dziecięce paparazzi...
ewentualnie - moje pierwsze ""street-photo"". Każda fotografia ma swoją opowieść, historię. Zarówno zawartą w obrazie, jak i tę związaną z jej powstaniem. Świetnie przedstawia to - na przykład - Włodek Barchacz w swojej książeczce ""Koń by się uśmiał czyli mój Peerel"" (polecam). Podobnie - o tym aspekcie fotografowania traktuje świetny artykuł/esej Piotra Mazika, ""Rola fotografii w historii"" [""Konteksty"" LXVII nr 1, 2013, str. 108-114]. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Warszawa, podwórko, w okolicach trzepaka, rok 1967, 1 września. Aparat Druh Synchro z wkładką 4.5x6 cm, zapewne: f8, czas M, z ręki :); wywołanie: domowa ciemnia, dygitalizacja negatywu 2013, opracowanie obrazu: obróbka własna. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - W Małgosi podkochiwali się prawie wszyscy koledzy z podwórka (oczywiście w tym wieku, żaden z nas by się do tego nie przyznał nawet na torturach :). Zdobyć Jej fotografię - to było wyzwanie :)))
Komentarze 4
Garaże, za rogiem śmietnik i jezdnia z trylinki. Poprostu niezapomniane.
Tylko, że we wrześniu 1967r byłem już na wydz. Elektroniki PW.