Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 114
o...
licytacja?
moja prawda jest mojsza niż twojsza?
nie trzeba być na froncie, żeby mieć światopogląd w obrębie zjawiska jakim jest wojna... na ten przykład...
ale skoro pytasz - mam doświadczenie z mundurkami wszelkiej maści, na mnie i na moich dzieciach (już dorosłych...)
ble, ble, ble...
Artysta przekracza granice - a nie je buduje
koniec dyskusji
pa
A! Janeq-2010 - nie jesteśmy kolegami...
(...)
Artysta przekracza granice - a nie je buduje
(...)
"My, ze swojej łaski ARTYSTA - reszta to motłoch" - powiedziałbym, że raczej buduje - a nie przekracza.
Pozdrawiam.
(...)
Artysta przekracza granice - a nie je buduje
(...)
"My, ze swojej łaski ARTYSTA - reszta to motłoch" - powiedziałbym, że raczej buduje - a nie przekracza.
Pozdrawiam.
nic takiego nie powiedziałem,
nie jestem aż taki głupi, jak chcecie to widzieć. czym jest artysta bez odbiorców, słuchaczy?
pomyślałbyś zanim rzucisz takie pomówienie...
ps.
Panowie, ja tu się staram paska od aparatu w kadrze nie złapać a Wy od "kolegów" się wyzywacie.
Nie ma litości. Jakie czasy tacy artyści się trafiają (bez odniesienia
(...)
nie jestem aż taki głupi, jak chcecie to widzieć. (...)
Wprawdzie dotąd tego typu tekstów unikałem ale:
Nie przypominam sobie, abym zarzucił Tobie (bądź też komukolwiek tutaj) głupotę. Ale, że pamięć ludzka (więc i moja) zawodna bywa to przepraszam, jeżeli takie sformułowania kiedykolwiek spod moich palców wyszły. Za innych przepraszać nie zamierzam i nie mogę.
(...) pomówienie...
Hmmm...
(...) czym jest artysta bez odbiorców, słuchaczy?
(...)
No właśnie: Czym???
Ja nie odpowiem bo i tak wystarczająco się paru ludziom naraziłem niejednokrotnie.
Pozdrawiam.
(...)
nie jestem aż taki głupi, jak chcecie to widzieć. (...)
Wprawdzie dotąd tego typu tekstów unikałem ale:
Nie przypominam sobie, abym zarzucił Tobie (bądź też komukolwiek tutaj) głupotę. Ale, że pamięć ludzka (więc i moja) zawodna bywa to przepraszam, jeżeli takie sformułowania kiedykolwiek spod moich palców wyszły. Za innych przepraszać nie zamierzam i nie mogę.
(...) pomówienie...
Hmmm...
(...) czym jest artysta bez odbiorców, słuchaczy?
(...)
No właśnie: Czym???
Ja nie odpowiem bo i tak wystarczająco się paru ludziom naraziłem niejednokrotnie.
Pozdrawiam.
Wspólnotę, jeśli już trzeba - można tworzyć na czymś głębszym niż tekstylia i tanie symbole.
Kończą 'konkurencje bogactwa ubrań'? Pobożne życzenie, niewiele więcej.
Szkoła się na mundurkach nie kończy, a na szkole nie kończy się życie. Jeżeli ktoś myśli, że w świecie młodego człowieka nie istnieje nic innego niż szkolne przyodzienie, to jest w totalnym (o)błędzie. Jeśli nie odzież wierzchnia to cokolwiek. Rower, buty na wf, telefon, spinka do włosów, okulary czy pióro. Czasz pozaszkolny, wczasy, gry wideo, prezenty na komunie, prezenty na urodziny...
Szkoła jaką pamiętam otwiera listę instytucji, które oduczają suwerennego myślenia. Niestety. Jeśli to ma być bezstresowy wentyl na młodzieńczy bunt, przynależność do subkultur, czy pacyfikacja wyrażania siebie to czuję smutek.
Nosiłem mundurek i nie nosiłem. Absolutnie nie robiło to różnicy w moim oglądzie na świat, ani w tym jak postrzegali mnie inni (z materialnego punktu widzenia). Świat za oknem nie był zunifikowany, rodzice, domy, ludzie też nie. To abstrakcja.
Wychowywałem się w 'gettcie' imigrantów. Jeśli ktoś połaził trochę po 'Francji B' to wie o czym mówię. Dźwięki syren, spalone auta, tłuczone szkło. Mimo, że miałem mundurek, żadne francuskie dziecko nie zaprosiło by mnie nigdy na swoje urodziny. Nie miałem też zabawek takich jak one, itd itd.
Może taki mundurek to dla kogoś wygoda. Dla szkoły, dla rodziców. Nie mówię że nie. Ale był bym daleki od tego radosnego populizmu.
Czy istnieje 'umundurowana' uczelnia która nie posada klubów, bractw i 'elit' w bardziej lub mniej jawnej/oficjalnej formie skupiających ludzi o podobnym statusie?
edit:
Przypomina mi się 'If' Lindsaya Andersona.
u mnie z tym jest jak z relacją muzyki i tańca. powtórzę za jedną znajomą tancerką: mnie muzyka nie przeszkadza
bardzo dobre podsumowanie problemu, którego w istocie nie ma
u mnie z tym jest jak z relacją muzyki i tańca. powtórzę za jedną znajomą tancerką: mnie muzyka nie przeszkadza
bardzo dobre podsumowanie problemu, którego w istocie nie ma
Co do mundurków to romka popieram. Nosiłem mundurek a potem nie, ale nawet jak nosiliśmy mundurki to było wiadomo kto ma rodzinę w rajchu a kto rodziców chodzących na hałdy i tylko wspólnota oparta o kopanie okrągłego przedmiotu na tą samą bramkę potrafiła te różnice zatrzeć. Wcale za tym nie tęsknię ani tym bardziej nie jestem z siebie dumny, że z tego sobie wtedy nie zdawałem sprawy