Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 10
Zdjęcia są porobione. Jeno syfrą.
Wklej jakiegoś linka w komentarz do choć jednego zdjęcia jeśli masz możliwość i chcesz się podzielić
Zgoda, pokażę, ale dopiero w poniedziałek wieczorem.
Zdjęcia są w lapku który pojechał na wycieczkę.
kent wejt!
Zdjęcia są porobione. Jeno syfrą.
Wklej jakiegoś linka w komentarz do choć jednego zdjęcia jeśli masz możliwość i chcesz się podzielić
Zgoda, pokażę, ale dopiero w poniedziałek wieczorem.
Zdjęcia są w lapku który pojechał na wycieczkę.
Zdjęcia są porobione. Jeno syfrą.
Wklej jakiegoś linka w komentarz do choć jednego zdjęcia jeśli masz możliwość i chcesz się podzielić
Zdjęcia są porobione. Jeno syfrą.
Dawno temu miałam okazje wielokrotnie obserwować mazurską jeżową mamuśkę, która zwykła była dwa razy dziennie przeprowadzać swoją gromadkę przez pewien trawnik - na widoku, na przełaj i ku uciesze obserwujących ją wczasowiczów.
Nie niepokojone, szybko się przyzwyczajają do ludzi i zajmowanego
przez człowieka terenu. Parę lat temu, odwiedzał nasze podwórko
jeżyk, codziennie o 19:oo. Była to pora karmienia naszych kotów.
Bez żenady właził w stado i zajmował miejsce przy misce.
Koty miały do niego stosunek jak do 'jeża'. Nie miały jednak
sposobu na odpędzenie jeżyka. Po zimie już nie wrócił-chyba się
wyprowadził w inne strony. Jeże nie przywiązują się do terenu.
Musiało to niecodziennie wyglądać, banda kocurów i pośrodku jeż
Dawno temu miałam okazje wielokrotnie obserwować mazurską jeżową mamuśkę, która zwykła była dwa razy dziennie przeprowadzać swoją gromadkę przez pewien trawnik - na widoku, na przełaj i ku uciesze obserwujących ją wczasowiczów.
Nie niepokojone, szybko się przyzwyczajają do ludzi i zajmowanego
przez człowieka terenu. Parę lat temu, odwiedzał nasze podwórko
jeżyk, codziennie o 19:oo. Była to pora karmienia naszych kotów.
Bez żenady właził w stado i zajmował miejsce przy misce.
Koty miały do niego stosunek jak do "jeża". Nie miały jednak
sposobu na odpędzenie jeżyka. Po zimie już nie wrócił-chyba się
wyprowadził w inne strony. Jeże nie przywiązują się do terenu.
I tak masz szczęście, ponieważ unikają światła.
Zagadkowy jest też pobyt jeżyka na otwartej przestrzeni.
Być może pilnie szukał wody, albo też samiczki?
Utknął tamtego dnia na ogrodzonym sporym podwórku przy stawie, stąd obecność w takim świetle. Może go zwabiły robale używane przez wędkarzy?
Zagadkowy jest też pobyt jeżyka na otwartej przestrzeni.
Być może pilnie szukał wody, albo też samiczki?