Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 7
No i stałem tak z dzieckiem na różnych poboczach, czekając na zmiany kolorów, a że byłem po trzech dniach przebywania i rozmów z żebrzącymi Romami, to skojarzenia targały mną przedziwne. Właziłem na środek pasa przed stojące samochody i uchwycałem ten jeden króciutki moment. Potem uśmiechałem się do stojących kierowców, a oni jakoś nie ruszali odrazu, bo musiałem jeszcze zejść na pobocze. Może nie ruszali przez dziecko na plecach, a może bali się wariata, który kuca przed samochodami (usiłowałem umieścić jak największą ilość sygnalizatorów na tle nieba, bo przypuszczałem, że na tle krzaków znikną). Wiadomo, że przejechanie wariata przynosi pecha. W każdym razie żaden mnie nie przejechał. Ale dzieciak mi zaczął marznąć, wydało mi się, że złapałem to, co chciałem i zwinąłem się w dalszą drogę.
Taka to dziwna historia.
Ja nie mam wąsów i też nie kumam.
Jak to nie masz wąsów?
Nie jesteś jak Di Caprio?
To przez te wąsy.
Wąsy są Adriano, nie moje.