Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 8
...... ale ja kolekcjoner jestem.
To tak, jak ja - no prawie, na miarę zdrowego rozsądku i możliwości
***
Ale trzeba również uszanować zdanie 'Apologety-Zenitalnego'.
Ależ szanuję i to bardzo. Jednak im więcej pisze się tu o Zenitach, tym bardziej mi żal Waszej uwagi kierowanej w stronę tych aparatów.
Tymczasem na Allegro i nie tylko, czekają na nowy dom i nowego pana, niekiedy przepięknie zachowane egzemplarze manualnych lustrzanek złotej ery.
Zniechęceni właściciele tych cacek, nierzadko gotowi są oddać je za bezcen!
Wnuczkowie dawnych właścicieli wyprzedają sprzęt o którym potrafią powiedzieć tylko tyle, że to jakieś boby w spadku po dziadku.
Ot, leży właśnie obok mnie czarna Yashica FX-1, czyli (nie boję się tego powiedzieć!) najlepsza, klasyczna lustrzanka tego producenta. Do korpusu zapięty jest obiektyw Yashica ML 1,7/50 mm. Całość (w stanie kolekcjonerskim!) 150 zł. + przesyłka.
No i jak tu porównać Zenita?
Zostawmy Zenity, Zorki i Fedy zachodnim kolekcjonerom. Dla nich, mają one taką swoistą, postkomunistyczną atrakcyjność.
A sami ratujmy to, co jeszcze się da uratować!
Póki co! Bo wkrótce nie będzie czego.
***
Ale to przeminęło
Większość tak z nas ma.
Ale trzeba również uszanować zdanie "Apologety-Zenitalnego".
Fotomanku; zdjęcia robi fotografujący, a nie aparat.
A dowód, że Zenitem też można widzisz powyżej.
Zenitem też można, ale dziś to wyłącznie wtedy, gdy ma się wielkie szczęście
Już wtedy - czyli za komuny - wyniki fotografowania Zenitem ratowane były tolerancją filmów na prze- i niedo-świetlenie, gdyż dokładność pracy migawki była, powiedzmy, umowna.
Dziś, ze względu na upływ czasu, lepiej być nie może
Owszem, fotografujący robi zdjęcie! Cała reszta nie powinna przeszkadzać
***
PS: jeździłem maluchem - nawet w Bieszczady (!) - fotografowałem Zenitem z którego zachowały mi się imponujące ujęcia.
Ale to przeminęło
Znaczy, ten źrebaczek jest już duży
Ile razy patrzę na zdjęcia Pawiment, jak np. to, z Zenita i Pentacona, to zastanawiam się, czy za komuny faktycznie byliśmy tak daleko za wolnym światem, jak to się wtedy wydawało.
Wtedy biorę sobie do ręki moją Fujicę 801, lub Canona EF, by się upewnić, że jednak byliśmy
***
Pięknie
Fotomanku; zdjęcia robi fotografujący, a nie aparat.
A dowód, że Zenitem też można widzisz powyżej.
Ile razy patrzę na zdjęcia Pawiment, jak np. to, z Zenita i Pentacona, to zastanawiam się, czy za komuny faktycznie byliśmy tak daleko za wolnym światem, jak to się wtedy wydawało.
Wtedy biorę sobie do ręki moją Fujicę 801, lub Canona EF, by się upewnić, że jednak byliśmy
***