Awatar implicite

dalmierz zewnętrzny i aparat mieszkowy

implicite 19

Nie owijając w bawełnę, zapytam wprost. Dalmierz zewnętrzny mierzy odległość poczynając od płaszczyzny filmu czy obiektywu?



Wstęp do wątpienia

Odpowiedzi 19

Awatar emilunio
emilunio

Jeżeli aparat ma sanki na lampę (w które wepniesz dalmierz), to teoretycznie odległość jest mierzona od płaszczyzny filmu. Ale lepiej i tak sprawdzić to i jak coś skalibrować dalmierz, żeby mieć pewność.

Od siebie mogę powiedzieć, że używanie mieszka z zew. dalmierzem, nie jest tak wygodne jakby to się wydawało

Awatar FlatEric
FlatEric

Ja bym odwrócił zagadnienie.
Dalmierz zewnętrzny mierzy odległość od dalmierza zewnętrznego - najlepiej wziąć miarkę i sprawdzić empirycznie dokąd mu to dokładnie wychodzi, bo może być choćby rozkalibrowany - bo ja porównywałem ongi kilka i żaden idealnie tak samo nie pokazywał, choć różnice były minimalne.
Natomiast odległość na obiektywie podaje się zwyczajowo od płaszczyzny błony.

Pzdr

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...
Awatar implicite
implicite

emilunio napisał:
Od siebie mogę powiedzieć, że używanie mieszka z zew. dalmierzem, nie jest tak wygodne jakby to się wydawało

Od siebie mogę powiedzieć to samo.

Problem jest dla mnie jednak o tyle niezrozumiały, że na mój rozum, znaczenie powinna mieć odległość między obiektywem a fotografowanym przedmiotem, nie zaś między filmem a przedmiotem. W mieszkowcu obiektyw jest odsunięty od płaszczyzny filmu o dobre 10cm, a na niskiej przesłonie to dużo.

Jeżeli się jednak mylę i liczy się odległość między filmem a obiektem, to czy wynika z tego, że obiektyw może być w dowolnym miejscu tak utworzonej osi? Nie wydaje mi się.



Wstęp do wątpienia
Awatar emilunio
emilunio

Hmm... będziemy filozofować...

Otwórz wieczorkiem mieszkowca w domu i przyklej kawałek kalki technicznej w miejsce filmu. Usiądź w ciemnym pokoju i zapal światło w drugim. Zmierz odległość do danego przedmiotu dalmierzem na sankach lampy, ustaw ostrość na kalce obiektywem i sprawdź, czy wartości Ci się zgodzą. Cała filozofia

Odległość do obiektu liczy się od płaszczyzny filmu, obiektyw powinien być w danej odległości od filmu, żeby poprawnie ostrzył. Wszystko też zależy od budowy obiektywu.

implicite napisał(a):
Jeżeli się jednak mylę i liczy się odległość między filmem a obiektem, to czy wynika z tego, że obiektyw może być w dowolnym miejscu tak utworzonej osi? Nie wydaje mi się.


Chyba chodzi Ci o till i shift (jakkolwiek to się piszę), czyli pokłony i pochyły obiektywu - tak są one możliwe. Wrzuć w google "baby lens"

PS: Czuję, że za dużo napisałem i coś pokręciłem...

Awatar FlatEric
FlatEric

Tak a propos, sprawdziłem sobie trzy dalmierze przy odległości 1 m:
1. wskazuje pomiar 2,5 cm przed swoim korpusem, 2. pokazuje 0,5 cm przed korpusem, 3. mniej więcej pośrodku swego korpusu. To a propos dokładności wskazań.

implicite napisał(a):
Problem jest dla mnie jednak o tyle niezrozumiały, że na mój rozum, znaczenie powinna mieć odległość między obiektywem a fotografowanym przedmiotem, nie zaś między filmem a przedmiotem.


Poniekąd masz rację. We wszystkich obliczeniach itp. używa się odległości od obiektywu (konkretnie punktu głównego przedmiotowego) do obiektu, tym niemniej odległość na obiektywie NAPRAWDĘ podaje się do płaszczyzny błony. Nie wierzysz - weź jakąkolwiek lustrzankę jednoobiektywową, miarkę i sprawdź sam. Myślę, że wynika to z tego, że położenie płaszczyzny błony jest znane i niezmienne - z reguły nanosi się je na korpus aparatu w postaci jakby leżącej litery Ф, natomiast położenie przedniego punktu obrazowego zmienia się wraz ustawianiem ostrości i często nie byłoby jak zaznaczyć je na obiektywie.
Ja tam też bym wolał, żeby odległość podawano do punktu głównego przedmiotowego, bo inaczej wszelkie dokładniejsze kalkulacje w makro to koszmar.

implicite napisał(a):Jeżeli się jednak mylę i liczy się odległość między filmem a obiektem, to czy wynika z tego, że obiektyw może być w dowolnym miejscu tak utworzonej osi? Nie wydaje mi się.

Tak, mylisz się. Natomiast pojęcia nie mam, o co chodzi z tą dowolnością? Skala ostrości na obiektywie podaje odległość do błony - a ruszenie obiektywu z jego miejsca sprawia, że skala ta przestaje obowiązywać, bo zmienia się odległość obrazowa.

Pzdr

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...
Awatar implicite
implicite

FlatEric napisał:
pojęcia nie mam, o co chodzi z tą dowolnością?

No właśnie to jest główne źródło moich wątpliwości. Załóżmy, że odległość od płaszczyzny filmu do obiektu wynosi równo 100cm. Tyle też pokazuje nasadzony na aparat dalmierz zewnętrzny. Ale obiektyw, znajdujący się na wyciągniętym miechu, jest w odległości ok. 10cm od płaszczyzny filmu w stronę obiektu, zatem odległość między obiektywem a obiektem wynosi 90cm. Rzecz w tym, że dalmierz "nie wie", jak długi jest mieszek. A jak mieszek będzie miał np. 15cm? Wtedy odległość między obiektem a obiektywem wyniesie 85cm, choć odległość między obiektem a filmem wciąż wynosi 100cm i tyle pokazuje dalmierz. Rozumiesz teraz moje wątpliwości? Chciałbym wiedzieć, że są nieuzasadnione, i że mogę nasadzić dalmierz na aparat i po prostu zaufać odczytowi.



Wstęp do wątpienia
Awatar emilunio
emilunio

Jak wrócę do domu wieczorkiem to wezmę metrówkę i to spróbuję rozkminić.

Awatar FlatEric
FlatEric

Już rozumiem.
No to popatrzmy... Dalmierz założony masz na korpusie - czyli jego położenie względem filmu i obiektu zarazem się nie zmienia, niezależnie co robisz z obiektywem - zawsze pokazuje tę samą odległość do obiektu, niezależnie od ogniskowej obiektywu oraz - uwaga - ustawienia ostrości! Bo spójrzmy na to tak - ustawiasz aparat i mierzysz odległość dalmierzem, wychodzi powiedzmy wspomniane 100 cm od błony/dalmierza, czyli dajmy na to 90 cm od obiektywu. Ustawiasz więc ostrość - i obiektyw na skutek tego manewru wyjeżdża 2 cm do przodu, jak nie lepiej - czyli odległość od obiektywu wynosi już tylko 88 cm, ale od błony nadal niezmienne 100 cm. Czyli, gdyby nanieść na skali odległość od obiektywu, to musiałbyś w tym momencie korygować położenie całego aparatu o 2 cm do tyłu, bo obiektyw znalazłby się po ustawieniu ostrości bliżej obiektu niż w chwili pomiaru odległości, a dalmierz musiałby być zamontowany cholera-wie-gdzie, względnie posiadać możliwość wprowadzenia ogniskowej obiektywu do swoich wskazań.

Natomiast skala ostrości pokazująca odległość od błony nie wymaga wprowadzania żadnych korekt, podobnie jak i dalmierz nie kłamie niezależnie od wysunięcia obiektywu.
Teraz widzisz sens podawania odległości od błony, nie obiektywu?

Pzdr

Grzesiu

Post był edytowany 2010-11-25 13:53:47



Gdy wicher się zrywa...
Awatar implicite
implicite

FlatEric napisał:
Teraz widzisz sens podawania odległości od błony, nie obiektywu?

O ile Cię dobrze zrozumiałem, ruchomy obiektyw właściwie uniemożliwa stworzenie przejrzystej i prostej podziałki odległości? Znacznie praktyczniej jest przy mierzeniu odległości wziąć nieruchomy punkt odniesienia, jakim jest w tym przypadku film?
Tak czy owak dzięki serdeczne!

Też edytuję, bo widzę, że chyba Cię dobrze zrozumiałem.

Post był edytowany 2010-11-25 14:00:39



Wstęp do wątpienia
Awatar FlatEric
FlatEric

Tzn. tak - stworzeniu podziałki to nie przeszkadza, bo po prostu naniesiona by na niej była odległość od punktu głównego przedmiotowego.
Problem tylko w tym, że kłopoty zaczęłyby się w momencie, gdy w naturze z takich czy innych powodów trzeba by było tę odległość znać. Właśnie dobitnie wychodzi to w przypadku dalmierzy, czy aparatów dalmierzowych - wraz ze zmianą obiektywu zmieniałby się bowiem punkt, względem którego ustawiana jest ostrość. Czyli np. gdyby z tego samego miejsca wykonywać zdjęcia różnymi ogniskowymi, to dla każdej z nich trzeba by od nowa mierzyć odległość, bo pomiar dla ogniskowej 35 mm byłby inny niż dla 105 mm i to niekoniecznie o 8 cm (105 - 35 = 80 mm). Bo gdyby obiektyw 105 mm skonstruowany był jako teleobiektyw, a 35 mm jako retrofocus, to nie da się już prosto porównać ogniskowych - a różnica w położeniu punktów głównych przedmiotowych może wynieść np. tylko 6 cm. W takiej sytuacji sanki do dalmierza powinny by być montowane na obiektywie, a gniazdo statywowe na jego ruchomej części, tak że ustawiając ostrość nie wysuwałoby się obiektywu, ale cofało korpus.

Natomiast podawanie odległości do błony zwalnia nas z tych niedogodności - pomiar jest niezależny od ogniskowej obiektywu i ustawienia ostrości.

Pzdr

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...
Awatar Pet
Pet

Widzę, że wejście w posiadanie Ercony implikuje (nomen omen) podobny zestaw pytań. Chciałem się do szanownych forowiczów zwrócić z podobnym dylematem, ale wstrzymywałem się z tym do czasu, aż wejdę najpierw w posiadanie dalmierza. Skoro jednak temat już poruszony, to sobie dorzucę trzy grosze. Po pierwsze: sposób zaproponowany przez emiliunia wydaje mi się być najdoskonalszym (tj. dopasowanie wskazań dalmierza do "ostrego" obrazu zaobserwowanego na wstawionej matówce (może nawet jakoś udało byś się wtedy "przenieść" skalę obiektywu na dalmierz - w niektórych modelach powinno się to dac łatwo zrobić). Po drugie: czemu korzystanie z zewnętrznego dalmierza w mieszkowcach nie miało by być wygodne? Czy różni się to jakoś znacznie od korzystania z dalmierza wbudowanego, ale nie sprzężonego z obiektywem?
I ostatnie pytanie: które dalmierze są bardziej, a które mniej godne polecenia? Czy warto brać jakieś radzieckie wyroby? A może bardziej leciwe certo jest bardziej grzechu warte? Co byście polecili, a co odradzili?

Awatar DAAD
DAAD

FlatEric napisał(a):

Natomiast odległość na obiektywie podaje się zwyczajowo od płaszczyzny błony.



Chyba czegoś nie zrozumiałem, nie tylko zwyczajowo ale logicznie. W lepszych modelach aparatów fotograficznych, na obudowie umieszcza się znak osi, na której znajduje się powierzchnia kliszy.
Odległościomierz umieszcza się w ten sposób by jego okular był właśnie w tej osi. Skala na obiektywie uwzględnia bazę aparatu do jakiego obiektyw jest przystosowany. Stąd nieraz amatorzy mają problem z ostrzeniem nieskończoności, po zastosowaniu różnych nietypowych adapterów.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar keraltok
keraltok

Pet napisał(a):
Widzę, że wejście w posiadanie Ercony implikuje (nomen omen) podobny zestaw pytań.

Zbyt dużo osprzętu zamiast pomóc skutecznie utrudni prace na tym sprzęcie . Bardziej zawierzyłbym metrówce przy bliskich pomiarach i hiperfokalnej przy większych odległościach . Oczywiście wszystkie ustawienia można wcześniej sprawdzić testując sprzęt na "sucho" z założoną matówką w msc okienka po którym przesuwa się film , jak proponował ~emilunio .

Awatar implicite
implicite

Wejście w posiadanie Ercony implikuje więcej pytań - na przykład o paralaksę. Od jakiej odległości przestaje być problemem?

Z tym testem "na sucho" to dobry pomysł i wprowadzę go w życie, jak tylko skończę założoną rolkę.

I jeszcze jedna refleksja. Sprzęt, chociaż prosty, by nie powiedzieć, prymitywny (wyjąwszy obiektyw), nie jest zbyt wygodny w użyciu. Na szczęście do tego aparatu nie sposób użyć zbyt dużo osprzętu, który uczyniłby jego użycie "łatwiejszym"



Wstęp do wątpienia
Awatar DAAD
DAAD

implicite napisał(a):
nie jest zbyt wygodny w użyciu. Na szczęście do tego aparatu nie sposób użyć zbyt dużo osprzętu, który uczyniłby jego użycie 'łatwiejszym'


Szanowny implicite, z tym fotografowaniem dziwnymi i nie popularnymi aparatami to jak z kobietą. Przeszkody i opory są odwrotnie proporcjonalne do satysfakcji końcowej. Coś co łatwo przychodzi, jeszcze łatwiej odchodzi



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

Szanowny Daad, "polecam" Erconę do studia. Szybko się przekonasz, że lepsza w studio hiszpańska inkwizycja, niż trudny aparat.



Wstęp do wątpienia
Awatar keraltok
keraltok

Dla mnie sprawa jest bardzo prosta nic niemieszkowego w formacie 6x9 , do kieszeni nie schowam . Bo ani psix którego posiadam ani RB67 którego mogę pożyczyć od syna się nie zmieści . A przy głównym moim 18x24 muszę oszczędzać na wadze i miejscu , kiedy wyruszam w teren . Do tego dochodzi bardzo duża mobilność .

Awatar Pet
Pet

keraltok napisał(a):

Zbyt dużo osprzętu zamiast pomóc skutecznie utrudni prace na tym sprzęcie .


Zbyt duża to może i tak, ale uważam, że dalmierz w przypadku tego aparatu to "odpowiednia" ilość osprzętu ... i o ile rzeczywiście, przy wyższych przysłonach metrówka, a nawet ocena na oko powinna wystarczyć do zrobienia ostrego zdjęcia, ale trzeba też pamiętać, że przy przesłonie 3,5 i odległości 2m GO wynosi ok. 17 cm

Awatar FlatEric
FlatEric

DAAD napisał(a):
Chyba czegoś nie zrozumiałem, nie tylko zwyczajowo ale logicznie. W lepszych modelach aparatów fotograficznych, na obudowie umieszcza się znak osi, na której znajduje się powierzchnia kliszy.

Może raczej nie przeczytałeś całości wątku?
W każdym razie wynika z tego, że smiena to lepszy model aparatu!

Pzdr

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.