Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 30
ja czytam wieczorami na kindlu
Ja na kiblu zawsze coś czytam.
Nie mogę się z tobą zgodzić. Ja najpierw mam myśl, a póżniej ubieram ją w słowa by ją przekazać. I z tego co się orientuję to standartowa procedura. Najpierw jest myśl pózniej przełożenie jej na tekst. Nie uprawiam "pisma automatycznego". Aczkolwiek od reguły są wyjątki lecz tu go nie zarejestrowałem.
Jeśli piszesz o głupstwach napisanych przez mnie, zacytuj je, bym młógł argumentować, rzucanie ogólników nic nie wnosi, nie wnosi zrozumienia.
Komentarz o Szymborskiej (jego treść) jest prawdziwy, i myślę że ona by się z tego uśmiała że imię przerobili jej na nazwisko kogoś innego składając kondolencje, akurat ona miała dystans do życia, do siebie...i to jest całkiem dobra anegnota.
Drugą odpowiedz napisałem z niecierpliwości i by wymóc na tobie odpowiedz, a nie dlatego że odbyłem jakiś proces analityczny...
Wyjątkowo też się zgodzę z Jac123: to, co najlepsze napisano dawno temu. Ideał niejednego subtelnego ducha: siedzieć w książkach napisanych 300 lat temu i nawet nie wiedzieć, jak się nazywa aktualny prezydent!
Ja może tylko uściślę, że lubię literaturę ale współczesną. Dla mnie dawno temu to powiedzmy 50 lat temu :-). I tak jest tego tyle do przeczytania, że sięgać dalej wstecz, to już nie dam rady w tym wcieleniu...
Oczywiście, wszelkie złote myśli zostały zapisane jeszcze dawniej, ale to już nie moja bajka, pomijając wybitne dzieła.
Piszę co myślę
Doświadczenie uczy, że trudno to pogodzić. Ładnie to ujął Michel Foucault: zasiadając do pisania nigdy nie wiem, co napiszę. Gdybym wiedział, po cóż miałbym pisać?
Uff, z Jackiem trzeba uważać!
podrapię się lepiej
Piszę co myślę
Doświadczenie uczy, że trudno to pogodzić. Ładnie to ujął Michel Foucault: zasiadając do pisania nigdy nie wiem, co napiszę. Gdybym wiedział, po cóż miałbym pisać?
Pisanie to przygoda, a myślenie to przygoda innego rodzaju. Dopiero po napisaniu tekstu masz szansę zrozumieć, co tak naprawdę napisałeś. Wiedząc o tym, możesz wyciągnąć z tego praktyczne wskazówki odnośnie swojego postępowania. Łopatologicznie rzecz ujmując: nie pisz za każdym razem, kiedy Cię swędzą palce. Lepiej się podrapać. Napisałeś? - Przeczytaj czy ma to sens. I wtedy zdecyduj czy chcesz to opublikować. Głupstw, które napisałeś wczoraj pod zdjęciem Naturala nie chce mi się już teraz szukać. Jak również tych, na które zwróciłem uwagę kilka dni temu pod innym zdjęciem. A Twoje prędkie odpowiedzi pod zdjęciem, które wczoraj wstawiłem i bezmyślny komentarz dotyczący śmierci Szymborskiej połączony z uśmiechniętą emotką sprawiły, że na moment osłabłem. Dowód, że moje uwagi są trafne mamy tutaj, pod niniejszym zdjęciem. W reakcji na mój pierwszy post napisałeś odpowiedź. Potem pomyślałeś i napisałeś kolejną. Tymczasem wystarczyłaby jedna. Ta, przed którą nastąpiła praca myślowa.
Łatwo Jacku napisać "jesteś głupcem" i nie poprzeć tego żadnym argumentem.
A przecież warto rozmawiać...
wszyscy gonią za pieniędzmi, albo łatwymi atrakcjami
a skąd ta opinia??? Mogę wyłącznie pisać za siebie - ale nie wyobrażam sobie dnia bez czytania i słuchania muzyki...
Istotnie - "wszyscy" to zbyt prędka konkluzja - masz rację.
Reszta jest rezultatem osobistych, subiektywnych i niekoniecznie trafnych obserwacji
Nadprodukcja postów Ci nie służy. Spróbuj mniej pisać, a więcej myśleć.
Piszę co myślę, a że myślę inaczej niż Ty, cóż to dobrze, bo "gdyby każdy miał dwa jabłka, nikt nikomu nie byłby potrzebny".
Co piszę opieram na swej wiedzy i poglądach oraz doświadczeniach, ze świadomością że bywam błaznem.
Nikogo nie atakuję nikogo bezpośrednio.
A nie zaprzeczalne jest że od powstania pierwszego monoteizmu, każdy następny jest oparty na tych samych dogmatach. I post mówił w żartobliwym tonie właśnie o tym.
wszyscy gonią za pieniędzmi, albo łatwymi atrakcjami
a skąd ta opinia??? Mogę wyłącznie pisać za siebie - ale nie wyobrażam sobie dnia bez czytania i słuchania muzyki...
Ha ktoś Malczera w Masłowską wmanewrował. A do mnie dotarły dwa tomy Koranu i leci Biblia. Jaki wiek taka literatura
Toż to w obu te same bzdury piszą.
I tak od ponad 3000 tysi lat.
Nadprodukcja postów Ci nie służy. Spróbuj mniej pisać, a więcej myśleć.
Co do mnie, to czytam właśnie Kingę Dunin, Kochaj i rób. Wcześniej Judith Butler, Walczące słowa. Tak się składa, że obie książki są emancypacyjne - przypadek?
Masłowską uwielbiam za umiejętność stawiania przenikliwych i nieco szalonych diagnoz naszym szalonym i będącym zaprzeczeniem przenikliwości czasom. Wolę jednak kiedy to robi w wywiadach lub felietonach, ponieważ do powieści jako gatunku czuję uzasadnioną niechęć.
Wyjątkowo też się zgodzę z Jac123: to, co najlepsze napisano dawno temu. Ideał niejednego subtelnego ducha: siedzieć w książkach napisanych 300 lat temu i nawet nie wiedzieć, jak się nazywa aktualny prezydent!
... Czytajmy KLASYKĘ! ...
Musiałem ostatnio sięgnąć do Sofoklesa bo miałem problemy z interpretacją Elektry Straussa. I powiem krótko: Masz rację. To było jak łyk świeżego powietrza.
Malczer, czytać należy to co najlepsze, czyli przeważnie napisane dawno temu.
Coś wolno mi ta Neostrada chodzi... Ubiegłeś mnie
A Malczer - fajny gość - i czyta, czyta i czyta...
To co mamy czytać?
Malczer;
Receptę mam niezbyt skomplikowaną, i niezbyt nośną: Czytajmy KLASYKĘ!
Język nie będzie językiem ulicy ani blokowiska (w słowniku będzie więcej niż 300-500 słów). A KLASYKA już wytrzymala próbę czasu - stąd jej nazwa KLASYKA - i do tej ligi niełatwo dołączyć. A że nie jest wydawana popularnie; oczywiste - to nie jest łatwa literatura i nie zachwyci bardzo licznej publiki - zatem z jej sprzedaży nie będzie wielkich zysków - stąd nieliczne i rzadkie nakłady.
Ale kiedy pisałem nasynęła mi się myśl - kiedyś było hasło; Poczytaj mi Mamo! Dziś daje się dziecku bajkę w TV, na którą Rodzice nie popatrzą, a gdzie charaktery mają po 3 i więcej "żyć". I to zapewnia chwilowy spokój...
Oj tam, szacunek się jednak należy! W końcu to ' Całokształt dorobku ludzkości..'
Nie napiszę co myślę. Nie wiem skąd taki durny cytat.
A dorobek ludzkości ma na imie Autodestrukcja.
wszyscy gonią za pieniędzmi, albo łatwymi atrakcjami
ja czytam w pracy, ostatnio "dzienniki kołymskie"
Ha ktoś Malczera w Masłowską wmanewrował. A do mnie dotarły dwa tomy Koranu i leci Biblia. Jaki wiek taka literatura
Toż to w obu te same bzdury piszą.
I tak od ponad 3000 tysi lat. Wszystko wymyślił hodowca wielbłądów Zaratustra, te książki to zwykłe plagiaty, owszem poszerzone o historyjki i odmienne kulturowo...
Szkoda czasu i nerwów.
Czytajmy cokolwiek,czytajmy.
Jestem już zmęczony tym udowodnianiem, że nie jestem wielbłądem, ale rząd i media pracują nade mną