Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 17
No ruina, Loel będzie wyzywał...
No to dodam linka.
https://polska-org.pl/557341,Walbrzych,Panoramy_Walbrzycha_i_Kotliny_Walbrzyskiej.html
o, zepsułem stronę, link się nie łamie?
ps. i zdublowałem wpis edycją...
No to doam linka. https://polska-org.pl/557341,Walbrzych,Panoramy_Walbrzycha_i_Kotliny_Walbrzyskiej.html
Marian napisał:
"No tak, człowiek się naogląda, przesiąknie, nawet sam swoich wzorców nie dostrzega..."
Trudno się nie wzorować, człowiek musiałby ślepy chodzić. Pilch napisał, że inspiracja dla grafomana, to najlepsze co mu się może przytrafić. Ja z tym u siebie nie walczę...
Co do urody, tak. Niby wiedziałem, ale teraz jakbym się na nowo obudził. Aż zazdroszczę miejscowym...
No tak, człowiek się naogląda, przesiąknie, nawet sam swoich wzorców nie dostrzega. Ale czarny przemysł w górach jest malowniczy. Dewastujący, ale w swój sposób "ładny". Ramsztajnowy.
Yhm, chyba zaczynam lepiej to rozumieć.
U mnie ikoniczne jest to zdjęcie.
Ładnie by się komponowały te pocztówki:
Wylosowało się więc tradycyjnie się wpisuję.
Mnie podoba się bardzo. Taki wymowny obraz katastrofy industrialnej.
A kto nie chwali, ten trąba.
Dla mnie bomba!
W ciemni jak to w ciemni, wszystkie chwyty dozwolone. Zasłanianie, doświecanie, czasem odbitka po obróbce mało przypomina negatyw. Wrony na niebie robiło się ostrą końcówką cyrkla. Ołówki miękkie do chmur jeszcze mam. Ten ostatni produkt cyfrowy też niczego sobie, jest na co popatrzeć.
Na cyfrowym wyszło mi tak
Cyberpunk macierzowo-instaksowy, modyfikowany węglem. O.
To pozytyw. Z instaksa. Błyszczący. Znalazłem płaski skaner canona, ale zasilacz ma dziwną wtyczkę. Nie mam weny na przeróbkę, pytam czasem, jak sobie przypomnę, znajomych o zalegającego płaszczaka. A sam się kilku pozbyłem nie widząc dla nich miejsca. To próba lustrzanką. Problemem jest oświetlenie. W słoneczny letni dzień zrobiłbym ładnie na zewnętrznym parapecie. A do tego czasu cuduję.
Zdjęcie sprzed stu lat. Biały van i PRLowski biurowiec wykadrować, nikt się nie pozna. Oddałem sąsiadowi Plustka razem z płytą i ramkami. Narzeka, że skanowanie żmudne, czasochłonne i dalej wszystko oprawia smartfonem.