spajerowanie (2)
z cyklu: subiektywne spacery powarszawskie; wrzesień 2016; aparat: Zenza BRONICA SQ-A, obiektyw: ZenzanonS f:2.8, f=80mm, ręki, czas 1/30 sek., f8.0, ISO 400 (Ilford HP5+), wywołanie negatywu i opracowanie obrazu: obróbka własna: Rodinal R09 (1+50, 11 min.).
Komentarze 15
Koniec jest bliski...
Koniec smażalni, tak to koniec.
A to proza życia. Koniec jest bliski...
Bywa.
ja się męczyłem - 3m wkładanie do koreksu, 8m wywoływanie, 8m utrwalanie, 10m pluskanie - i kicha
Muszę Cię zmartwić. NIC, absolutnie NIC. Nawet zarysu jakichkolwiek klatek. NIC.
Ten papier nie wytrzymał próby czasu. Puścił, a film się całkowicie i równomiernie zaświetlił.
Kadry oczywiście do powtórki, tylko na Gabrysię poczekam do lata. Zapewne się wybierzemy.
Bywa. Niedawno tak miałem - gdy się okazało, że migawka w jednym z obiektywów \"się nie kontaktuje\" z zasilaniem. I dwa negatywy wykonała na \"awaryjnym\" czasie czyli 1/500 sek. W sytuacjach, gdy czasy ze światłomierza były rzędu 1/15 sek,, 1/30 sek., a przysłona 11.0...
O jakim papierze piszesz? Miałeś założony film na \\\'p\\\' ? Chociaż, jak nie ma nawet zarysy klatek, to raczej wina procesu. Może użyłeś whisky zamiast wywolywacza?
Hej Michale,
To był tzw. \'Ładunek dzienny\'. Film na rolce z początkową końcówką zabezpieczoną papierem. Oczywiście bez metalowej kasetki. Po ok 40tu latach papier przepuścił na tyle, że film zaświetlił całkowicie. Proces był jak dla poprzedniego filmu ORWO NP55 i dla innych FotopanówF - zawsze skuteczny, bo te filmy są bardzo tolerancyjne. Tolerancja, to teraz takie modne hasło, prawda?
Ale jaskiniar pewnie zlośliwie smażył to w słońcu i tak mnie wystawił.
Kadr z Gabrsią przepadł, ale za to wpadnę do Was latem i powtórzę.
Pzdr, Janeq
Ten papier nie wytrzymał próby czasu. Puścił, a film się całkowicie i równomiernie zaświetlił.
Kadry oczywiście do powtórki, tylko na Gabrysię poczekam do lata. Zapewne się wybierzemy.