Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 114
przeeestan, dzis wlasnie zapytalam syna czy chce jakas tam gre czy wymieniamy jego telefon-uznal tak-moj telefon jest najlepszy na swiecie o! a school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. Nie za bardzo sie moge z Toba zgodzic.
U mnie na wsi są school busy i nie jestem do końca przekonany czy to jest prywatna szkoła, ale z przyjemnością dopytam
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
hehehehe dobre
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
hehehehe dobre
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
Zaszło nieporozumienie
Sprostowanie: Babcia ma wygadanego malucha
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
Zaszło nieporozumienie
Sprostowanie: Babcia ma wygadanego malucha
a to moze w mniejszych miejscowosciach sa busy bo znam drogi w IRE, czesto nie ma pobocza, ale w Bublin nie ma, malo ktora szkola ma school bus, i dzieci jezdzace Dublin Bus nie maja kompleksow - moje nie ma
Eeee nie no, wiadomo Dublin to klasa, bo my te wieśnioki to wiesz, z nas się śmieją w Dublin
a to moze w mniejszych miejscowosciach sa busy bo znam drogi w IRE, czesto nie ma pobocza, ale w Bublin nie ma, malo ktora szkola ma school bus, i dzieci jezdzace Dublin Bus nie maja kompleksow - moje nie ma
Eeee nie no, wiadomo Dublin to klasa, bo my te wieśnioki to wiesz, z nas się śmieją w Dublin
school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety.
Jak wiesz "grass is no greener on the other side of the road".
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety.
Jak wiesz "grass is no greener on the other side of the road".
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'.
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc.
Dobrze, że jest jeszcze elita taka jak Ty:P BTW, może to dobrze, że się nie przyznajesz do pochodzenia... Choć dla mnie narodowości mają trzeciorzędne znaczenie. Wstydzenie się, że się jest tym lub tamtym to jakieś kuriozum.
większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc.
Dobrze, że jest jeszcze elita taka jak Ty:P BTW, może to dobrze, że się nie przyznajesz do pochodzenia... Choć dla mnie narodowości mają trzeciorzędne znaczenie. Wstydzenie się, że się jest tym lub tamtym to jakieś kuriozum.