Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 11
Pare razy zdarzylo sie przejezdzac przez Tokaj,ladne miasteczko.W sieniach domow,stare kobiety sprzedawaly "tokaj" w 2 litrowych butelkach po wodzie mineralnej,cena 2,50 Euro.Po nieudanych probach porozumienia sie ze "sprzedawczynia" odezwalem sie po niemiecku,o dziwo zrozumiala ale cena butelki "tokaju" natychmiast urosla na 5 Euro.Innym razem trafiilem ,na swieto wina.Glowna ulica ciagnely sie stoly,na ktorych stala niezliczona ilosc z tokajem.Ludzie podchodzili i pili skolko godno.Zauwazylem tam "konesera",wlewajacego sobie zawartosc wielu kieliszkow za pasek spodni,za ktorym wystawal lejek.Gdzie on to wlewal?
Wielka szkoda,moze poczynilbys "cos" w rodzaju "Cikani II".
Prawdę mówiąc w tej części Słowacji bałbym się trochę zapuszczać w jakieś ostępy. Otoczenie sprawiało wrażenie Polski z lat 80-tych, wszystko w rozsypce + romskie osiedla...
W starych książkach można przeczytać jak to na prawdę Tokaj robiono. Tokaj nadający się do picia dojrzewał w Polsce. Cytat: "In Hungaria natum, in Polonia educatum", czyli na Węgrzech zrodzone, w Polsce wychowane.
PS Kraina Tokaju sięga do południowej części Słowacji i tam też są winnice. Kilometr od szosy można znaleźć punkty sprzedaży. Drogowskazy zaprowadzą.
Promocja była w budapesztańskim SPARze :)
Ten drogi kupiłeś.
"Jak to nie elefem to bym się starał żeby ostrość była również na górze etykiety." Byłoby zbyt dosłownie
"Poza tym tokaj nieprawilny. W Polsce." A to od kiedy? To już my nie dwa bratanki?
A tak. Dokładnie. Jak to nie elefem to bym się starał żeby ostrość była również na górze etykiety, bo prawie jest na te w napisie. Przysunąć butelkę, wyżej aparat i większy kąt? W takim układzie mnie boli oko, jakbym cudze okulary założył. Się ałtor nie gniewa? Recenzent kiepski, ale się stara. Najgorsza jest obojętność. Chyba kiedyś Jacek tak napisał. Albo Paskal?
Dzieło tak wielowątkowe, że każdy znajdzie coś dla siebie. Co do mnie, to muszę poszukać dobrego przepisu na pieczoną dynię.
Jedno ze zdjęć na komórkę. Latami walczono o duże go. Poza tym tokaj nieprawilny. W Polsce.