Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 10
Dokładnie.
Znaczy się Sienkiewka?
Dokładnie, to jest nasz reprezentacyjny deptak.
Sienkiewicza, reprezentacyjna ulica w Kielcach. Chodzę nią na pociąg albo na pekaes.
Z tego co mi wiadomo to Henryka Sienkiewicza.
Dzięki, Ruska 10 to jaki dziś adres? Czasem bywam w Kielcach i mam tam jakieś kontakty, podobnie w Busku Zdroju.
Kopel Gringrass. Zakład fotograficzny MODERNE, Ruska 10, Kielce.
Kopel Herc Gringras urodził się w Busku-Zdroju w 1879 roku jako jedno z sześciorga dzieci zegarmistrza Mojsze Mendla Gringrasa z Pińczowa i Rywki ze Szczekocin. W 1897 wziął w Busku ślub z Fajglą zd. Czarną (akt ślubu zachował się w kieleckim archiwum) i zamieszkali w Pińczowie. W 1904 wyjechał z żoną i dwójką dzieci przez Węgry do Szwajcarii uczyć się fachu fotografa. Tam urodziła się kolejna trójka dzieci, w sumie mieli ich dziewięcioro. W 1910 r. przyjechał do Kielc i otworzył studio "Moderne". W r. 1930 założył fabrykę negatywów "Orion" w Kielcach, które wcześniej były importowane z Niemiec. Fabrykę rozwinął jego syn Leopold.Troje spośród jego dzieci zostało zamordowanych w Treblince i Oświęcimiu, jedną córkę zamęczono w obozie pracy w Wiśniówce, jego samego zabito razem z żoną w Treblince w 1942 roku. Następne troje dzieci dożyło poważnego wieku w Izraelu, gdzie pozakładali duże rodziny. Wyżej wspomniany syn Leopold żył po wojnie w Polsce, a po 1968 roku w Szwecji, gdzie też zostawił rodzinę, a ostatni (Julian Gringras) do końca żył w Warszawie.
Czy mógłbyś podzielić się wiedzą historyczną?
Kiedyś nawet udało mi się odgrzebać historię fotgrafa który to zdjęcie wykonał.
Wyobrażam sobie koszt zrobienia zdjęcia. Wiem, że były drogie, dziadek tylko kilka razy wzywał fotografa. Pierwszy raz z okazji wyjazdu na mszę św. zaraz po śmierci Marszałka Piłsudskiego. Drugi raz gdy kupił konia remontowego z wojska. I tyle. Reszta to amatorska produkcja domowa. Bez światłomierzy, dalmierzy i koreksów.