Awatar marecky1969

Zorka - zdjęcia z lampą błyskową

marecky1969 23

Witam, czy ktoś(posiadacz pierwszego modelu Zorki)próbował robić zdjęcia z fleszem?
Jak poradzić sobie z brakiem gniazda synchronizacji? Gdzie w takim razie można podłączyć kabel(stopka nie ma centralnego styku)synchronizacyjny? Skoro producent aparatu przewidział możliwość podłączenia lampy(stopka), to chyba można robić zdjęcia z fleszem? Wdzięczny byłbym za pomoc, pozdrawiam/, marek..

Odpowiedzi 23

Awatar DAAD
DAAD

Ten model Zorki-1 nie posiadał możliwości wyzwalania lampy błyskowej. Dopiero model "C" był w nią wyposażony.
Stopka na aparacie przeznaczona jest do celowników.

Post był edytowany 2013-02-09 18:32:56



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar marecky1969
marecky1969

Cóż, nie pomyślałem, że stopka może również służyć do mocowania celownika, ale ze mnie gamoń, dzięki za pomoc.

Awatar DAAD
DAAD

marecky1969 napisał(a):
ale ze mnie gamoń, dzięki za pomoc.


Nie gamoń, myślisz dzisiejszymi kategoriami. Do Zorki produkowano różne obiektywy. Produkowano również celownik z przełącznymi polami dla różnych ogniskowych. Procederu tego nie zaprzestano, produkują je Voitlander, Hasselblad i wiele innych znanych firm.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar marecky1969
marecky1969

...trochę jednak gamoń, swego czasu bowiem poszukiwałem kiedyś takiego celownika zakupiwszy uprzednio Jupitera 11 4/135. Na razie robię nim zdjęcia bez celownika, ale nie powiem, przydałby mi się taki - na Allegro ceny przyprawiają o zawrót głowy(o ile oczywiście ktoś je sprzedaje), pozdrawiam.
P.S. na przykłada taki http://allegro.pl/celownik-uniwersalny-zorka-leica-fed-i3006835073.html lub taki http://allegro.pl/celownik-uniwersalny-i3018848492.html
Dla mnie(150zł) to i tak o odrobinę za drogo jak na taką rzecz, na razie trzeba będzie się "obejść" i fotografować bez celownika, zobaczymy co "wyjdzie " na negatywie.

Post był edytowany 2013-02-10 19:05:37

Awatar DAAD
DAAD

marecky1969 napisał(a):
Dla mnie(150zł) to i tak o odrobinę za drogo jak na taką rzecz, na razie trzeba będzie się 'obejść' i fotografować bez celownika, zobaczymy co 'wyjdzie ' na negatywie.


To sobie wytnij kartonowy ogranicznik formatu i wstaw w okienko celownika.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar marecky1969
marecky1969

dzięki, dobry pomysł, pozdrawiam serdecznie, marek.

Awatar taeda
taeda

no dobra, ale przecież w tamtych latach często robiono zdjęcia z lampą magnezjową.
Trzymana była w ręku.
Wiemy, że można ustawić na "B" ,wyzwolić błysk i odpuścić "B"__-ALE__-ale to można zrobić w ciemnym pokoju (przykładowo).
Natomiast mamy wiele zdjęć__np. zdjęcia grupy absolwentów, robione w jasnej stosunkowo sali. Tam trzymanie "B" przez około 1/2sek.dałoby zamazane kontury ZANIM lampa by strzeliła. A jednak nie są zamazane !!!!!
Zastanawiam się więc, jak wyzwalano błysk żeby był "w moment".
Oczywiście wiemy że ówczesna prędkość błysku mogła być długa=====1/5 do 1/20 sek.....co nieco ułatwia sprawę...
Jednak__nadal nie wiem jak unikano rozmazania pochodzącego z tego czasu gdy jeszzce lampa nie błysnęła, a już było B.

Awatar miron19j
miron19j

Jednak__nadal nie wiem jak unikano rozmazania pochodzącego z tego czasu gdy jeszzce lampa nie błysnęła, a już było B.

ja to widzę w ten sposób:
obiektywy były dosyć ciemne, klisze czułości pewnie ze 6 DIN, to i czas wychodził koło minuty. Tak więc poruszenie aparatem nie wpływało na obraz. Dopiero dopalenie magnezją dawało wystarczającą ilość światła do zrobienia zdjęcia.

Awatar DAAD
DAAD

miron19j napisał(a):
ja to widzę w ten sposób:.


I wszystko jasne.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar marecky1969
marecky1969

Witam po raz kolejny. Skoro już "wałkujemy" temat Zorki, "chodzi mi po głowie" od jakiegoś czasu pewien aspekt związany m.in z tym modelem(nie zdejmowana tylna ścianka). Otóż, jak konstruktorom udało się zmierzyć(dokładnie) odległość od płaszczyzny filmu do obiektywu, aby przykładowo przy ustawieniu obiektywu na nieskończoność(tak sprawdzić jest najłatwiej, kiedyś to robiłem ze "średniakami", np. Startem, aby sprawdzić, czy obiektywy były dobrze zgrane - przykładałem matówkę w miejsce filmu i sprawdzałem, czy obraz był rzeczywiście ostry). W "normalnych" aparatach (z otwieraną tylną ścianką) można, tak zrobić. W Zorkach 1 i C nie da się tego zrobić "empirycznie" - można to sprawdzić jedynie po wywołaniu negatywu, slajdu, itp.
Jaka zatem była powtarzalność i dokładność wykonania tych aparatów(korpusów) - w końcu ówczesna technika nie była tak zaawansowana, a egzemplarzy wyprodukowano, o ile pamiętam z literatury czy internetu sporo. Zresztą temat odnosić mógłby się również z powodzeniem do Leicy(pierwowzoru Zorki).
Osobną sprawą jest również(moim skromnym zdaniem)dokładność wykonania obiektywów do dalmierzowców - w końcu "wysuwanie i chowanie" się kołnierza przy ostrzeniu ma znaczenie, czy obraz będzie ostry, czy nie. Konkludując, jak udało się konstruktorom pod względem mechanicznym uzyskać powtarzalność wykonania różnych obiektywów(od 28-135mm), aby wysuwanie się kołnierza(bardziej lub mniej) odbywało się proporcjonalnie do zmiany ostrości - w końcu to system mierniczy(lustra i krzywki dalmierza) pokazuje nam jedynie "fikcyjny" obraz "widziany" przez aparat, a nie jest to przecież obraz widziany przez nas na matówce.
Trochę może zawile opisałem problem, ale myślę, iż sens został zachowany, pozdrawiam.

Awatar rbit9n
rbit9n

miron19j napisał:
Jednak__nadal nie wiem jak unikano rozmazania pochodzącego z tego czasu gdy jeszzce lampa nie błysnęła, a już było B.

ja to widzę w ten sposób:
obiektywy były dosyć ciemne, klisze czułości pewnie ze 6 DIN, to i czas wychodził koło minuty. Tak więc poruszenie aparatem nie wpływało na obraz. Dopiero dopalenie magnezją dawało wystarczającą ilość światła do zrobienia zdjęcia.

suche płyty z początku wieku miały czułość odpowiadającą dzisiejszym 50-80ASA, tj. 18°-20°DIN, a Ty wyskakujesz z 6°DIN? jesteś pewny? 3ASA? wyobrażasz sobie używanie filmu o takiej czułości z aparatem małoobrazkowym? w dodatku z ciemnymi obiektywami?

Awatar miron19j
miron19j

rbit9n
suche płyty z początku wieku miały czułość odpowiadającą dzisiejszym 50-80ASA, tj. 18°-20°DIN, a Ty wyskakujesz z 6°DIN? jesteś pewny? 3ASA? wyobrażasz sobie używanie filmu o takiej czułości z aparatem małoobrazkowym? w dodatku z ciemnymi obiektywami?

nie jestem pewny. Mało tego, nie mam najmniejszego pojęcia. Nie interesowałem się czułością materiałów na przestrzeni dziejów. :-)
Te 6 DIN podałem tak z kapelusza. Ot, tak, żeby wyjaśnić problem. Może miały faktycznie 18 DIN?
Pewnie wtedy też były klisze o różnych czułościach? Może wiedząc, że te bardzo czułe będą za słabe, wybierano te mniej czułe i dopalano magnezją? Pamiętajmy o tym, że w tamtych czsach fografia nie była zajęciem "dla mas".

Awatar DAAD
DAAD

miron19j napisał(a):Pamiętajmy o tym, że w tamtych czsach fografia nie była zajęciem 'dla mas'.


Patrząc na nasze fotografie, nadal nie jest to zajęcie dla mas.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

miron19j napisał:
rbit9n
suche płyty z początku wieku miały czułość odpowiadającą dzisiejszym 50-80ASA, tj. 18°-20°DIN, a Ty wyskakujesz z 6°DIN? jesteś pewny? 3ASA? wyobrażasz sobie używanie filmu o takiej czułości z aparatem małoobrazkowym? w dodatku z ciemnymi obiektywami?

nie jestem pewny. Mało tego, nie mam najmniejszego pojęcia. Nie interesowałem się czułością materiałów na przestrzeni dziejów. :-)
Te 6 DIN podałem tak z kapelusza. Ot, tak, żeby wyjaśnić problem. Może miały faktycznie 18 DIN?

A może dawni fotografowie znali magiczne zaklęcie, które zaginęło podczas wojny? Gdyby nie obywatelska czujność Rbita wyjaśnienie Mirona uznane zostałoby za wyczerpujące i być może zrodziłaby się kolejna "internetowa legenda" przepisywana potem na kolejnych forach. Wnioski są tak oczywiste, że chyba nie ma sensu ich wykładać explicite.



Wstęp do wątpienia
Awatar miron19j
miron19j

implicite napisał(a):
A może dawni fotografowie znali magiczne zaklęcie, które zaginęło podczas wojny? Gdyby nie obywatelska czujność Rbita wyjaśnienie Mirona uznane zostałoby za wyczerpujące i być może zrodziłaby się kolejna 'internetowa legenda' przepisywana potem na kolejnych forach. Wnioski są tak oczywiste, że chyba nie ma sensu ich wykładać explicite.

a może zamiast kpić, odpowiedziałbys na pytanie taedy?
Tak poważnie, bez żartów?

Awatar DAAD
DAAD

Przecież znasz już odpowiedź. Aparat stał na statywie, zdejmowałeś kapturek z obiektywu, w ręku miałeś tackę z magnezją i krzesiwko. Po błysku zakładałeś dekiel na obiektyw. I to już koniec. W tamtych czasach czułość względna kliszy tej najczulszej to nie więcej niż 10 w skali DIN.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar miron19j
miron19j

e tam, ja to tworzę "internetowe legendy" :-)

Post był edytowany 2013-02-12 13:12:28

Awatar Yoonson
Yoonson

taeda napisał(a):

Jednak__nadal nie wiem jak unikano rozmazania pochodzącego z tego czasu gdy jeszzce lampa nie błysnęła, a już było B.



zrobiłem wiele takich zdjęć - na formatach od 6x4,5 do 18x24
nie miałem migawki mechanicznej tylko dekielek na przedniej soczewce
do tego lampa błyskowa - fakt, nie magnezjowa a współczesna.
czułość negatywów od 12asa do 80asa
nie zdarzyło mnie się "poruszyć" kadru.

dlatego nie wiem o czym dywagujecie...

Awatar rbit9n
rbit9n

a mnie się wydaje, że było odwrotnie, najpierw zapalał magnezję, a gdy ta się zapaliła, wtedy otwierał migawkę. wydaje się to bardziej logiczne i bezpieczniejsze.

a jak ktoś miał refleks, to jednocześnie odpalał lampę i otwierał migawkę.

Post był edytowany 2013-02-12 13:39:36

Awatar DAAD
DAAD

rbit9n napisał(a):
a mnie się wydaje, że było odwrotnie, najpierw zapalał magnezję, a gdy ta się zapaliła, wtedy otwierał migawkę.


Tak jest logiczne z tym, że z logiką odwrotną



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.