Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 6
Posiadam jeszcze drugi 250-watowy rzutnik Leici- Pradovit CA 2502.
Konstrukcyjnie są ze sobą tożsame, używają tych samych obiektywów oraz pilotów.
Jeśli chodzi o jasność i jakość optyki, to mając doświadczenie z rożnymi produktami Zeiss'a, Agfy
i Reflecty mogę stwierdzić, że 250-watowe rzutniki Leitz nie mają żadnej konkurencji. Mechanizmy zmiany diapozytywu są unikalne i doskonale dopracowane. Czas przerzutu jest ultra-krótki, widzowie nawet przez najmniejszy ułamek sekundy nie są narażeni na widok światła białego. Na dobrej tkaninie ekranu obraz jest fantastyczny. Bardzo ostry i ze świetną plastyką.
Często z kolegami na sali wykładowej oglądamy zdjęcia cyfrowe z wakacji czy konferencji wyświetlane z rzutnika cyfrowego, jednak panuje zgoda, że projekcja Velvii czy Provii z Leitz'a na dobrym ekranie nie ma absolutnie żadnej konkurencji wśród cyfrowych odpowiedników.
Plastyka jest nieporównywalna. To także pokazuje jak wielki postęp został dokonany przez Fujichrome na polu emulsji E6.
Ostrość i kontrast są tak wspaniałe, że jako ramki pierwszego wyboru stosuję te wyposażone
w mleczne szybki anty-newtonowskie.
Porównywanie skanów z Nikona do obrazu z rzutnika nie ma jakiegokolwiek sensu, to zupełnie inna liga. Dynamika rzutowanego slajdu jest zdecydowanie lepsza.
Problemem jest tylko wywołanie: smoliste czernie na Velvii osiągające 4.2D są doskonale czarne tylko wtedy gdy jakość chemii jest bezkompromisowa.
Pozdrawiam
Jaki to jest model?