny w sensie logiki formalnej). I jeszcze żeby brylować w towarzystwie (warunek niekonieczny, wystarczający
). Podzielam całkowicie opinię DAADa o poziomie studiów wyższych po reformie. Może dlatego, że też pamiętam politechniki bez wydziałów ekonomii, socjologii i politologii, ale za to z silnymi katedrami matematyki i fizyki.
P.S. I nie pisz co było dawniej. Bo były dwa toki studiów,równoległe. Magisterski i inżynierski, obydwa zakończone pisaniem pracy dyplomowej, odpowiednio magisterskiej i inżynierskiej. Ostatni nabór w tym systemie miał miejsce w roku 1971.
DAAD
| sut72 napisał(a):Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich. |
Kiedyś było zupełnie inaczej, ktoś z dyplomem inżyniera naprawdę był inżynierem, analogicznie sprawa wyglądała z maturą.
Dzisiaj poza nielicznymi uczelniami to zakrawa na jakąś farsę :p
Spotykam inżynierów elektryków nie rozumiejących prawa Ohma, dawniej nie ukończyliby nawet technikum.
Tytuł magistra jest pierwszym tytułem naukowym i był potrzebny do dalszej pracy naukowej.
sut72
| yoonson napisał(a): Omega może i tak, ale Crimsoni z fantastycznymi instrumentalistami są przy Omedze jak Bach przy Rubiku ![]() |
Hjehje - trafne porównanie...
Acz Omegę mimo tego też bardzo lubię...
:-))
sut72
| Steuermann napisał(a): Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce W moich czasach robiło się to jednym łykiem. |
No to właśnie teraz obowiązuje taki system - trzyetapowy.
1 - inżynier (odpowiednik licencjata)
2 - magister
3 - doktor inżynier.
Kiedyś bylo inaczej, bo nie bylo wymagane robienie pracy inżynierskiej na studiach magisterskich.
Steuermann
| sut72 napisał(a): Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych? |
Mam na myśli licencjat + magisterium. W/g mnie to dwa etapy, ale zawsze byłem lichy w matematyce
W moich czasach robiło się to jednym łykiem.
Steuermann
| jzl napisał(a): Za godzinę we Krakowie i radiowej dwójce Buxtehude, do którego do Lubeki pielgrzymował pobierać nauki sam imć J.S. Bach. |
I za to z roboty wyleciał
Yoonson
Omega może i tak, ale Crimsoni z fantastycznymi instrumentalistami są przy Omedze jak Bach przy Rubiku 
implicite
Za godzinę we Krakowie i radiowej dwójce Buxtehude, do którego do Lubeki pielgrzymował pobierać nauki sam imć J.S. Bach.
DAAD
Oczywiście i nie tylko bo na 400-stu winylach to się troszkę zmieści.
Czemu akurat King Crimson, oni tak jak Omega jechali na jednym temacie do upadku 
Yoonson
kolumny z selektywnym "środkiem" i Archive...
idę se włączyć.
Malczer
DAAD, a masz coś King Crimson i kolumny z miękkim basem?
...
sut72
| Steuermann napisał(a): Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację. |
Sztojerman, o jakich dwuetapowych studiach mówisz? W odniesieniu do trzyetapowych?
sut72
Fota bardzo, bardzo.
Z jednym ale: mi osobiście się ten obraz kojarzy raczej z Coltranem (np. Impressions), niż z Czają...
:-))
Steuermann
| AnnaP napisał(a): Na to wygląda. Nie wiem o co chodzi. Może ktoś ma ciśnienie, żeby koniecznie jak najszybciej 6-latki znalazły się w I klasach (co wg mnie jest totalnym nieporozumieniem). |
Jakieś kolejne genialne posunięcie będzie po wprowadzeniu gimnazjów i dwuetapowych studiów wyższych. Bodaj już tylko tutaj można jeszcze nabałaganić, jeśli chodzi o edukację.
AnnaN
Na to wygląda. Nie wiem o co chodzi. Może ktoś ma ciśnienie, żeby koniecznie jak najszybciej 6-latki znalazły się w I klasach (co wg mnie jest totalnym nieporozumieniem).
implicite
Innymi słowy, plotka?
AnnaN
| jzl napisał(a): A kilka dni temu się dowiedziałem, że nauczyciele w zerówce, pod groźbą utraty premii lub nawet pracy, nie mają prawa uczyć dzieci literek i liczb. |
Wśród rodziców krąży ta przerażająca wieść. A jakoś żaden nauczyciel, z którym o tym rozmawiałam (a jestem akurat w temacie) nic o wspomnianych rozporządzeniach nie słyszał. Psychoza jakaś...
DAAD
| jzl napisał(a):Przecież rozwój dziecka to proces, którego nie sposób regulować administracyjnie. |
Jedyny dobry proces jaki w życiu poznałem to Kafki
jac123
Pięknie grają!
implicite
Edukacja w zerówce była wyjątkowo solidna. A kilka dni temu się dowiedziałem, że nauczyciele w zerówce, pod groźbą utraty premii lub nawet pracy, nie mają prawa uczyć dzieci literek i liczb. Jestem przeciwny rozpoczynaniu wyścigu szczurów tak szybko jak się da, ale żeby stawiać takie cezury? Przecież rozwój dziecka to proces, którego nie sposób regulować administracyjnie.
sej
| DAAD napisał(a): Jasnowidz jaki czy co ![]() |
Pewnie nie jasnowidz. Wychodzi na to, że umie czytać.
DAAD
Jasnowidz jaki czy co 
implicite
Czajkowski, Symfonia Manfried.
sut72
Panowie, nie będę odpisywał każdemu z osobna, tylko wszystkim naraz.
Po pierwsze - nie mam i nie miałem zamiaru wywoływać wojen ani innych niesnasek, bo to nie o to chodzi.
Po drugie - być może zaszło jakieś niedomówienie w temacie - stąd pytałem się Sztojermana o co mu konkretnie chodzi z tymi etapami.
Po trzecie - studia dwuetapowe - oficjalnie nazywa się to dwustopniowe - zostały wprowadzone stosunkowo niedawno. Szkolnictwo wyższe z dwoma równoległymi stopniami - inżynierskim i magisterskim było realizowane do niedawna, acz być może są uczelnie, które takie zmiany wprowadziły wcześniej. Oczywiście po ukończeniu inżynierki można było kontynuować naukę na magistra - wchodząc w tok nauczania studiów magisterskich niejako od połowy.
Po czwarte - stopniem trzecim studiów jest doktorat - w systemie obecnym.
Po piąte - pod względem poziomu kształcenia licencjat odpowiada mniej więcej stopniowi inżyniera.
Inżynier teoretycznie umie budować mosty, a licencjat teoretycznie umie policzyć, że budowa tego mostu kosztowała 33 koma 4368557 razy więcej niż GoldenGejta we Frysko...
;-))
Po szóste - niestety - współcześnie wielu inżynierów rzeczywiście nie ma wystarczającej wiedzy do wielu działań, do których ten stopień powinien upoważniać - tutaj poruszamy głębszy problem degradacji stopni, ale to inna bajka...
Na ten stan rzeczy wpływa wiele czynników - nie same studia, nie same uczelnie i nie sami wykładowcy/prowadzący.
Niech za przykład posłuży, że wykładowcy wymagający od studentów zbyt wiele wysiłku są przez nich bardzo negatywnie oceniani, a to skutkuje nieprzyjemnościami...
Po siódme - jeśli ktoś z Was odbiera posiadanie tytułu naukowego dr-a (lub wyżej) jako brylowanie w towarzystwie, to wytłumaczcie mi czym-że w takim razie jest tytułowanie się w towarzystwie np. Prezesem (lub bardziej po "polsku" - President'em)??????
Po ósme - w "wyliczance" wpisałem "magister", zamiast "magister inżynier" - mea kupa...