Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 11
Niby poważna sprawa, bo tęsknota za jeżdżeniem łódką po jeziorze do błahych spraw nie należy, a zeszło na kulinaria. Niby też poważna sprawa.
Mojej sąsiadki synowa kupuję pieczonego kurczaka, zjada a potem na kościach gotuje chłopu i dziecku rosół. Poważnie.
To mnie się przypomniało, jak szukając kiedyś w internecie jakiegoś przepisu trafiłem na panią przepisującą mini kotleciki z kostek rosołowych. Długo potem skręcało mnie z obrzydzenia gdy sobie to przypominałem.
Żeby nie być gołosłownym. O!
Co za profanacja! wino sledziem zagryza! Dlugo to w czlowieku siedzi.Kiedys dawno temu,zapilem "cos" rano mlekiem w butelce jeszcze nie kwasnym.Na sama mysl o tym wydarzeniu mdli mnie.
W zimie 70/71 brałem udział w budowie łódki na 3 osoby. Łódka podczas wodowania dostała nazwę Santa Monica. Oczywiście nie dostałem pozwolenia by popłynąć do Gdańska a potem kanałem na Mazury. Z rozpaczy na brzegu wypiłem pół taniego wina, zagryzłem kawałkiem śledzia z beczki i wróciłem do domu. Do dzisiaj siedzi to we mnie.
Profanacja, piwo w lodówce w kambuzie jest.
o ..komarach za którymi się aż tak nie tęskni.
Łońskiego roku na pomorzu, to albo zimno, albo upał. Komary nie dopisały