Kodak polymax, półwalec, półtora miesiąca po Kanale Ostródzko-Elbląskim w te i nazad, z podziękowaniami dla Kapitana.
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 22
Tak. Należałoby jeszcze zdefiniować przypadek, żeby wyeliminować nieporozumienia. Ja go tutaj rozumiem jako wszystko, co ma wpływ na fotografię poza naszą kontrolą. Jeżeli jednak naszym zamiarem jest zarejestrowanie przypadku (np. ruchu ulicznego) to pojawia się metapoziom, ponieważ rejestracja przypadku okazuje się kluczowym elementem dokładnie zaplanowanego scenariusza. I sprawa się komplikuje.
Jeśli nie czytałeś - polecam "Ku filozofii fotografii" V. Flussera - ciekawa, choć nieco trudna (autor używa określeń w specyficznych znaczeniach, często dość odległych od ich potocznego rozumienia) pozycja, traktująca między innymi o walce fotografa z aparatem, o programowaniu aparatu, jak i o przypadku właśnie - w sumie każde _celowe_ użycie aparatu wyklucza przypadkowość, nawet jeśli (a może zwłaszcza) celem było zarejestrowanie zdarzenia przypadkowego, a nawet przypadek miał spowodować wyzwolenie migawki. Nawiasem, ciekawa sytuacja z tą rejestracją ruchu ulicznego - jeśli nakręcisz film (sekwencję obrazów), to zostanie to określone jako dokument (a przecież każdy z obrazów/kadrów/migawek składających się na ten film będzie zupełnie przypadkowym zdjęciem), a gdy to samo co na filmie zostanie zarejestrowane w jednym kadrze, będzie uznane za kompletnie przypadkowy maziaj
Z drugiej strony na sam koniec, kazdy z nas przynosi Foty i te oceniamy.
Otóż to
Gdyby tu była kategoria zdjęć artystycznych, chyba bym się bał zajrzeć!
No jeszcze tylko by brakowało, żebyśmy zaczęli mieszać Sztukę do tego co robimy
To tam tez bysmy sie o dziwo natkneli na dyskusje o Przypadku ....
Bowiem aparat machajacy 10 fot na sekunde swoim lustrem skutecznie zaslania nam to co fotografujemy i pod czym po pewnej chwili sie podpisujemy.
Tam tez pojawiaja sie pytania ... czy zdjecia powstaja w wyniku swiadomej fotografii czy "aparatowej strzelaniny" ............. a moze w wyniku "Swiadomej strzelaniny" ............... nie wiem ..........Przypadek
Z drugiej strony na sam koniec, kazdy z nas przynosi Foty i te oceniamy.
obraz z kamerki zamocowanej na samochodzie też widziałam
Nie widzę, nie rozumiem, nie klaszczę.
OK, ale mam przynajmniej nadzieję, że i 'nie potępiam'
Ależ skąd
Moje są albumowo-pamiątkowe i amatorskie. Gdyby tu była kategoria zdjęć artystycznych, chyba bym się bał zajrzeć! Nie umiałbym ocenić.
Te które robię, chciałbym, żeby zainteresowani oglądali bez przerażenia.
Czasem, a nawet często mi tu przytną, i to mi jakoś pomaga.
Czasem się dziwię innym fotkom, czasem nie zrozumiem...
Natomiast w fotografii otworkowej 'przypadek' wiąże się raczej z długością czasu naświetlania, tyle że to nie przypadek, co rejestracja pewnego procesu (a przecież nigdzie nie jest powiedziane, że musimy mieć 100% wpływ na ten proces)
Tak. Należałoby jeszcze zdefiniować przypadek, żeby wyeliminować nieporozumienia. Ja go tutaj rozumiem jako wszystko, co ma wpływ na fotografię poza naszą kontrolą. Jeżeli jednak naszym zamiarem jest zarejestrowanie przypadku (np. ruchu ulicznego) to pojawia się metapoziom, ponieważ rejestracja przypadku okazuje się kluczowym elementem dokładnie zaplanowanego scenariusza. I sprawa się komplikuje.
Zawartość. Niepodobna w stu procentach zapanować nad efektem ani w fotografii ani w czymkolwiek innym.
Dokładnie. Przypadek jest w każdej fotografii, może za drobnym wyjątkiem fotografii aranżowanej (a i tak nie będzie pełnej kontroli). Mnie od dłuższego czasu intryguje problem wprowadzania totalnego przypadku do fotografii (trochę to co robił Sigut chodząc z aparatem dyndającym na szyi, ale też skrajności typu podrzucany aparat z ustawionym samowyzwalaczem). Natomiast w fotografii otworkowej "przypadek" wiąże się raczej z długością czasu naświetlania, tyle że to nie przypadek, co rejestracja pewnego procesu (a przecież nigdzie nie jest powiedziane, że musimy mieć 100% wpływ na ten proces). Mocowanie kamery do poruszających się obiektów też nie jest przypadkiem, dodajemy tylko jeden więcej stopień swobody do rejestrowanego procesu - coś dzieje się nie tylko przed kamerą, ale i z kamerą - a nie są to przecież ruchy Browna
Nie widzę, nie rozumiem, nie klaszczę.
OK, ale mam przynajmniej nadzieję, że i "nie potępiam"
(...) Adso, czy coś poza przypadkowością kadru masz przeciwko fotografii otworkowej? (...)
Tak tylko dopytam - co rozumiesz przez przypadkowość kadru? Ramy kadru, czy zawartość? Bo o ile to drugie rzeczywiście kształtuje w jakimś stopniu proces (bo to o procesie, a nie chwili wypada mówić), to pierwsze wcale nie musi być przypadkowe (mimo iż wydaje się, że domowymi konstrukcjami trudniej jest celować niż aparatem który ma wbudowane urządzenia pomagające wskazać wycinek przestrzeni który chcemy naświetlić).
Nie widzę, nie rozumiem, nie klaszczę.
Adso, czy coś poza przypadkowością kadru masz przeciwko fotografii otworkowej? Jeżeli tak, to musiałbyś z tego samego powodu mieć coś przeciwko fotografii w ogóle bo tak czy inaczej jest w nią wpisany przypadek. A może chodzi Ci o procentowy udział przypadku? Zatem ile procent przypadku jest dopuszczalne w „normalnej” fotografii?
Wcinam się między wódkę a kowadło, bo wyjątkowo ta praca mi się bardzo podoba. Mogłaby zostać namalowana farbami lub wygenerowana w Photoshopie, nieważne. Efekt robi na mnie wrażenie.
no dobra, snow...wyjdzie na to, że ja się tu na jakąś osobistą krucjatę wybieram a to nie jest prawdą. Nic z tych rzeczy. Po prostu inaczej podchodzimy do fotografii. Może masz rację, ja w sposób tradycyjny, klasyczny a Ty nowocześnie i z rozmachem
Ależ nie traktuję tego jak krucjatę
snow... chwila to chwila, rozumiana najnormalniej na świecie tak jak rozumie ją zwykły człowiek gdyby ktos Ci powiedział, że przyjdzie za chwilę a przyszedł po 45ciu dniach to byłaby chwila?...gdybyś żył 1000 lat albo dłużej mógłbyś sobie powiedzieć że 45 dni to chwila, ale nie będę się wdawał w filozoficzno-egzystencjalne dyskusje. Dla mnie chwila to moment w którym się COŚ zmienia i już nie jest takie samo. Chwila to szybkość migawki w aparacie a nie barki na rzece pływającej z Twoim półwalcem wte i wewte. A teraz będę złośliwy, więc wybacz. Nie jestem fotografem, po prostu kupiłem sobie ZWYKŁY aparat i robię zdjęcia bo zawsze mi się wydawało, że do robienia zdjęć służy aparat, ale ja stary jestem więc mogę się mylić.
Hmmm, wiesz, ja już nie wiem, czy Ty poważnie, czy jaja sobie robisz... Chwila, szybkość migawki, tam gdzie kończy się "pojmowana przez zwykłego człowieka chwila" tam kończy się Fotografia? Jakiś absurd.... Nawet Twój zwykły aparat, jeśli nie jest zbyt prymitywny, w szybkościach migawki ma B, ma T. To wtedy już nie robi Fotografii? To co zatem? Chcesz jakąś granicę stawiać? Po sekundzie? Minucie? Godzinie? Dobie? Wybacz, bez złośliwości to piszę, ale ciężko jest schodzić do poziomu takich argumentów (stawiania granic między fotografią a niefotografią, aparatem a nieaparatem, chwilą a niechwilą i cholera tam wie czym jeszcze...). Jasne, możesz uważać, że Fotografia powstaje jedynie za sprawą wduszenie spustu migawki, ale chyba zdajesz sobie sprawę, jak ograniczone jest to pojmowanie...
snow... widzisz... to miałem na myśli...przypadek... wszystko na co miałeś wpływ to to w którym miejscu na statku powiesisz swojego półwalca i tyle... poza tym, gdzie tu światło, cień, ulotność chwili, która uchwyciłeś i zachowałeś na zawsze a przynajmniej na czas dopóki klisza albo zdjęcie się zachowa... nie każdy naświetlony papiur to zdjęcie.
Edyta dodaje: gdyby TO było zrobione zwykłym aparatem powiesiliby na Tobie wszystkie psy we wsi.ale skoro to był półwalec to ho ho ...sztuka przez duże SZ
Adso, widzisz, przypadkowa to była jedynie pogoda w kolejnych dniach. Światła i cienia nie widzisz? Ulotność chwili? A chwila to ile trwa? Setną sekundy? Sekundę? Minuta to już nie chwila? A 45 dni to już jakiś szatański wynalazek. Mam wrażenie, Adso, bez urazy, że straszliwie wąsko (przez pryzmat kilku prostych linijek) patrzysz na Fotografię... Edycie dodam - tego nie zrobisz zwykłym aparatem, więc argument jakoś tak jakby bez mocy...
A Gato...jajcuszka sobie robisz, prawda?
snow... widzisz... to miałem na myśli...przypadek... wszystko na co miałeś wpływ to to w którym miejscu na statku powiesisz swojego półwalca i tyle... poza tym, gdzie tu światło, cień, ulotność chwili, która uchwyciłeś i zachowałeś na zawsze a przynajmniej na czas dopóki klisza albo zdjęcie się zachowa... nie każdy naświetlony papiur to zdjęcie.
Edyta dodaje: gdyby TO było zrobione zwykłym aparatem powiesiliby na Tobie wszystkie psy we wsi.ale skoro to był półwalec to ho ho ...sztuka przez duże SZ