Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 9
Ten problem dotyczy kazdego aparatu otworkowego (i nie tylko) o bardzo szerokim kacie. Po to wlasnie wymyslono centerfiltry, zeby te roznice w naswietleniu ekspozycji (czyli po prostu winiete) zlikwidowac. No i pewnie po to, zeby potencjalny kupiec dostawal spazmow, widzac, ile taki centerfilter kosztuje.
Twoja analiza dotyczy jednak dosc niewielkiej odleglosci miedzy plaszczyzna negatywu a dziurka. Gdyby te odleglosc zwiekszyc, to roznica obu porownanych przez Ciebie odleglosci (tej od srodka i tej od naroznikow) bylaby mniejsza. Mniejszy bylby kat, mniejszy bylby i problem. Faktycznie, przy zachowaniu tego kata, samo podniesienie czolowki nastreczaloby nowych klopotow. Mysle, ze daloby sie jednak znalezc zdrowy kompromis miedzy szeroka rozwartoscia kata a wzglednym brakiem winiety.
Zreszta pomysl nie jest moj, takie aparaty otworkowe z podniesiona czolowka oczywiscie istnieja.
No ale Mirek pisze, ze tak chcial, wiec to zamyka temat.
:-)
Nie myslales, Mirku, o zrobieniu aparatu otworkowego z podniesiona czolowka?
Do architektury ma to chyba sens. Nie kazdy w koncu nosi ze soba drabine.
Przy takich ujęciach drabina jest zbędna. To było wykonane z podłoża. Odległość między czołówka a negatywem wynosi 40mm przy tym formacie, więc przesunięcie nawet znaczne ma mały wpływ na perspektywę , natomiast zapracuje nierówną winietą co da nam zupełnie inny obraz. Zwiększenie odległości a co za tym idzie zmniejszenie kąta widzenia obiektywu nie interesuje mnie ponieważ są do tego klasyczne obiektywy. Jeżeli otworek, to z takim przerysowaniem.
Nie rozumiem obiekcji.
Jaka korekte naswietlania masz na mysli?
I jakie nierownomierne rozlozenie ekspozycji?
Zastrzegam, że mogę się mylić. I to grubo. Ale...
Oświetlenie spada wraz z odległością. I to w dodatku nie liniowo tylko w kwadracie o ile mnie pamięć nie myli. W przypadku korpusów sztywnych z jasnymi obiektywami nie nma to aż takiego znaczenia, bo otwór względny (nawet jeśli mocno przymknięty) pozwala na stosunkowo równomierne rozchodzenie się światła po obszarze klatki... ale (i tu zaczynam swoje - możliwe, że niezbyt słuszne - dywagacje)
W przypadku otworkowców sprawa ma się już mniej różowo. Rozpatrzmy to na przykłądzie:
Odległość otworka (powiedzmy 0,2 mm) do samego środka kadru wynosi (powiedzmy) 30 mm. Jeżeli rozmawiamy o formacie 6x6, to odległość od otworka do naroża kadru wynosi już ok. 52mm. I teraz obie wartości podnosimy do kwadratu. Różnica pomiędzy światłem "dolatującym" do centrum kadru, a "dolatującym" do naroża jest trzykrotna (stąd, tak lubiana przez nas wszystkich pinholowa winietka). Ale mając ustalone dane (dla przyjetych przez nas założeń ogniskowa wynosi ok. f/160) możemy sobie sprawnie ustalać ekspozycję wiedząc, że w środku będzie jaśniej, a dookoła ciemniej. No ale co zrobimy jeśli otworek przesuniemy względem klatki o (powiedzmy) 2 cm do góry. Klatka na wysokości otworka będzie oświetlona tak, jak wcześniej centrum kadru, ale co się będzie działo na "dole" klatki? Mroki średniowiecza - bo odległość znacznie wzrośnie i w dodatku będzie to wzrost w kwadracie.
...chyba.
Jaka korekte naswietlania masz na mysli?
I jakie nierownomierne rozlozenie ekspozycji?
Do architektury ma to chyba sens. Nie kazdy w koncu nosi ze soba drabine.