Awatar noritsu-koki

Czarno i biało... w cyferkach.

noritsu-koki 19

Tak sobie myślę... jak użytkownicy tego portalu zapatrują się na zagadanienie konwersji skanu z kolorowego materiału do b&w, czyli po naszemu: tak, by imitowały mniej lub bardziej stare klasyczne materiały czarno-białe.

Czy dla człowieka, który pół życia spędził w ciemni (zakładam, że są tu tacy) jest to jakaś profanacja? A może w dobie cyfrowej sami stosujecie czasem takie metody?

Pytam, bo w sumie na innych portalach spotykam się czasem z taką praktyką. Od wielkiego dzwonu sam odpalam jedynie słuszny program do obróbki grafiki i coś takiego z własnych skanów wysmażam...

Oczywiście, że nic tak nie będzie dawać efektów używania "normalnych" filmów czarno-białych jak... same filmy czarno-białe. Ale czy uważacie, że czarno-biały z kompa jest z zasady zły i ma pchły ? Dlaczego?



http://symbolicinteraction.wordpress.com

Odpowiedzi 19

Awatar romek
romek

Pytanie jest o tyle niefortunne, że prawdopodobnie większość ludzi robi na kliszy nie po to by potem ciupać sobie zdjęcia w komputerze.
Przy cyfrze z dużą matrycą i dobrej jakości druku można uzyskać nawet dobre efekty. Lightroom ma bardzo fajne mieszanie kanałów w konwersji do czarno-bieli. FX Mystical Lighting dość ciekawie symuluje proste, pod powiększalnikowe zabawy, nie mówiąc już o presetach/pluginach do Photoshopa w których na żywca imitujesz filmy wg ich charakterystyki, tonalnej, spektralnej ostrości i kształtu ziarna.

Nie bardzo jednak każdemu chce się bawić w takie symulacje/imitację, inwestować w drogie oprogramowanie do chodzenia okrężną drogą po coś co jest na wyciągnięcie ręki, prawdziwe i sprawia do tego przyjemność.

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

romek napisał(a):
Pytanie jest o tyle niefortunne, że prawdopodobnie większość ludzi robi na kliszy nie po to by potem ciupać sobie zdjęcia w komputerze.


Nie wiem jak jest przy droższych skanerach (nie mówiąc o tych w labie), ale używając płaszczaków zwykle efekt wyjściowy jest daleki od tego, co rzeczywiście jest na filmie, więc ciupać i tak trzeba. A własnych skanerów płaskich używa od groma ludzi.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar jarek
jarek

romek napisał(a):


Nie bardzo jednak każdemu chce się bawić w takie symulacje/imitację, inwestować w drogie oprogramowanie do chodzenia okrężną drogą po coś co jest na wyciągnięcie ręki, prawdziwe i sprawia do tego przyjemność.


Ja się przyznam, że często korzystam z komputera właśnie dlatego, bo mam możliwość ocenienia, jak motyw wyjściowy będzie wyglądał przefiltrowany przez różne dodatki imitujące.
Normalnie musiałbym zarejestrować coś na dużej ilości nośników i użyć różnych obiektywów.
Jeśli chodzi o konwersję do cz-b i w ogóle aby coś przetworzyć, najważniejsze jest źródło. Kolorowy negatyw jest bardzo bogaty w stosunku do RAWów, więc jak się posiedzi i żmudnie wszystko poustawia to jest bardzo dobry rezultat wyjściowy. Nie się co szczypać i martwić o jakieś profanacje.
Obraz jest obrazem bez względu na to jak utworzony.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar romek
romek

Wiesz, efekt wyjściowy ma wyglądać tak jak chcesz, chodzi po prostu o wydobycie tego z materiału. Film i jego naświetlenie to tylko punkt wyjścia, do kolejnych etapów robienia foty.
Czy to robiąc odbitkę czy skanując, musisz dość bogaty w informację nośnik (film) przecisnąć przez wąską gardziel wybierając opcje która Ci pasuje, wiec dłubania jako tako nie ominiesz. Chyba, że założysz sobie metodę 'niech leci jak leci, automat itd'. Ale to już nawet nie jest kompromis tylko lekka głupotka.

W kompudle możesz sobie poglądowo zrobić symulacje jak dany motyw będzie wyglądał, bardziej to dydaktyczne zabawa coś miarodajnego. Bo niestety mało precyzyjnie możesz zasymulować sobie spektralne uczulenie danego filmu w kontakcie z filtrem. Filmy barwne a zwłaszcza cyfra pracują inaczej.
Tutaj komputer i klisza nie są więc do końca tożsame - jeżeli chodzi o efekt.
Wydaje mi się, że posiadając przyzwyczajenie do jednego filmu i obcując z nim trochę, dużo precyzyjniej zrobi się to operując na zmyśle i doświadczeniu. Mi bardzo pomaga wtedy przyłożenie filtru do oka.

Komputer to bardzo potężne narzędzie. Dzięki potężnym narzędziom można zrobić z zupy tort, a z kolorowego obrazu, bardzo dopieszoczny i wycyzelowany fotogram czarno-biały.
Jeśli oczywiście musisz.. :]

Post był edytowany 2010-05-04 18:30:31

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

Pytanie brzmi nie tyle czy można, bo że można to wiem, o czym zresztą pisałem. Nawet mam już własne zdanie w temacie.

Pytam bardziej właśnie w aspekcie waszych osobistych sądów (one mnie w sumie najbardziej interesują), czy to ta "profanacja", czy też twórcze wykorzystanie możliwości jakie daje film (także w erze cyfrowej).

W sumie jestem też ciekaw reakcji na takie zdjęcie, gdybym wrzucił tak obrobione foto tutaj. Kiedyś spróbuję.

Tak samo wiem, że skanowanie wymaga dłubaninki, bo odkąd zacząłem używać analoga i samemu skanować materiały to spędzam paradoksalnie kilkakrotnie więcej czasu przy kompie.

I szczerze mówiąc mi się wydaje, że obrabiając do czerni i bieli odbitki na kompie spędzam podobną ilość czasu, jak na zabawie z kolorami - chyba, że ktoś sobie faktycznie postawi za cel odtworzenie charakterystyki któregoś rodzaju filmu czarno-białego korzystając z filmu kolorowego.

Post był edytowany 2010-05-04 18:59:53



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar jarek
jarek

Profanacja ? A czego, kogo ? A trampki do garnituru, to też profanacja ?
Tak się tworzą grupy, które zamiast działać rozwojowo zamykają się coraz bardziej i tworzą węższe podgrupy, a potem są spięcia analogowych fanatyków z cyfrowymi onanistami.
Rób swoje a co Cię obchodzi, że ktoś powiedział " bo tak się nie robi", to jego problem.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar Gata
Gata

bywało, że jak zdjęcie mi ewidentnie nie podchodziło w kolorze, przerabiałam na bw bez żadnych skrupułów

Awatar lolo
lolo

Zapuściłem dwa zdjęcia.. Jeśli bardzo niedobre to później je zdejmę: KOLOR i :kolor czarnobiały
Dość dawno robione - 2001 lub 2002. Reala 100, słoneczny dzień. Wołanie filmu... no cóż - FNAC. Odbitki też FNAC - skan z odbitki na czymś płaskim z rdziny HP. Załóżmy, że zdjęcie kolorowe jest perfekcyjne technicznie - naświetlenie, wywołanie, skan - bez zarzutu. Załóżmy, że moja wiedza PShopowa jest średnia (raczej podstawowa ale starałem się jak mogłem - desaturacja, krzywe, i takie tam.. Chyba jedno i drugie potraktowane sharpenem). O ile straciło TECHNICZNIE zdjecie czarnobielone? A może nic? A może wręcz jest lepsze od wyjściowego?
"Cyfrowa ciemnia" bo tak wielu nazywa narędzia ze swojego twardego dysku, służace obróbce obrazu, to po prostu fakt. Nawet jeśli używa się tych narzędzi jedynie do poprawy obrazu po niedoskonałym skanie, jest to jakaś ingerencja. Tym bardziej tak szeroka jak zdjęcie koloru. Jednak - czy zamiast tego mam jechać na drugi koniec miasta, wybłagując najpierw klucz do ciemni od kumpla? Poruszając się niepewnie po cudzym gospodarstwie, starając się zużyć jak najmniej prądu, odczynników itp. Nie narobić bałaganu, posprzątać po sobie? A może lepiej usiąść przed komputerem i w 15 minut osiągnąć podobny efekt? (Piszę podobny, na wypadek glosów, że nie będzie nigdy taki jak z ciemni).
Wszystkie niemal wynalazki świata powstały dlatego, że ktoś był bardziej leniwy od innych i koniecznie chciał ułatwic sobie życie. Jesteśmy leniwi. Nie chcemy tracić czasu. Lepiej szybko-łatwo-przyjemnie. Chcemy, czy nie - programy do obróbki obrazu są przyszłością. Ciemnia pozostanie enklawą zapaleńców, purystów i... snobów... O tak - przychodzi powoli czas, że zaczynamy snobować się na własnoręczne odbitki. A jeśli jeszcze tego nie robimy, zaczniemy za kilka lat. To nieuniknione, bo t grupa, podobnie jak grupa użytkowników analoga, kurczy się z roku na rok.



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar implicite
implicite

Konwersja do B&W kolorowego zdjęcia wykonanego analogowo nie jest ani mniej, ani bardziej "niemoralna", niźli takiego samego zdjęcia wykonanego cyfrą. Skoro zdjęcie zostało zeskanowane, to już Rubikon został przekroczony i jałowa jest spekulacja, jak daleko posunięta ingerencja cyfrowa jest etyczna. Innymi słowy, jeżeli mamy być zasadniczy, nie powinniśmy w ogóle kalać analogowych zdjęć techniką cyfrową. Inna sprawa, czy tak wyśrubowane zasady są sensowne.

Problem leży gdzie indziej: czy jest SENS robić zdjęcia techniką analogową, a następnie ograniczać się do zmagazynowania go na dysku twardym, tudzież powieszenia w internetowej galerii? Jeżeli tak robimy, to dobieramy niewłaściwe narzędzie do zamierzonego celu, zwłaszcza, jeżeli używamy czegoś więcej, niż małego obrazka.

Jeżeli więc definiujemy sprzęt ze względu na cel, to musimy przyznać, że robienie zdjęć analogiem po to, by skończyły one w komputerze jest czymś niedorzecznym. Ale to jest radykalne zubożenie problemu. Redukujemy bowiem wówczas całą warstwę emocjonalną towarzyszącą fotografii, w tym przypadku analogowej. Jaka to radość wziąć archaiczny aparat, samodzielnie ustawić wszystkie parametry, a następnie sfinalizować ów szlachetny trud przez wciśnięcie spustu migawki! Samo zdjęcie jawi się w tej optyce (nomen omen) niemal jako sprawa drugorzędna; nie chodzi o zdjęcie, ale o radość wykonania go. Że możemy potem jedynie powiesić je w internecie? Nie szkodzi, zwłaszcza, jeżeli ta okoliczność nie psuje nam rzeczonej radości tworzenia.

Co do mnie, zdarza mi się konwertować kolorowe zdjęcie do B&W. Towarzyszący temu dyskomfort emocjonalny sprawi, że pewnie wkrótce zarzucę ten proceder, widząc, ile radość może dać dobranie właściwego materiału światłoczułego do zamierzonego efektu.

A etyka? Sacrum i profanum w sytuacji, kiedy mówimy o przyjemności fotografowania? To jest dopiero niedorzeczne.



Wstęp do wątpienia
Awatar lolo
lolo

jzl napisał(a):

Jeżeli więc definiujemy sprzęt ze względu na cel, to musimy przyznać, że robienie zdjęć analogiem po to, by skończyły one w komputerze jest czymś niedorzecznym. Ale to jest radykalne zubożenie problemu. Redukujemy bowiem wówczas całą warstwę emocjonalną towarzyszącą fotografii, w tym przypadku analogowej. Jaka to radość wziąć archaiczny aparat, samodzielnie ustawić wszystkie parametry, a następnie sfinalizować ów szlachetny trud przez wciśnięcie spustu migawki! Samo zdjęcie jawi się w tej optyce (nomen omen) niemal jako sprawa drugorzędna; nie chodzi o zdjęcie, ale o radość wykonania go. Że możemy potem jedynie powiesić je w internecie? Nie szkodzi, zwłaszcza, jeżeli ta okoliczność nie psuje nam rzeczonej radości tworzenia.

Mniej-więcej określiłeś moje motywacje do robienia zdjęć. Lubię TEN moment naciskania spustu ze świadomością, że w kadrze ułożone, światło dobrze, parametry doskonałe. Tylko czemu tak często się jednak mylę? Nic to - odgłos odpalenia migawki - BEZCENNY

Świadomość kosztów oraz szczątkowy samokrytycyzm skutecznie hamują chęć trzaskania bez opamiętania

Post był edytowany 2010-05-04 23:09:26



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar zieloo
zieloo

Przed wykonaniem zdjęcia trzeba się zastanowić, czy ma być w kolorze, czy nie. Nawet przy użyciu kolorowego filmu, 'desaturacja' jest wtedy tylko formalnością, tak jak kadrowanie do kwadratu przy małym obrazku, etc.

@lolo: czarno-białe wygląda wg mnie lepiej.

Może nie do końca w temacie, ale chciałbym tu wcisnąć małą dygresję. Zauważyłem, że zdjęcia wykonane aparatem tradycyjnym (aka analogowym) i zeskanowane wyglądają znacznie lepiej po konwersji do cz-b od takich samych zdjęć wykonanych za pomocą aparatu cyfrowego. Nie wiem, w czym jest problem, ale po prostu analogowy obraz jest łatwiejszy do konwersji.

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

zieloo napisał(a):
Może nie do końca w temacie, ale chciałbym tu wcisnąć małą dygresję. Zauważyłem, że zdjęcia wykonane aparatem tradycyjnym (aka analogowym) i zeskanowane wyglądają znacznie lepiej po konwersji do cz-b od takich samych zdjęć wykonanych za pomocą aparatu cyfrowego. Nie wiem, w czym jest problem, ale po prostu analogowy obraz jest łatwiejszy do konwersji.


Zauważyłem to samo. Wykonując te same kroki z cyfrą i analogiem, w tym pierwszym zaczynały mi się pojawiać szybko brzydkie artefakty (kasza itp.) natomiast przy obróbce zeskanowanych w TIFF zdjęć analogowych nie tylko łatwiej było mi osiągnąć zamierzony efekt, ale miast pojawiania się artefaktów uwidaczniało się ziarno (było bardziej zauważalne - przynajmniej w moim prywatnym odczuciu; i ładnie to wyglądało).

Nie, że się nie da tego robić z cyfrą (bzdura, bo każdy z nas zapewne widział mnóstwo świetnych czarno-białych zdjęć cyfrowych), ale analog chyba daje nieco większe możliwości. Przynajmniej tak mi się wydaje.

A tutaj niezły przykład, skan z analoga:

Zdjęcie 1

i konwersja:

Zdjęcie 2

Można? Można. I efekty są moim skromnym zdaniem (imho ;P) fajne.

Post był edytowany 2010-05-05 00:48:50



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar Flawiusz
Flawiusz

Ja zasadniczo nie uważam takich działań za nic złego. Co do digitalizacji negatywów, to dość wspomnieć, że Kodakowskie Portry (w nowym wydaniu) i Ektary mają specjalne powłoki poprawiające przenikanie światła podczas skanowania, bo te filmy z założenia przystosowano do cyfrowego obrabiania, a stąd do cyfrowego B&W już rzut mocherem. Nie mniej, jeśli już sięgam po film, a ostatnio robię to już baaaardzo rzadko, to raczej staram się uzyskać to co ma on do zaoferowania, czyli B&W wołam sam, a kolor oddają do analogowego labu. Poza tym, moje preferencje sprawiają, że cyfrowe fotki przygotowuję do odbitek nadając im namiastkę cech analogowych. To też chyba nie jest profanacja



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar jarek
jarek

W zasadzie można by zadać pytanie na odwrót, mam negatyw cz-b a chcę kolor.
Ja lubię kolorować z tego powodu, że nie muszę na przykład kupować czegoś specjalnie w określonej tonacji, bo akurat potrzebuje szarozielony półmisek a babcia ma tylko żółty



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar rbit9n
rbit9n

silver-shira napisała:
... co innego zrobić jak się ma założoną kolorową kliszę a zdjęcie widziało by nam się właśnie w cz-b?


jak robiłem na sznurówce nosiłem dwa aparaty, jeden załadowany filmem cz-b, drugi kolorowym. jak idę w tan z TLR'em, to też biorę dwa. proste i genitalne.

Awatar rudi
rudi

Czekaj, bierzesz dwa TLR-y czy dwa filmy?
Nieistotne pytanie właściwie. Zadałem je jedynie dlatego że nawet ostatnio miałem dwa aparaty ze sobą. Jeden w kolorze zapisywał drugi w mono. Czy tylko ja tak mam że jak był motyw który widziałem w kolorze to miałem w ręce akurat ten z B&W, a jak już miałem te szarości poukładane w głowie to w ręce aparat ze slajdem...




Awatar rbit9n
rbit9n

ująłem to nieprecyzyjnie, faktycznie. biorę Kordeckiego z Edgarem peryskop z panem Nowym.

Post był edytowany 2010-05-06 21:35:57

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.