Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 9
Klasa ćwierć tony to klasa ćwierć tony.
http://www.quartertonclass.org/index.php?option=com_content&view=article&id=562&Itemid=468
Te jachty C-24, 1/4 tony i Nefryty startowały razem, w klasie jachtów 1/4 tony, bo na Zatoce najwięcej było ćwiartek, stąd niby taka nazwa startowa w regatach dla wszystkich jachtów.
Ale jeśli była odpowiednia liczba Nefrytów, C-24 i ćwiartek to każda z nich miała swoją klasyfikację. Jeśli ogólnie łódek było mało, to robiono jedną klasę startową i stosowano przeliczniki (wątpię jednak aby to były przeliczniki IRC).
Dlaczego piszesz, że Nefryt to jacht klasy 'ćwierć-tony'? Wynika to z wzoru na jakiś przelicznik regatowej formuły pomiarowej? Przecież Nefryty mają kil 600 kg.
Chyba tak właśnie jest, albo raczej było. Tak w każdym razie tak zapamiętałem i utkwiło mi w pamięci. Przez 4 lata pływałem regatowo na Deafourze (nie pamiętam jak się pisze, z francuska jakoś bo to ich klasa), i właśnie te Deafury, Petersony i Nefryty startowały razem w klasie Conrad 24 / ćwierć tony.
Tzn. płynęły razem, ale liczono osobno, bo Nefryty jako łódki typowo turystyczne dopływały do mety kilka godzin po Petersonach i troszkę po Deafurach, tak na luzie se płynęły. One generalnie robiły głównie tłok na zatoce, ludzie co na tym pływali i tak nie traktowali regat poważnie. Stara klasa Deafour z Petersonem też nie miała żadnych szans, jakieś skomplikowane przeliczniki używali, z których czasem wychodziło, że najlepsze Deafury były szybsze niż najgorsze Petersony, a najlepsze Nefryty niż najgorsze Deafury (pomimo że dopływały do mety 1-2 godziny po nich). Tak w każdym razie było w drugiej połowie lat 80-tych. Możliwe, że coś źle zapamiętałem (z tym ćwierćtony) albo mi się pokićkało, głowy w każdym razie pod topór nie położę - upierał się jedynie będę że Nefryt to świetna rodzinna łajba, bardzo dzielna i daleko pływa pomimo swoich gabarytów i... wieku.
Dzięki za odpowiedź
Tak tak, jak najbardziej się zgadzam. Nefryty gabarytowo/pomiarowo pi razy drzwi mieściłyby się w formule ćwierć-tony (chciałem to obliczyć, ale te formuły IRC są nieprawdopodobnie skomplikowane, tzn. musiałbym mieć dokładne plany jednostki
Dlaczego piszesz, że Nefryt to jacht klasy 'ćwierć-tony'? Wynika to z wzoru na jakiś przelicznik regatowej formuły pomiarowej? Przecież Nefryty mają kil 600 kg.
Chyba tak właśnie jest, albo raczej było. Tak w każdym razie tak zapamiętałem i utkwiło mi w pamięci. Przez 4 lata pływałem regatowo na Deafourze (nie pamiętam jak się pisze, z francuska jakoś bo to ich klasa), i właśnie te Deafury, Petersony i Nefryty startowały razem w klasie Conrad 24 / ćwierć tony.
Tzn. płynęły razem, ale liczono osobno, bo Nefryty jako łódki typowo turystyczne dopływały do mety kilka godzin po Petersonach i troszkę po Deafurach, tak na luzie se płynęły. One generalnie robiły głównie tłok na zatoce, ludzie co na tym pływali i tak nie traktowali regat poważnie. Stara klasa Deafour z Petersonem też nie miała żadnych szans, jakieś skomplikowane przeliczniki używali, z których czasem wychodziło, że najlepsze Deafury były szybsze niż najgorsze Petersony, a najlepsze Nefryty niż najgorsze Deafury (pomimo że dopływały do mety 1-2 godziny po nich). Tak w każdym razie było w drugiej połowie lat 80-tych. Możliwe, że coś źle zapamiętałem (z tym ćwierćtony) albo mi się pokićkało, głowy w każdym razie pod topór nie położę - upierał się jedynie będę że Nefryt to świetna rodzinna łajba, bardzo dzielna i daleko pływa pomimo swoich gabarytów i... wieku.
Nefryt to nie jest Quarter-Ton.
Też miałem przyjemność spotkać Gdańszczan, którzy zawinęli, taką małą łupinką do portu w Mariehamn. Byłem pełen podziwu.
Niby czemu? Nasze polskie turystyczne Nefryty (0,25t, 5 os, balast, 25m2 żagla w podstawie) spokojnie opływają Bałtyk już od 30 lat, a nawet poza Jutlandię wychodzą. Od kiedy CWMiW w Gdyni rozprzedało prywaciarzom prawie wszystkie harcerskie Nefryty (bo oni chyba mieli ich najwięcej), to można je spotkać praktycznie wszędzie.
Tym jedynie nie płynie się 'w poprzek' ;-), a wzdłuż brzegu. Jachty balastowe klasy ćwirć-tony spokojnie nadają się do morskiej żeglugi przybrzeżnej.
PS. To na fotce to nie Nefryt, coś znacznie nowocześniejszego ;-)
Dlaczego piszesz, że Nefryt to jacht klasy "ćwierć-tony"? Wynika to z wzoru na jakiś przelicznik regatowej formuły pomiarowej? Przecież Nefryty mają kil 600 kg.
To są dzielne jachty. Rakowicz w 1974 roku Nefrytem dopłynął na Azory i z powrotem podczas regat AZAB.
Też miałem przyjemność spotkać Gdańszczan, którzy zawinęli, taką małą łupinką do portu w Mariehamn. Byłem pełen podziwu.
Niby czemu? Nasze polskie turystyczne Nefryty (0,25t, 5 os, balast, 25m2 żagla w podstawie) spokojnie opływają Bałtyk już od 30 lat, a nawet poza Jutlandię wychodzą. Od kiedy CWMiW w Gdyni rozprzedało prywaciarzom prawie wszystkie harcerskie Nefryty (bo oni chyba mieli ich najwięcej), to można je spotkać praktycznie wszędzie.
Tym jedynie nie płynie się "w poprzek" ;-), a wzdłuż brzegu. Jachty balastowe klasy ćwirć-tony spokojnie nadają się do morskiej żeglugi przybrzeżnej.
PS. To na fotce to nie Nefryt, coś znacznie nowocześniejszego ;-)
Mistrz drugiego planu....
Nie dziwota, działo się do świtu.