mnisze towarzystwo
coś w rodzaju klasyki :), rejon Morskiego Oka, Tatry Wysokie, Polska, aparat: Zenza BRONICA SQ-A, obiektyw: ZenzanonS 1:2.8, f=80 mm, statyw, czas 1/250 sek., f22.0, ISO 400 (Kodak TMY-2)), wywołanie negatywu: Zakład Fotograficzny, opracowanie obrazu: obróbka własna.
Komentarze 11
Podoba mi się. Gdyby nie te naniebne nierówności, to piękne byłoby na ścianę.
A skąd na tym niebie takie zacieki?
A co Ty nie znasz warsztatu Jaskiniara? To Jego nieustannie wartość dodana.
Nie wydaje mi się, żeby to robił celowo, chociaż trzeba by Go o to zapytać.
Ale taki artefakt przy dużych płaszczyznach to sprawa dość powszechna.
Moim zdaniem to bezpośredni efekt "forsowania" negatywu w komputerze i ustawiania poziomów, ale pierwotnych przyczyn może być kilka: nierówna emulsja filmu i/lub wada wywołania powodująca zmiany gęstości. Dalej: złe naświetlenie (prze- lub niedoświetlenie, też zaświetlenie, czyli wyjście poza proporcjonalny odcinek krzywej czułości), błędne zdigitalizowanie zdjęcie (foto cyfrowe lub skan). Powodów może być wiele, każdy na doktorat.
A, jeszcze: zdjęcie było robione z żółtym filtrem (cokinopodobny zdaje się) więc i to jeszcze możliwe.
Czasami mam podobne problemy.
A skąd na tym niebie takie zacieki?
A co Ty nie znasz warsztatu Jaskiniara? To Jego nieustannie wartość dodana.
Spróbuj tym razem rozjaśnić niebo. Ten zabieg powinien ładnie korespondować z taflą zamarzniętego jeziora.
Jak na góry to ładnie.
dziękuję
Lubię takie góry. Mam nadzieję, że byłeś tam jedynym loodziem, a ewentualni pozostali byli zamrożeni (tylko wtedy są do zaakceptowania).
Jedynymi nie byliśmy, bo nawet gdy staliśmy na środku jeziora i "szukaliśmy" kadrów, to od południowej strony trzy/cztery osoby nas minęły... ale większość pozostałych dotarła długo po nas - właściwie, gdy już przenosiliśmy się niżej