Ploiesti Rumunia
Kodak Pod Tessarem
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 83
Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale zazwyczaj jest to możliwe, gdy rozmawiają ze sobą specjaliści z danej dziedziny.
Dodatkowo gdy posiadają oni dar przekazywania informacji.
Dar jaki posiadał choćby Richard Feynman, mówić zrozumiale o rzeczach bardzo złożonych.
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt
Dzięki za korektę. Wciąż bardziej ufam własnej pamięci (?), niż Googlom. W sumie jednak nie zmienia to sensu wypowiedzi.
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt
Dzięki za korektę. Wciąż bardziej ufam własnej pamięci (?), niż Googlom. W sumie jednak nie zmienia to sensu wypowiedzi.
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Nie moge się z tym niezgodzić.
Kiedyś interesowała mnie (jak to sobie na swój użytek nazwałem) filozofia komunikacji międzyludzkiej. Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Nie moge się z tym niezgodzić.
Kiedyś interesowała mnie (jak to sobie na swój użytek nazwałem) filozofia komunikacji międzyludzkiej. Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
I z tym się zgodzę.
Choć forma bez treści może istnieć, np. w sztuce (jak i w naturze) coś może być piękne dla samego piękna, mieć czystą formę...i zachwycać.
Treści bez formy nie widzę, treść musi mieć choć słowo by ją przekazać (w tobie może mieć formę myśli, ale nawet myśl jest formą).
edyta śmieje się z ostatniego zdania w nawiasie
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
I z tym się zgodzę.
Choć forma bez treści może istnieć, np. w sztuce (jak i w naturze) coś może być piękne dla samego piękna, mieć czystą formę...i zachwycać.
Treści bez formy nie widzę, treść musi mieć choć słowo by ją przekazać (w tobie może mieć formę myśli, ale nawet myśl jest formą).
edyta śmieje się z ostatniego zdania w nawiasie
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.