Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 7
Bardzo interesujące zdjęcie i równie interesująca historia.
Kręciłam się tam wokół kościoła w Mariańskim Porzeczu
i po jego wnętrzu czas jakiś, aż kościół zaczął zapełniać się wiernymi przybywającymi na popołudniową mszę.
No to wysunęłam się na zewnątrz i wtedy zauważyłam światło eksponujące skromny krzyż nad bocznym wejściem.
Przymierzyłam się do kadru, zrobiłam to zdjęcie i deliberowałam nad następnym ujęciem, gdy niespodzianie zza moich pleców odezwał się przyjazny głos:
- Szczęść Boże!
i zaczął pytać o aparat (Mariolkę rozpoznał od razu), typ negatywów, co już uwieczniłam, jak mi się świątynia podoba i skąd o niej wiem (bo żem przyjezdna, to było oczywiste).
Powiedziałam miedzy innymi, że planując krótką wyprawę w okolice natknęłam się w internecie na zdjęcia wnętrza, które mnie zachwyciły i spowodowały, że chciałam te wspaniałości zobaczyć na własne oczy.
Rozmawialiśmy chwilę o kadrach i porach, o jakich w świątyni jest najlepsze światło (naturalne) i wtedy zrozumiałam, że mój rozmówca jest autorem części zdjęć, które wcześniej widziałam.
Rozmowa trwałaby może dalej, ale z kościoła dobiegły nas podenerwowane dzwonki.
Mój rozmówca zawołał:
- Oj! zapomniałem, że idę na mszę! Już tam na mnie czekają i poganiają, bo chyba się spóźniam! Szczęść Boże!
i biegiem wpadł w to boczne wejście.
A było to sam ksiądz proboszcz, kustosz sanktuarium i przełożony domu zakonnego
nie będzie to obrazoburstwem, jeśli napiszę, że jednakowoż jest to element architektoniczny.
Dobrze, skoro tak twierdzisz