Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 8
Też miałem, niestety, wersje EL, kupiłem go za tysiąc złotych, a sprzedałem za 300. Przy sprzedaży, w ramach negocjacji ceny handlarz wyrwał z podszybia wycieraczkę razem z rdzą.
Nie zapomnę zimowych driftów na parkingu pod stadionem Lecha, gdy jeszcze było to możliwe, i jak spuszczałem rękaw kurtki do dziury z ogrzewaniem miedzy fotelami...
To już były ostatki maluchów na drogach, ten moment kiedy był to jeden z popularniejszych pojazdów, a juz chwilę później rzadkość. Jakoś 2004 rok.
malucha to i ja kiedyś miałem, rocznik 1983, wersja "bambino". dawno to było, w czasach, kiedy płaciło sie jeszcze tzw. podatek drogowy, którego wysokość była uzależniona od pojemności silnika. potem przyszły zmiany, i podatek został niejako wliczony w cenę paliwa. wtedy też owego malucha zamieniłem na mercedesa w115. do dziś zdecydowanie wolę duże auta
Ludwik to Góra Kalwaria, \\\'INCO\\\' w Pruszkowie to \\\'Celia\\\' - kosmetyki dla pań i farby \\\'Maluj Sam\\\', esencje do oranżady chyba też. Dziś w tym miejscu jest osiedle wspaniałych domów w których śpią ludzie. A pracę straciło kilkaset osób. Choć marka handlowa dalej prosperuje.
No i Gawra w Wiknie. Incowcy łowili tam śledzie pod bokiem Kiszczaka. Byłem, fajne miejsce.
Maluszka to ja mam nawet dziś.
Nie to co drzewiej bywało.