Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 114
kończą konkurencję bogactwa ubrań.
kończą konkurencję bogactwa ubrań.
ed.
zapomniałem dodać, że urocze zdjęcie
Babcia wyrasta na klasyka AT, jej zdjęcia są oczekiwane.
Brawo, wracajmy do zdjęć, te od Babci są super
Babcia wyrasta na klasyka AT, jej zdjęcia są oczekiwane.
Brawo, wracajmy do zdjęć, te od Babci są super
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
"Babciu", jak najbardziej popieram Twoje zdanie. My również nigdy nie wstydziliśmy się być Polakami, (a mieliśmy od lat i mamy nadal obywatelstwo RPA). Polskie wykształcenie jest szeroko uznawane w świecie bez konieczności nostryfikacji, włącznie z RPA, USA, Australią, EU i Kanadą (opowieści, że nie jest to bajki). Również my starannie dobieraliśmy sobie towarzystwo (również spośród Polaków), ale to każdy robi jak uważa. Osiągnęliśmy rzadkie, jak nam się wydaje, sukcesy i uznanie tam w RPA, i swobodnie i bez nacisku konieczności podjęliśmy decyzję o powrocie do Polski. Zdarzająca się i tu "łacina" świadczy tylko i wyłącznie o poziomie jej używającego, który bez niej nie potrafi się wyrazić (jeśli w ślad za tym gdzieś tam nie chcą uznać jego kwalifikacji, to właściwie nie ma się co dziwić; przecież nie chciałabyś mieć w pracy obok siebie kogoś kto używa "f..." co drugie słowo). Różnica sytuacji z lat '80 w RPA do wyjazdów po 2003 do IR i UK polega na tym, że w RPA przyjmowano Polaków właściwie wyłącznie z cenzusem (inni byli na miejscu). Przecież i w RPA były i są cykle ekonomiczne, i tam grupy etniczne, czy narodowościowe 'zwierają wtedy szeregi'. Zresztą podobnie było i jest w innych skupiskach polskiej emigracji: w US, Kanadzie, Australii, etc... Liczą się kwalifikacje, chęć do pracy i kultura, a nie mięśnie, 'łacina' i bezczelność (bo te są z chęcią spychane na społeczny margines). Serdecznie pozdrawiam, Janek
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
"Babciu", jak najbardziej popieram Twoje zdanie. My również nigdy nie wstydziliśmy się być Polakami, (a mieliśmy od lat i mamy nadal obywatelstwo RPA). Polskie wykształcenie jest szeroko uznawane w świecie bez konieczności nostryfikacji, włącznie z RPA, USA, Australią, EU i Kanadą (opowieści, że nie jest to bajki). Również my starannie dobieraliśmy sobie towarzystwo (również spośród Polaków), ale to każdy robi jak uważa. Osiągnęliśmy rzadkie, jak nam się wydaje, sukcesy i uznanie tam w RPA, i swobodnie i bez nacisku konieczności podjęliśmy decyzję o powrocie do Polski. Zdarzająca się i tu "łacina" świadczy tylko i wyłącznie o poziomie jej używającego, który bez niej nie potrafi się wyrazić (jeśli w ślad za tym gdzieś tam nie chcą uznać jego kwalifikacji, to właściwie nie ma się co dziwić; przecież nie chciałabyś mieć w pracy obok siebie kogoś kto używa "f..." co drugie słowo). Różnica sytuacji z lat '80 w RPA do wyjazdów po 2003 do IR i UK polega na tym, że w RPA przyjmowano Polaków właściwie wyłącznie z cenzusem (inni byli na miejscu). Przecież i w RPA były i są cykle ekonomiczne, i tam grupy etniczne, czy narodowościowe 'zwierają wtedy szeregi'. Zresztą podobnie było i jest w innych skupiskach polskiej emigracji: w US, Kanadzie, Australii, etc... Liczą się kwalifikacje, chęć do pracy i kultura, a nie mięśnie, 'łacina' i bezczelność (bo te są z chęcią spychane na społeczny margines). Serdecznie pozdrawiam, Janek
większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc.
Dobrze, że jest jeszcze elita taka jak Ty:P BTW, może to dobrze, że się nie przyznajesz do pochodzenia... Choć dla mnie narodowości mają trzeciorzędne znaczenie. Wstydzenie się, że się jest tym lub tamtym to jakieś kuriozum.
większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc.
Dobrze, że jest jeszcze elita taka jak Ty:P BTW, może to dobrze, że się nie przyznajesz do pochodzenia... Choć dla mnie narodowości mają trzeciorzędne znaczenie. Wstydzenie się, że się jest tym lub tamtym to jakieś kuriozum.
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy