Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 9
Dawno temu też tam byłem. A co do ludzkiej natury... Wolna wola, źle użyta i brak zasad, powodują, że człek staje się bezkrytyczny. Zarówno w czynieniu zła jak i w udowadnianiu, że jego jest najlepsze i jedynie dobre. Jak znamy historię, jedno i drugie prowadzi do strasznych rzeczy. Pozdrawiam.
Ty piszesz o tym co było, ja o utopijnej wersji "sprawiedliwości dziejowej".
To dwa różne porządki, nie wykluczają się.
Ja po prostu chcę sobie jakoś poradzić z taką rzeczywistością, którą zastałem.
I nie ma dla mnie większej różnicy między holokaustem, a wypędzeniami, rzezią Ormian, zgwałceniem Woli, wysiedleniem Łemków, eksterminacją Indian... Te wszystkie rzeczy nie powinny mieć miejsca - a jednak. Powtarzamy to z uporem. Więc może jest to wpisane w nasze człowieczeństwo tak samo, jak ratowanie rannych czy ryzykowanie życia własnej rodziny, aby ratować kogoś prześladowanego?
Proporcje są dość ponure, co nie ułatwia mi chodzenia po zdewastowanych cmentarzach...
(Nie wymieniłem tylu różnych ludobójstw, że aż mi głupio, ale chciałem, żeby dobór był w miarę przypadkowy i wyrywkowy.)
Wyobraźcie sobie taką sytuację w latach 40'tych w moim rodzinnym mieście.
Na jednym jego krańcu zatrzymują się trzy ciężarówki, wyprowadzani są z nich więźniowie z ustami zagipsowanymi, ręce związane drutem kolczastym. Ustawiani są pod parkowym murem na oczach spędzonych na to "widowisko" ludzi. I są rozstrzeliwani po 5 osób.
Robi to przygnębiające wrażenie i budzi strach. Kilka tygodni później Niemcy rozstrzeliwują w tym samym mieście 800 ludzi, bez przeszkód i bez widzów. Bo ludzie się bali, czuli się podle - bo słyszeli strzały, ale bali się. Gdy nadeszło wyzwolenie, mordercy uciekli przed odpowiedzialnością, uciekli także Niemcy-polscy obywatele, tzw. koloniści-z obawy przed zemstą Polaków. Nie dziwię się, że gdy strach ustąpił ludzie skwapliwie pozacierali ślady po volksdojczach, donosicielach narodowości niemieckiej, kolaborantach. Do ostatniej mogiły, do ostatniej cegły. Gdybyśmy przeżyli to co nasi dziadkowie, pewnie zrobilibyśmy to samo.
Tutaj gdzie mieszkam obecnie, w Łążynie, była w czasie wojny sytuacja dość typowa dla niemieckiej empatii w stosunku do Polaków. W jednym z gospodarstw był parobek - Polak - i miał zakazane zbliżać się do dzieci gospodarza - Niemca. Trzeba nieszczęścia, że syn gospodarza w trakcie zabawy wpadł do studni. Jedynym, który pospieszył na pomoc był polski parobek i dziecko uratował. Jak odwdzięczył się Niemiec? Uroczyście i z namaszczeniem połamano mu nogi na głównym placu we wsi, publicznie, za to, że śmiał dotknąć niemieckie dziecko.
Nie dziwię się, że tu gdzie mieszkam, nie ma niemieckich cmentarzy.
Chłopak, któremu połamano nogi, przez całe swoje życie zmagał się z kalectwem.
Zmarł w zeszłym roku.
Do obecnego stanu tego konkretnego cmentarza w większym chyba stopniu przyczyniły się władze komunistyczne, co jest swego rodzaju paradoksem.
W Chełmży zlikwidowali najpierw Żydów, wysadzili w powietrze Synagogę, zaorali Kirkut.
Wszystko w aplauzie niemieckojęzycznych obywateli miasta, przy aprobacie kilku polskich . Ostatnio w archiwach niemieckich pokazały się zdjęcia z tej akcji. W okolicach powstał obóz dla kobiet żydowskich, dziś nie ma po nim śladu. Stoi tam jedynie pomnik.
Do myślenia daje to, że często ci Żydzi byli sąsiadami z tymi ludźmi, od wieków.
A mimo to nikt nie zaprotestował, gdy ich wszystkich wywieziono i zamordowano. Wiem na pewno, że Niemieccy obywatele zdawali sobie sprawę z losu wywiezionych.
Dlatego też nie dziwię się zbytnio, że po wojnie w Chełmży nie został się ani jeden Niemiec. Zatarto też po Niemcach wszelkie ślady. Taka sprawiedliwość dziejowa.
Kto tak popsuł nagrobki?