Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 12
Ja chyba mam gorzej: grzebię w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego, w schedzie po Władysławie Wernerze. Pracował dla CAF od końca lat 40., zmarł w 1982. Więc jest tego trochę - szacuję, że będzie z 250 tys. klatek. O ile czarno-białe, głównie 6x6 są czasami penetrowane, to zawartość negatywów kolorowych jest totalnie nieznana. Przefotografowuję to pomalutku, doszedłem do piątego tysiąca. Naprawdę warto!
Biorąc pod uwagę ilość materiału to jest benedyktyńska praca. Warto na pewno, choćby z powodów historyczno-naukowych.
Tak jakby u mnie było
Ja chyba mam gorzej: grzebię w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego, w schedzie po Władysławie Wernerze. Pracował dla CAF od końca lat 40., zmarł w 1982. Więc jest tego trochę - szacuję, że będzie z 250 tys. klatek. O ile czarno-białe, głównie 6x6 są czasami penetrowane, to zawartość negatywów kolorowych jest totalnie nieznana. Przefotografowuję to pomalutku, doszedłem do piątego tysiąca. Naprawdę warto!
Mam z trzy setki filmów - same negatywy. Kiedyś może do nich zajrzę... Ale mistrzostwa to tam nie ma
Tak jakby u mnie było
Chętnie pooglądam takie prasowo-codzienne.
Mam z trzy setki filmów - same negatywy. Kiedyś może do nich zajrzę... Ale mistrzostwa to tam nie ma
Noooo. Na blogspocie niebo a ziemia. Z tego co widzę, nie tylko w tym Twoim komentarzu, to lubisz 'szerokie spojrzenie'. Ja wręcz przeciwnie, przedkładam ciasne kadry. Może mam to z tego, że przez 10 lat pracowałem w gazecie codziennej, gdzie takie właśnie ujęcia były pożądane - druk wychodził jak wychodził, obrazek był niewielki, więc przy szerokim planie nic by nie było widać. Może coś kiedyś uda mi się poszukać. Ale to debata o wyższości świąt jednych nad innymi.
Ja lubię ciasne kadry, tylko, że lepiej mi wychodzą szersze plany. Poza tym bessa z 50mm jako dalmierzowiec utrudnia mi ciasne kadrowanie, szczególnie z bliska.
Chętnie pooglądam takie prasowo-codzienne.
Generalnie lepiej to wyszło w kolorze i szerszym obiektywem.
Noooo. Na blogspocie niebo a ziemia. Z tego co widzę, nie tylko w tym Twoim komentarzu, to lubisz "szerokie spojrzenie". Ja wręcz przeciwnie, przedkładam ciasne kadry. Może mam to z tego, że przez 10 lat pracowałem w gazecie codziennej, gdzie takie właśnie ujęcia były pożądane - druk wychodził jak wychodził, obrazek był niewielki, więc przy szerokim planie nic by nie było widać. Może coś kiedyś uda mi się poszukać. Ale to debata o wyższości świąt jednych nad innymi.
Ciekawe: folklor miejski. Ale ja to widzę tak: to z prawej przypadkowe, w kadr wchodzi kawałek auta, zbyt rozległy plan. Do pokazania opozycji folklor-miasto nie trzeba aż tak obszernego kontekstu. To z prawej: człowiek (z turoniem?) patrzy w górę na część kostiumu, aż się prosi, aby pójść za jego wzrokiem - a tu nic. Bębniska na skraju, jeszcze patrzy gdzieś poza kadr. Zrezygnowałbym z niego.
To widzę ja: Jarząbek Wiesław
To lewe to niestety za ciasne szkło i brak refleksu, nadaje się do publikacji tylko w zestawieniu z tym prawym. Co do prawego to zupełnie się nie zgodzę co do zbyt rozległego planu - kawałek auta był tu nie do uniknięcia, bo ciaśniej kadrując wyrzuciłbym na skraj trębacza i kompozycja by się zupełnie posypała, a tak mam po trójkącie dwóch patrzących w jedną stronę i bębniarza łamiącego rytm odwróconego w przeciwną stronę. Co do szerokiego planu i kontrastu to ten zamysł lepiej obrazuje to:
Generalnie lepiej to wyszło w kolorze i szerszym obiektywem.
To widzę ja: Jarząbek Wiesław