Wodogrzmot Pośredni
potok Roztoka, Dolina Roztoki, Tatry Polskie, lipiec 2011; aparat: Yashica, z ręki, czas 1/30 sek., f5.6, ISO 125 (Ilford FP4 PLUS 125), wywołanie negatywu: Zakład Fotograficzny, opracowanie obrazu: obróbka własna.
Komentarze 19
U nas zawsze wbijali do łbów, nie gumować, tylko przekreślać i to tak, żeby było widać co skreślone.
... może wodoodporne pisaki też się sprawdzają. Ale są droższe
Z doświadczeń geodezyjnych potwierdzam, że ołówek jest nie do zastąpienia.
A w dodatku - w razie piachu albo niemców - zawsze można wygumkować
a tradycyjny 'kopiowy' może być?
... może wodoodporne pisaki też się sprawdzają. Ale są droższe
Z doświadczeń geodezyjnych potwierdzam, że ołówek jest nie do zastąpienia.
A w dodatku - w razie piachu albo niemców - zawsze można wygumkować
... może wodoodporne pisaki też się sprawdzają. Ale są droższe
Z doświadczeń geodezyjnych potwierdzam, że ołówek jest nie do zastąpienia.
To w końcu zdjęcia aparatami tradycyjnymi... to jaka może być metoda zapamiętywania(zapisywania) ustawień...?
Mnie się udaje tak zapisać max kilka klatek na filmie...
Przypuszczam, że gdybym "robił" na małym formacie - też miałbym problemy...
ps
doświadczenia geologiczne pracy w terenie nauczyły mnie, że do notowania - w terenie - poza współczesnymi cackami typu dyktafon, telefon, tablet, giepes, laptop, etc. - najlepiej używać ołówka. Nawet jak papier zmoknie, to (o ile się nie rozlezie w palcach) - tekst zapisany ołówkiem nie "rozlewa się" - tak jak w przypadku tuszu. No - może wodoodporne pisaki też się sprawdzają. Ale są droższe
Mnie się udaje tak zapisać max kilka klatek na filmie...
Rzeczywiście, czas bardzo dobrze dobrany do prędkości wody...
A przy okazji, czy zdradzisz swój sposób na zapamiętanie(zapisanie) parametrów naświetlania każdej klatki...?
Żadna tajemnica... notesik, ołówek...
W niektórych sytuacjach - gdy z lenistwa, albo z innych przyczyn nie zmieniam nastaw - wystarczy jeden zapis
Pamiętam ze szkoły Rogasia z Doliny Roztoki.
Ja też pamiętam. Książka gdzieś jeszcze stoi na półce. Ale to nie ta Dolina Roztoki - w sensie tej książkowej. Akcja książki pani Kownackiej rozgrywała się w dolinie potoku Wielka Roztoka w Beskidzie Sądeckim. Potok - to dopływ Popradu
a tutaj to mnie masz
oba zdjęcia bardzo ładne, obróbka jak najbardziej
A przy okazji, czy zdradzisz swój sposób na zapamiętanie(zapisanie) parametrów naświetlania każdej klatki...?
A, widzisz. Tu mnie masz.
eeee tam... zaraz mam...
Pamiętam ze szkoły Rogasia z Doliny Roztoki
Sorki za ofa ale tak mi się przypomniało.
A zdjęcie fajne, przede wszystkim za sprawą właściwie pokazanej dynamiki wody. Fotografowanie wody na długich czasach, tak że wychodzi taka rozmemłana wata to moim zdaniem jakieś nieporozumienie.
Ja też pamiętam. Książka gdzieś jeszcze stoi na półce. Ale to nie ta Dolina Roztoki - w sensie tej książkowej. Akcja książki pani Kownackiej rozgrywała się w dolinie potoku Wielka Roztoka w Beskidzie Sądeckim. Potok - to dopływ Popradu
Sorki za ofa ale tak mi się przypomniało.
A zdjęcie fajne, przede wszystkim za sprawą właściwie pokazanej dynamiki wody. Fotografowanie wody na długich czasach, tak że wychodzi taka rozmemłana wata to moim zdaniem jakieś nieporozumienie.