Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 13
jak
mój
kot
nic ciekawego
kilka
prążków
i wąsy
ot, sputnika
fochy
i dąsy
dostalem w lapska swe nową produkcję Axelssona..
Oooo...!!!
a ja strasznie lubię ten projekt, myślę, że miał on pokazać Islandię z zupełnie innej strony. Z rozmów z Rafałem (współautorem) dowiedziałam się, że wystawa jaką później zorganizowali na Islandii zebrała dużo pozytywnych recenzji, że mieszkańcy wyspy mają inny punkt widzenia, większość fotografów na Islandii to pejzażyści i to by~ło dla nich coś świeżego i nowego.
Ale to co pokazali to było tak samo powierzchowne jak pejzaże, zrobili materiał o wyspie, która słynie z taniej energii geotermalnej - tu akurat materiał A. Rayss się broni, wyspie, która zbankrutowała, bo żyła uwikłana w międzynarodowy system bankowy - nawet nie spróbowali do tego tematu podejść, wyspie słynącej z rybołówstwa wypasu owiec, materiał J. Brykczyńskiego o wiosce hodowców owiec jest tak mało zajmujący, że nawet sobie nie umiem przypomnieć 1 zdjęcia, o rybołówstwie pojedyncze klatki gdzieś porozrzucane u Milacha świadczą, wyspy, która jest cała z wulkanów i jakieś tam zajawki na ten temat są, ale słabo to wyeksploatowane, nie próbowano niczego z tematów dotyczących niby oczywistej wikingowskiej przeszłości wyspy. Dostajemy za to serię portretów o elfach (same zdjęcia ok, ale pomysł jak dla mnie tak okrutnie wydumany że moja racjonalna część umysłu ma problem to łyknąć). Kompletnie nie ruszony kontrast pomiędzy izolacją osad wiejskich a Reykiavikiem.
Inna sprawa, że te zdjęcia są jako całość i jako pojedyncze klatki w 90% o niczym, nic się na nich nie dzieje większość kadrów statyczna, kontakt z bohaterami opowieści jest trudny do złapania, widać jakby fotograf wpadł na chwilę w życie tych ludzi zrobił poprawne technicznie zdjęcia, ale nie udało się wniknąć głębiej. O Rafała Milacha materiale mimo szczerej sympatii do Niego jako fotografa nic ponad to że część zrobiona jest iphonem a część wielkim formatem nie umiem powiedzieć - może jestem za mało kumaty ale tej nadprodukcji po prostu nijak nie umiem zrozumieć.
Podsumowując być może nie jest to bliski mi język fotograficzny albo nie zrozumiałem intencji projektu, nie trafił do mnie ten materiał pomimo, że wystawy i książka odniosły sukces.
Oczywiście to jest moja opinia która jest być może troszkę koślawa gdyż mieszkałem w Islandii.
może trochę w głowie siedziały mi obrazki z Is(not) ale to takie zwykłe pstryki z gór
kojarzy mi się z produktem pt. IS(NOT) sputnikowców i nie jest to pozytywne skojarzenie
A rozwiń kwestię IS(NOT) jeśli możesz