Awatar janus

Pomiar swiatlo padajacego na twarz krajobrazu

janus 4

Dzis inny problem. Zauwazylem ostatnio, ze pomiar swiatla padajacego w przypadku wielkich przestrzeni (Alaska, Arizona, Gobi, Rawicz) stanowi niejaka trudnosc. Swiatlo nie rozchodzi sie w takim przypadku rownomiernie jak sok gruszkowy w szklance Zubrowki, lecz "plami" przestrzen na modle free-jazzowa i nieprzewidywalna. Tam gdzie stoje, przeziera zatem slonce i pada na swiatlomierz, a daleko w gorach wprost przeciwnie. Czy zmierzenie swiatla w "byle jakim" zacienionym miejscu jest dobrym sposobem, aby oddac swiatlo rowniez w punkcie, ktory lezy absolutnie poza naszym zasiegiem? Pozdrawiam i zycze udanego weekendu!

Hop! Hop! Coz to? Nikt sie nie wypowie?

Post był edytowany 2008-05-27 11:58:43

Odpowiedzi 4

Awatar Henry
Henry

Nie wiem czemu chcesz mierzyć światło padające tam gdzie jest inne niż przy fotografowanym obiekcie - lepiej jest mierzyć odbite - bo wtedy nie ważne jakie światło jest "tam" - ważne jakie dociera do aparatu. No chyba że liczysz na tolerancję negatywu - jeśli "tam" będzie jaśniej to zdjęcie zazwyczaj wyjdzie.

Awatar janus
janus

Dlatego, ze wlasnie w ten sposob mierze swiatlo. Ten sposob jest dla mnie przekonujacy i niezawodny, wyjawszy wlasnie opisany przypadek. O tolerancji negatywu w ogole nie mowimy. Chodzi mi o sytuacje, w ktorej celowo symuluje podobne warunki swietlne (jak te, ktorych z powodu duzej odleglosci nie moge zmierzyc), dokonujac pomiaru z cienia, ktory znajduje sie gdzies w poblizu. Czy taka symulacja ma sens? Taki jest moj dylemat.

Awatar Henry
Henry

Sens ma o ile uwzględnisz wiele czynników - na przykład taki że co innego zasłonić kopułkę ręką od bezpośredniego światła, a co innego góry ocienione chmurą. No i jeszcze jeśli nie odwrócisz kopułki od siebie to inny pomiar może wyjść gdzy będziesz w jasnej kurtce, a inny gdy w ciemnej. Zwolennikiem pomiaru światła padającego był też Phil Davis, tylko on też mierzył jak najbliżej obiektu (szczególnie że mierzył światło i cień, a potem uśredniał wynik).

Awatar janus
janus

No tak, trzymanie ping-ponga przy kurtce moze dawac dobre wyniki w przypadku serwisu w tenisie stolowym, ale nie kiedy mierzymy swiatlo, to jasne. Wznosze wowczas zazwyczaj reke ku niebu lub oddalam ja od siebie, starajac sie, aby nie znieksztalcic pomiaru swoja osoba. Sekonic jest tak dokladny, ze decyzja o zmianie rzedu nawet polowy przeslony w aparacie to czasem spora rozbieznosc w stosunku do odczytanego pomiaru.

Czy usrednianie dwoch pomiarow ma sens - nie wiem. Mi jak dotad jeden pomiar w zupelnosci wystarczyl, czasem tylko trzeba cos dodac albo odjac, ale bardziej na oko niz systematycznie. Kwestia moze sie ewentualnie zmienic przy duzym kontrascie, ale jak dotad nie mialem takiego przypadku. A i wtedy nie wiem, czy sam pomiar - bez korekty wywolania - zawsze zalatwia sprawe (nie sadze).

Mysle koniec koncow, ze bede probowal z tym wynalazkiem symulowanego cienia, ewentualnie za Ito probowal uwzglednic rozlozenie swiatla na wiekszosci powierzchni i odpowiednio modyfikowal.

PS: Przeczytalem to, co napisalem i uznalem, ze za madre. Aby zachowac zdrowy balans, uzupelniam wypowiedz o kilka glupich emotikonow:



Dziekuje Panom, zycze milego wieczoru!

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.