Awatar SQ6GIT

Martin Munkacsi - wystawa w Budapeszcie

SQ6GIT 5

Super wystawa, jeśli ktoś będzie w Budapeszcie, to punkt obowiązkowy. Wydaje mi się nawet że warto przyjechać pomedytować te zdjęcia nawet jako cel wyjazdu.
Polecam!


http://www.ludwigmuseum.h...kiallitasId=732



"Available light is any damn light that is available.." W. Eugene Smith
http://fotomigawki.blogspot.com

Odpowiedzi 5

Awatar SQ6GIT
SQ6GIT

http://www.ludwigmuseum.hu/site.php?inc=kiallitas&menuId=43&kiallitasId=732

może teraz zadziała, coś ścięło...
a jak nadal nie działa, to www.ludwigmuseum.hu :-)



"Available light is any damn light that is available.." W. Eugene Smith
http://fotomigawki.blogspot.com
Awatar janus
janus

Ha! Już wiem o tem. Bratanka mi nadała. Będę na bank!

Awatar janus
janus

Byłem trzy dni temu. Jestem pod wrażeniem zarówno wystawy, jak i - a może nawet i bardziej - samej jej oprawy.

Muzeum Ludwig w Budapeszcie jest ultranowoczesnym budynkiem, przygotowanym do imprez najwyższej rangi (klapa w kiblu automatycznie obraca się o 360 stopni, samoistnie się pucując - cacko z dziurką, jakich mało).

Fotografie Munkacsiego obejrzałem oczywiście z niekłamaną przyjemnością, choć nie jestem wielbicielem ani fotografii sportowej, ani modowej. Trudno jednak nie docenić warsztatu szybkostrzelnego fotografa z czasów, kiedy 1/250 sekundy była szczytem możliwości.

A'propos. Pisałem gdzie indziej Bolasowi, że mignęło mi gdzieś/kiedyś zdjęcie faceta z jego (Bolasa) nowym, jesiennym nabytkiem. Aparat Curt Bentzin, dysponujący zawrotnym czasem 1/1000 sekundy, dyndał wówczas - jak mi się wydaje - właśnie na szerokiej piersi Munkacsiego.

Wracając do wystawy, podobała mi się ona nie tyle ze względu na zdjęcia, co raczej na możliwość przypatrzenia się starym papierom, na jakich fotograf robił powiększenia. Gdyby nie szyba, która nas dzieliła, łacnie zmacałbym niektóre odbitki, nawet pod groźbą narażenia się na naganę udzieloną w języku do [...] niepodobnym.

Sympatycy strzelania z biodra i aspirujący paparazzi znaleźliby na wystawie niejedną gratkę. W jednej z gablot można było na przykład porównać dwie gazety ze zdjęciem Munkacsiego na okładce. Pierwsza z nich, węgierska "Pesti Napló", datowana na 20. sierpnia 1932, ukazywała plażę, a na niej dwie osoby ukryte pod wielkim parasolem w ten sposób, że widać było tylko cztery nogi. Podpis głosił: "Plaża w Rio de Janeiro". Obok wystawiono niemiecką "Berliner Illustrirte" z datą 21. sierpnia 1932. Na jej okładce widnieje to samo zdjęcie, z którego usunięto (nad wyraz sprawnie) parę nóg. Zdjęcie zatytułowano tym razem: "Greta Garbo na wakacjach".

Przy okazji pobytu w stolicy zaprzyjaźnionego kraju dowiedziałem się również, gdzie można zjeść falafla a'la guma do żucia (znanego w pewnych kręgach jako "Zemsta Araba"), a także skorygowałem swój dotychczasowy obraz Polaków jako najbardziej cierpiącego narodu w Europie. Otóż to, moi Drodzy. Nie jesteśmy sami, albowiem i nasi bratankowie Węgrzy mają na ulicy miny tak nietęgie, że doprawdy można w Budapeszcie poczuć się jak w domu. Czego Wszystkim Wam życzę.

Post był edytowany 2010-12-06 20:00:31

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.