Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 7
To może D23?
Właśnie, D23. Tylko muszę kupić składniki. I od razu wywołuję.
Potem Pot. Bo on jest tak złożony, ze wypracowuje reduktor do zera. Ciężko w nim przewołać. I używa się go tylko raz. Ciach, i do zlewu.
Spróbuję.
Jak widać, jest to wywoływacz dla zakładów fotograficznych wywołujacych dużo, różnej maści negatywów. Dzięki temu wygodny. Być może podejdzie jakiś wywoływacz do tanków.
Ale najlepsze rezultaty Agfa PankineK będzie uzyskiwała w wywoływaczach kinematograficznych, albo sensytometrycznych (Foton N2, Kodak D23, Czibisowa Nr2).
Dobry jest też wywoływacz Pota (i oszczędnościowy), trudno w nim przewołać i jest bardzo tani.
W FX37 składniki są tak dobrane (zresztą, dyskusyjna sprawa, bo to jeden z częściej modyfikowanych wywoływaczy), by wyzyskać czułość, zachować ostrość konturu, działać na powierzchni emulsji, nie powiększać ziarna.
Coś jak nasz N10 Fotonu. I to się sprawdza. Ja pokombinuję z Czibisowem, bo widziałem na rosyjskich stronach zdjęcia na PankineK z 1939 roku, z Morza Północnego, i ziarno było zerowe. Wywoływane w D23.