Awatar bolas

pomiar światła - lata 30/40 XX wieku

bolas 10

Mam małą zagwozdkę pod kątem rekonstrukcji historycznych w których często biorę udział. Zwykle zabieram sobie na nie aparaty, które pasują lub wręcz są z epoki. Zdobyłem też statyw odpowiednio stary. Ostatnio zacząłem się zastanawiać co ze światłomierzem ? Używam Swiedrłowska-4 i nijak nie pasuje mi on do epoki. Czy światłomierze fotoelektryczne były już wtedy w użyciu ? Czego wtedy używano ? Czy tylko tabelek naświetleń nadrukowanych na aparatach i tej skali słonecznej z pierścieniami ?

Przy okazji parę ciekawszych fotek, bo właśnie znalazłem w sieci fotografa z przeciwnej strony. Świetna sylwetka niemieckiego fotoreportera wojennego. Ja co prawda po polskiej stronie, ale wyzwanie podobne.






Gość chyba nie pstrykał faktycznie, ale mimo to wygląda b. przkeonująco jak dla mnie Fotki ze strony owej grupy rekonstrukcyjnej, cała relacja:
http://diegams.nazwa.pl/main.php?target=stepina2009

Przy okazji przedstawię się w "fachu"



Łódź okiem przechodnia

Odpowiedzi 10

Awatar Jantar
Jantar

Heheh, korespondent wojenny .

Ciekawa taka postać była w filmie "Das Boot" - w sumie, to był główny bohater filmu (por. Werner).
Tak na marginesie, jak w filmie pokazywali, jak ten robił zdjęcia, to żadnego światłomierza nie widziałem (no chyba - że już wtedy były takie wewnętrzne, ale nie mam najmniejszego pojecia co do tego). Była też scena, gdy ów korespondent, robił zdjecia wewnątrz U-Boota (światło pewnie niezbyt) - najpierw jedno, a po chwili "jeszcze jedno tylko na innej przysłonie" .

Awatar FlatEric
FlatEric

Były światłomierze selenowe, nawet wbudowane w aparaty, były też popularne, oprócz wszelakich tabelek naświetlań, światłomierze optyczne rozlicznych typów, tzn. nie posiadające elementów światłoczułych, ale oparte na takim czy innym wzrokowym porównaniu jasności - produkowano je zresztą jeszcze w l. 60.

Pzdr

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...
Awatar rafaln70
rafaln70

musisz poszukać takiego urządzenia.
edit. zły link mi się ...

Post był edytowany 2009-08-25 11:02:03



śnię o melonie, śpię na peronie pod wiatr
Awatar FlatEric
FlatEric

Pytanie jeno, czy siedemdziesięcioletni światłomierz selenowy będzie się jeszcze nadawał do mierzenia światła. Chyba już bezpieczniej nie unosić się honorem i kupić jakiś nowszy model.

Pzdr

Grzesiu



Gdy wicher się zrywa...
Awatar rafaln70
rafaln70

to pytanie zasadnicze, ale jakiś szansa na w miarę sprawny egzemplarz istnieje . Akurat spojrzałem na aukcje i jest dokładnie ten zabytek

Post był edytowany 2009-08-25 11:55:27



śnię o melonie, śpię na peronie pod wiatr
Awatar Jantar
Jantar

Hmm, to moze jak zasugerował FlatEric, lepiej nabyć coś nowszego? W zawierusze rekonstrukcji, przeciętny fotopstrykacz i tak się nie zorientuje że światłomierz nie jest z epoki .
Zresztą, ja na początku jak odkurzyłem FEDa 5B nie miałem żadnych światłomierzy, zawsze robiłem na oko i jakoś wychodziło.

Awatar bolas
bolas

Dzięki za ciekawe odpowiedzi W sumie durny człek zapomniał, że ma Kievy ze światłomierzami selenowymi właśnie. Kievy z początku lat 50-tych, ale to przecież kopia Contaxa III z drugiej połowy lat 30-tych. Sprawdzałem te moje, to w sumie działają mimo lat w miarę poprawnie, ale dokonywanie pomiaru jest upierdliwe, bo celuje się trudno.

Pytam, bo głównie chodzi mi o klimat, nawet kosztem gorszych zdjęć. Nie chodzi o to żeby mieć super światłomierz, tylko żeby zrobić to tak samo jak wtedy robiono. Nawet kosztem pudla z pomiarem i prześwietlonego lub niedoświetlonego zdjęcia.

Bardzo fajne te dwa światłomierze z linków, dzięki za linki !



Łódź okiem przechodnia
Awatar fiakier
fiakier

Śmiem sądzić, że reporterzy wojenni raczej nie zaprzątali sobie głów idealnym pomiarem światła. Zważywszy warunki, w jakich pracowali założyłbym jakieś wstępne uniwersalne ustawienie pary czas/przesłona i potem dokonywał korekt "na oko". Zresztą na naszej (mam nadzieję, że mogę tak powiedzieć) stronie jest coś takiego. Sporo zresztą można skorygować pod powiększalnikiem. Pozdrawiam.

Awatar czarek
czarek

Należy zacząć od tego, że Niemcy, w czasie II Wojny Światowej, byli wyposażani w aparaty Leica, a więc małoobrazkowe. Zatem to, co widać na zdjęciach, raczej nie ma większego sensu :-)



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar bolas
bolas

Eeee nie tak do końca ... wiele widać średniego formatu, pisałem choćby dziś o nim u siebie. Jasne że mały obrazek królował, ale z tą Leicą to taki stereotyp utarty dość mocno. Jak był Niemiec, to na pewno z Leicą Było ich sporo, w końcu podbijały wtedy rynek, ale nie miały monopolu.

Do reporterki tego typu średni format jest po prostu niewygodny. Ja używam Contaxa II z 1936 (jak nie grozi mu nic), lub w trudniejszych warunkach Kievów. Kievami zwykle korzystam właśnie z w/w reguły szybkostrzelności, ale czasem są też i scenki w których spokojnie można zmierzyć światło i pstryknąć po zastanowieniu. Wtedy nie wypada wyjmować współczesnej elektroniki z kieszeni

Jako dodatek świeżo namierzona fotka innego "fotoreportera", tym razem z 1920:

Post był edytowany 2009-08-25 14:17:23



Łódź okiem przechodnia
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.