Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 15
Powodzenia życzę. Kwestia rozpiętości tonalnej sfotografowanej klatki jest tym bardziej istotna w przypadku BW i łagodnych przejść tonalnych w surowej wersji skanu.
Masz rację w 100%. Z tym też "walczę"
Powodzenia życzę. Kwestia rozpiętości tonalnej sfotografowanej klatki jest tym bardziej istotna w przypadku BW i łagodnych przejść tonalnych w surowej wersji skanu.
...[-]...
Można digitalizować średniaka kolorowego cyfrą, a potem zdejmować maskę, ale trzeba sobie wypracować powtarzalny sposób pamiętając o tym, że maska potrafi się różnić nawet dla tego samego typu negatywu wołanego w odstępie kilku dni. Mnie się tak pierdzielić nie chce, bo do tego potrzeba dobrze ustawionego odpowiedniego statywu do reprodukcji fajnej równo świecącej podświetlarki i systemu mocowania negatywu tak, żeby leżał płasko. Dużo łatwiej te warunki osiągnąć przy pomocy skanera. Digitalizowanie małoobrazkowej kliszy cyfrą to już gruba kombinacja. Widziałem dosyć dobrze zeskanowane tak małoobrazkowe klatki, ale nikonem D800E. Znacznie taniej i prościej kupić dedykowany skaner do małego obrazka z silverfastem.
Co do maski to już niestety za każdym razem trzeba kombinować, bo algorytmy oprogramowania skanera lub wyspecjalizowane w tymże takie jak Silverfast potrafią poprawnie zdjąć maskę ale nie znaczy to, że efekt końcowy za każdym razem będzie taki jak byśmy chcieli, więc trzeba coś manualnie podłubać.
Trzeba też sobie sprawdzić jaką rozpiętość tonalną ma negatyw a jaką dana cyfrówka czy skaner, bo jak mają mniejszą to się traci zazwyczaj trochę informacji i przejścia między światłem a półtonami są mniej łagodne, co oczywiście można korygować krzywymi i poziomami, ale to pochłania nieco czasu i powtarzalność efektu potrafi być dyskusyjna.
To chyba nie był ten ZF o którym myślę.
Istnieje jeszcze trzecia możliwość - dygitalizacja we własnym zakresie (i w dwóch wariantach mam zamiar to przeprowadzić: skan na skanerze 'domowym' - oczywiście nie tak profesjonalnym, oraz przefotografowanie cyfrowe negatywu - ale to w przyszłości...). A później - różnego rodzaju (w tym przypadku dwa) sposoby programowego 'zdejmowania' koloru. Bo całkiem często obok zdjęć, które w mniej więcej ten sposób powstają w opisie podane jest: rodzaj aparatu, negatyw, sposób wołania, plus informacja że 'kolor zdjęty w programie graficznym'...
Można digitalizować średniaka kolorowego cyfrą, a potem zdejmować maskę, ale trzeba sobie wypracować powtarzalny sposób pamiętając o tym, że maska potrafi się różnić nawet dla tego samego typu negatywu wołanego w odstępie kilku dni. Mnie się tak pierdzielić nie chce, bo do tego potrzeba dobrze ustawionego odpowiedniego statywu do reprodukcji fajnej równo świecącej podświetlarki i systemu mocowania negatywu tak, żeby leżał płasko. Dużo łatwiej te warunki osiągnąć przy pomocy skanera. Digitalizowanie małoobrazkowej kliszy cyfrą to już gruba kombinacja. Widziałem dosyć dobrze zeskanowane tak małoobrazkowe klatki, ale nikonem D800E. Znacznie taniej i prościej kupić dedykowany skaner do małego obrazka z silverfastem.
Co do maski to już niestety za każdym razem trzeba kombinować, bo algorytmy oprogramowania skanera lub wyspecjalizowane w tymże takie jak Silverfast potrafią poprawnie zdjąć maskę ale nie znaczy to, że efekt końcowy za każdym razem będzie taki jak byśmy chcieli, więc trzeba coś manualnie podłubać.
Trzeba też sobie sprawdzić jaką rozpiętość tonalną ma negatyw a jaką dana cyfrówka czy skaner, bo jak mają mniejszą to się traci zazwyczaj trochę informacji i przejścia między światłem a półtonami są mniej łagodne, co oczywiście można korygować krzywymi i poziomami, ale to pochłania nieco czasu i powtarzalność efektu potrafi być dyskusyjna.
Grzesiek, ujęcie
Oni (w ZF) skanują na V700 w opcji auto (optymalizacja dla odbitki 10x15cm), co jest widoczne na zdjęciu w postaci obrazu 'rozpadającego' się w grudki i 'robaczki'. Skanując samodzielnie uzyskasz lepszy efekt, bez przekontrastowań, przesyceń i przeostrzeń. V700 to świetny sprzęt, ale użycie go wymaga doświadczenia (w ZF to mają) i świadomości 'czego chcemy' (jak zażyczysz sobie takiego skanu, poznasz też cenę
Jeśli mowa o tym ZF, o którym myślę to oni nie skanują małego obrazka w v700 tylko na maszynie labowej zoptymalizowanej na odbitki 10x15. Jedynie w przypadku życzenia klienta żeby był większy rozmiar mały obrazek jest skanowany na płaszczaku do 20 na 30 w 300dpi. W relaxie też skanują na labie, na życzenie skanują na imaconie, tylko cena jest od megabajta a skanują do .tiff, więc cena jest dosyć wysoka.
Grzesiek, ujęcie
Oni (w ZF) skanują na V700 w opcji auto (optymalizacja dla odbitki 10x15cm), co jest widoczne na zdjęciu w postaci obrazu 'rozpadającego' się w grudki i 'robaczki'. Skanując samodzielnie uzyskasz lepszy efekt, bez przekontrastowań, przesyceń i przeostrzeń. V700 to świetny sprzęt, ale użycie go wymaga doświadczenia (w ZF to mają) i świadomości 'czego chcemy' (jak zażyczysz sobie takiego skanu, poznasz też cenę
Jeśli mowa o tym ZF, o którym myślę to oni nie skanują małego obrazka w v700 tylko na maszynie labowej zoptymalizowanej na odbitki 10x15. Jedynie w przypadku życzenia klienta żeby był większy rozmiar mały obrazek jest skanowany na płaszczaku do 20 na 30 w 300dpi. Średni skanowany jest do 24cm 300 dpi na dłuższym boku na płaskim v700. W relaxie skanują na labie, na życzenie skanują na imaconie, tylko cena jest od megabajta a skanują do .tiff, więc cena jest dosyć wysoka.
Grzesiek, ujęcie
Oni (w ZF) skanują na V700 w opcji auto (optymalizacja dla odbitki 10x15cm), co jest widoczne na zdjęciu w postaci obrazu 'rozpadającego' się w grudki i 'robaczki'. Skanując samodzielnie uzyskasz lepszy efekt, bez przekontrastowań, przesyceń i przeostrzeń. V700 to świetny sprzęt, ale użycie go wymaga doświadczenia (w ZF to mają) i świadomości 'czego chcemy' (jak zażyczysz sobie takiego skanu, poznasz też cenę
Chodzą mi po głowie jeszcze inne - podobne - porównania.
Tu - usiłowałem - zestawić/porównać dosyć częste działania. Zdjęci robione na jakimś (starym, przeterminowanym) negatywie, oddane do zakładu. Standard. W zakładzie są dwie "opcje" - skanowanie (tak jak to opisałeś) oraz wykonanie odbitki (tzw. "z maszyny", bo pod powiększalnikiem chyba mało który zakład robi, a jeśli nawet to cena za odbitkę może być całkiem spora). Istnieje jeszcze trzecia możliwość - dygitalizacja we własnym zakresie (i w dwóch wariantach mam zamiar to przeprowadzić: skan na skanerze "domowym" - oczywiście nie tak profesjonalnym, oraz przefotografowanie cyfrowe negatywu - ale to w przyszłości...). A później - różnego rodzaju (w tym przypadku dwa) sposoby programowego "zdejmowania" koloru. Bo całkiem często obok zdjęć, które w mniej więcej ten sposób powstają w opisie podane jest: rodzaj aparatu, negatyw, sposób wołania, plus informacja że "kolor zdjęty w programie graficznym"...
I jeszcze masz czas na robienie zdjęć. Normalnie mobil łan
Ja też mam robotę terenową, ale nawet już przestałem zabierać ze sobą aparat bo nigdy na zdjęcia nie było czasu
Ja też mam robotę terenową, ale nawet już przestałem zabierać ze sobą aparat bo nigdy na zdjęcia nie było czasu
Oni (w ZF) skanują na V700 w opcji auto (optymalizacja dla odbitki 10x15cm), co jest widoczne na zdjęciu w postaci obrazu 'rozpadającego' się w grudki i 'robaczki'. Skanując samodzielnie uzyskasz lepszy efekt, bez przekontrastowań, przesyceń i przeostrzeń. V700 to świetny sprzęt, ale użycie go wymaga doświadczenia (w ZF to mają) i świadomości 'czego chcemy' (jak zażyczysz sobie takiego skanu, poznasz też cenę
Patrząc po zamieszczanych zdjęciach strasznie mobilny facet jesteś. A to góry, a to Wa-wa, teraz morze. Chyba trochę zazdraszczam
1. próba jak wyjdzie zdjęcie na małym formacie, w kolorze
2. próba jak wyjdzie zdjęcie z tego konkretnego aparatu
3. próba jak wyjdzie zdjęcie z przeterminowanego o minimum 5 lat negatywu (nie zapisałem jaki to negatyw - tzn. dokumentację mam w pracy, i w poniedziałek uzupełnię)
4. próba jakie będą różnice pomiędzy ostatecznym wynikiem oglądanym na monitorze, a wyświetlonym z galerii AT w stosunku do inaczej opracowanych wersji:
a) - skan odbitki w formacie pocztówkowym wykonanej w Zakładzie Fotograficznym i zeskanowana na domowym skanerze
b) - kolor zdjęty ze skanu ODBITKI przy pomocy "gotowca" programowego pod nazwą: "efekty fotograficzne: film czarno-biały"
c) - kolor zdjęty ze skanu ODBITKI przy pomocy programowej opcji: "skala szarości"
za chwilę "obrobię" - zdejmując kolor skany z negatywu otrzymane z Zakładu.
już zrobiłem:
d) - kolor zdjęty ze skanu NEGATYWU przy pomocy "gotowca" programowego pod nazwą: "efekty fotograficzne: film czarno-biały"
e) - kolor zdjęty ze skanu NEGATYWU przy pomocy programowej opcji: "skala szarości"