Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 20
ps. zapomniałem dodać, że zdjęcie mi się podoba z uwagi na betonowe ostrości
no wiesz, ja patrzę tak. chcesz dobrze, dajesz rozkaz. wychodzi jak wychodzi. oceniamy po tym jak wyszło a nie po tym jak miało wyjść. [ciach...] powstańcy, młodzi, mieli jeszcze szansę walczyć. stary człowiek po miesiącu bez wody widzi chyba raczej walec historii jadący mu po głowie. zresztą krwawe wojny to nie pieśń przeszłości. to dzisiaj.
[ciach...]
Kiedy widzisz współcześnie - gdy oceniamy, działania teraźniejsze, wczorajsze, sprzed roku, dwóch temu - generalnie za naszej - oceniających pamięci i świadomości - to zawsze mamy dwie dane: wiemy jak miało wyjść (zwłaszcza, gdy są to działania nasze, czy naszych bliskich, znajomych) - wiemy jak wyszło - wtedy oceniamy.
W odniesieniu do przeszłości, która odbyła się poza naszą świadomością - o tym jak wyszło - wiemy z opisów innych, o tym jak miało wyjść - także, a często te opisy (jak wyszło i jak miało wyjść) pochodzą z różnych źródeł.
Opis - oraz odczucia dotyczące przeżyć w Powstaniu (ludności cywilnej i walczących) - mam/znam od osób obecnie starszych (mocno - mój Ojciec i Jego Siostra) - w czasie Powstania nastolatków, oraz od tych, którzy w czasie Powstania byli już dorosłymi, czy nawet starcami - ale - zwłaszcza w przypadku tych ostatnich - są to oczywiście przekazy ustne i pisemne poprzez młodsze osoby. Ludność cywilna narzekała, wyrzekała, pomstowała na Powstańców. Podobnie jak dziś narzekamy na działania różnych osób/instytucji, które komplikują nam, nasze indywidualne życie. Oczywiście inna skala, ale - przynajmniej z tych relacji (a opowiadali i opowiadają o tym bardzo niechętnie) nie mogę wyciągnąć wniosków - jakie, zwłaszcza ostatnio - są "lansowane" publicznie...
I dlatego uważam, że my - współcześni - możemy/powinniśmy jedynie pamiętać. Nie oceniać. Bo - najzwyczajniej w świecie - nie jesteśmy (dzięki Bogu) w stanie "poczuć się w skórze tamtych ludzi, w tamtym czasie". Zbyt dużo wiemy ne ten temat...
Podoba mi się
dzięki
"II wojna domowa w Kongu (określana również jako afrykańska wojna światowa i wielka wojna afrykańska) – konflikt zbrojny, trwający od sierpnia 1998 roku do oficjalnego zakończenia w lipcu 2003, kiedy Tymczasowy Rząd Demokratycznej Republiki Konga przejął władzę. Największa wojna w nowoczesnej historii Afryki, w trakcie której zaangażowało się osiem krajów afrykańskich oraz około 25 ugrupowań zbrojnych. Do roku 2008 wojna i jej następstwa spowodowały śmierć 5,4 mln ludzi"
a w mediach? gaza, osadnicy, inne tematy. nie wiedziałem przez lata, może nie chciałem wiedzieć, może pisali? ale raczej małysz, hołek, euro czy mundial...
[ciach...]ale stosunek zabitych powstańców do ofiar cywilnych jest nie do przyjęcia.[ciach...]
ps. jak odbiegłem od tematu to pisz. wykropkuję...
Nie ma co kropkować - w końcu to Twój pogląd.
Nie potrafię (nie napiszę, że nie mogę, bo to ma zupełnie inny wydźwięk) jednak się zgodzić z takim uzasadnieniem jak to, które podałeś. Być może, gdyby ktoś wcześniej wiedział jaki będzie ten "stosunek" - podjąłby - jeszcze na etapie planowania ruchu oporu - jakieś inne decyzje. Dywagowanie jednak na ten temat sensu nie ma. Według mnie popełniasz błąd - który zresztą wmawiany jest tzw. szerokiemu ogółowi - że możliwym jest dokonanie jakiejkolwiek współcześnie, przez współczesnych ludzi, oceny - moralnej, etycznej, finansowej, politycznej - faktów, które kiedyś zaszły. To jest fizycznie (oraz mentalnie) niemożliwe. A "granie" na takich "ocenach"/"weryfikacjach"/"dociekaniu prawdy obiektywnej" - ma wyłącznie wymiar chwilowej korzyści. Najczęściej związanej z chęcią zaskarbienia sobie przychylności jakiejś grupy społeczno-socjalnej...
Moja świętej pamięci babcia żałowała całe życie, że w Powstaniu nie była. Ale mieszkając w Pruszkowie, pchała do tamtejszego RGO ziemniaki i kaszę - co tam akurat miała - by warszawiakom w dulagu pomagać. Mnie się wydaje, że to "nie ma letko z Polakami" ma swoją wagę i wymowę. Polityka do tego nie ma nic. Oni byli i są dumni z Powstania, i to Oni mają rację.
ps. jak odbiegłem od tematu to pisz. wykropkuję...
Wiesz... myślę że nadmiernie szafujemy bohaterstwem, gloryfikujemy je, a ono biedne, podobnie jak Ci młodzi ludzie wynika z prózności podstarzałych cwaniaków, którzy mają kasę i z podkulonym ogonem spieprzają w miejsca dla siebie bezpieczne. Pamieć i szacunek dla zabitych przez nich rodaków oczywiście się należy.
theatrowiPPF chyba chodziło że politycy zdalnie powstania robią. z paryża czy tam londynu...
Tak, Marianie. O to waśnie chodzi. I myslę, że na przypominanie o tym zawsze powinien być czas i pora.
Nie jest to temat, który jest mi obojętny. Z różnych powodów. Przypuszczam, że kol. TheatrePFF również nie jest obojętny, skoro wygłasza tak jednoznaczne komentarze na ten temat.
Rozumiem, że obecnie obowiązująca wykładnia "prawdy historycznej" narzuca tego typu stwierdzenia, ale - przynajmniej w mojej - całkiem osobistej i bardzo subiektywnej opinii - Powstanie Warszawskie nie było "robione" przez kogoś, kogo obecnie nazywa się "politykami". W tytule powyższego zdjęcia jedyna "dwuznaczność" (świadomie użyłem cudzysłowu" jest wyłącznie taka, że podobną formułkę wygłasza się podczas apelu poległych. Krzyże stojące w ordynku wojskowym nasunęły mi - bardzo dawno temu - takie skojarzenie. Innych dwuznaczności - ani "dwuznaczności" nie zamieszczałem - i jestem szczerze ciekaw jakiej dwuznaczności dopatrzył się w tym tytule kol. TheatrePFF.
1. Grześkowi bym takich dwuznaczności nie sadził
2. Jest dobrze wyostrzone, to fakt - widać beton
3. Brzozowe leżą mi bardziej - to z drugiej strony
(ooo, brzoza też niedobra? dwuznaczna?)
Więc dajmy spokój...