Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 8
Kiedyś jak byłem młodszy i dużo mniejszy maki i bławatki były dość częstym zjawiskiem, a teraz...., fajne zdjęcie i dobrze mi się kojarzy.
Maków masz niedostatek? Zapraszam do Warszawy i w okolice Warszawy. Też był taki okres, że sądziłem, że żeby znaleźć te roślinki to trzeba udać się na jakąś polską wieś spokojną i wesołą i tamże po łąkach i polach się błąkająć szukać ich niczym kwiatu paproci. Aż tu pare lat temu jadę sobie do pracy katowicką i naglę patrze - coś się czerwieni na poboczu. Zwolniłem. Patrzę. Mak ci to we własnej osobie. Ucieszyłem się niezmiernie, bom dawno już nie miał okazji widzieć. Jadę sobie dalej. Patrz, drugi rośnie. Rok później tam gdzie rosły te dwa było już ich kilka, a i w innych miejscach zaczęły się pojawiać. A teraz... Jak śmigam do roboty w okolicach czerwca, to są takie odcinki na trasie, że maki ciągną się tam kilometrami. Najfajniejszych jednak jest kilka łączek, które na ten okres z zielonych zamieniają się w czerwone. No i kolejarze muszą z nimi dzielnie walczyć, bo zarastają gęsto przejazd w Dawidach.
Kiedyś jak byłem młodszy i dużo mniejszy maki i bławatki były dość częstym zjawiskiem, a teraz...., fajne zdjęcie i dobrze mi się kojarzy.
Maków masz niedostatek? Zapraszam do Warszawy i w okolice Warszawy. Też był taki okres, że sądziłem, że żeby znaleźć te roślinki to trzeba udać się na jakąś polską wieś spokojną i wesołą i tamże po łąkach i polach się błąkająć szukać ich niczym kwiatu paproci. Aż tu pare lat temu jadę sobie do pracy katowicką i naglę patrze - coś się czerwieni na poboczu. Zwolniłem. Patrzę. Mak ci to we własnej osobie. Ucieszyłem się niezmiernie, bom dawno już nie miał okazji widzieć. Jadę sobie dalej. Patrz, drugi rośnie. Rok później tam gdzie rosły te dwa było już ich kilka, a i w innych miejscach zaczęły się pojawiać. A teraz... Jak śmigam do roboty w okolicach czerwca, to są takie odcinki na trasie, że maki ciągną się tam kilometrami. Najfajniejszych jednak jest kilka łączek, które na ten okres z zielonych zamieniają się w czerwone. No i kolejarze muszą z nimi dzielnie walczyć, bo zarastają gęsto przejazd w Dawidach.
to jest skan z negatywu czy z odbitki?