Ploiesti Rumunia
Kodak Pod Tessarem
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 83
Edyta dodaje że z nudów lubię sobie czasem akwarelką po matowym barycie pochlapać...
A ja akrylkiem po zagruntowanym płótnie.
Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.
Chyba się nie zrozumieliśmy... a może faktycznie ze mnie konserwa. Stawiam treść ponad formę.
Sztuką jest znaleść chyba tą drogę środka...
Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.
Chyba się nie zrozumieliśmy... a może faktycznie ze mnie konserwa. Stawiam treść ponad formę.
Sztuką jest znaleść chyba tą drogę środka...
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
I z tym się zgodzę.
Choć forma bez treści może istnieć, np. w sztuce (jak i w naturze) coś może być piękne dla samego piękna, mieć czystą formę...i zachwycać.
Treści bez formy nie widzę, treść musi mieć choć słowo by ją przekazać (w tobie może mieć formę myśli, ale nawet myśl jest formą).
edyta śmieje się z ostatniego zdania w nawiasie
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
I z tym się zgodzę.
Choć forma bez treści może istnieć, np. w sztuce (jak i w naturze) coś może być piękne dla samego piękna, mieć czystą formę...i zachwycać.
Treści bez formy nie widzę, treść musi mieć choć słowo by ją przekazać (w tobie może mieć formę myśli, ale nawet myśl jest formą).
edyta śmieje się z ostatniego zdania w nawiasie
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Nie moge się z tym niezgodzić.
Kiedyś interesowała mnie (jak to sobie na swój użytek nazwałem) filozofia komunikacji międzyludzkiej. Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Nie moge się z tym niezgodzić.
Kiedyś interesowała mnie (jak to sobie na swój użytek nazwałem) filozofia komunikacji międzyludzkiej. Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...