Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 12
miałem takiego - na baterie, a przez kabelek można było skręcać kołami i włączać migacze. Made in DDR... wszyscy kumple na podwórku mi zazdrościli...
Ja miałem małego fiata.
Miałem też dużego. Z przodu wkładało mu się pod karoserię ząbkowany wkład, przez który przechodziła oś sterująca skrętnymi kołami. Wkładów w pakiecie było kilka (naście?) i każdy miał inny rodzaj wcięcia z ząbkami, dzięki czemu można było zaprogramować dowolny tor jazdy samochodu. Zabawa nie była już taka fajna jak w przypadku samochodu ze sterownikiem na kablu, bo raz, że wkładów było mało i to one decydowały, gdzie samochód pojedzie, a nie ja; a drugie raz, że kiedy oś sterująca przeszła przez wszystkie ząbki, autko się zatrzymywało. Było to jednak pionierskie rozwiązanie w kierunku pojazdów zdalnie sterowanych.
To fajnie, tylko, czy wartburg jeszcze jeździ?
Chyba już nie
***
Mój tata był i jest gość
***
To fajnie, tylko, czy wartburg jeszcze jeździ?
***