Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 4
Ów był tak dobry, że uchował się w II RP, gdzie Wojsko Polskie wydało - Regulamin kawalerji - w roku 1926. W części II, jest prawie identyczny jak ten z 1815 [zmiany tyczą popraw w archaizmach i dodano uaktualnione przeliczniki miar].
Do tego zdjęcia, ze "Szkoły..." wybiorę sobie cytacje tyczące "fizjonomii" ruchu konia:
-stęp, który "ani nadto śpieszny ani nadto skrócony, lecz miernie przedłużony być powinien, tak aby wszystkie konie jedną miarę kroku zachować mogły". Koń idący "stępą robi krok półtrzeciostopowy i w jednej minucie kroków takich 134 czyli około 50 sążni".
-kłus, który "jest najtrwalsze, dla poczyniającego zaś jeźdźca najniewygodniejsze poruszenie konia". "Jednostajny ruch pierwszą jest własnością kłusa, którego jedynie przez równe prowadzenie konia, spokojną i prostopadłą postawę i przez wolną rękę nabyć można"
- galop, przy czym koń idący miernym galopem "robi krok ośmiostopowy i takich kroków w minucie 114 czyli 130 sążni". Do galopu należy "wpadać początkowo z miernego kłusa, potem ze stępa, nareszcie i z miejsca".
- cwał, który "nie jest nic innego, jak galop tak mocny, jak tylko koń w stanie jest wyskoczyć".
Tutaj zresztą się zatrzymam.
Goczałkowski niech się na ten temat zza grobu wypowie - jak Ów uczył się przejścia z stępa w kłus, będąc kadetem w 2-gim szwadronie 1 pułku ułanów, którego dowódcą był kapitan Jarosiewicz, taką to historię opowiada:
"-Panie Gocołkowski! Pięty na dół! Palce do konia! Kolana od siebie! Pierś naprzód!... i trzaska po koniu, któren poczyna ze mną do koła ujeżdżali biegać; a ja prężę się całą siłą, aby to wszystko ze swoją biedną figurą wykonać. Niedługo jednak Jarosiewicz woła:
-Gocołkowski! Słysy wason! Pięty na dół! Kolana od siebie! i trzaskania się mnożą, dosięgające mnie już tą razą, a koń coraz bardziej gdy ze mną harcuje - Jarosiewicz biegnąc także za mną woła:
-Ty chudy kadecie! Sto djabłów zjadłeś! Słysys! Pięty na dół! Kolana od siebie! Kłusem! Osadzaj konia!"
Piękne zdjęcie.