Awatar wienwal

Kolory przy skanowniu

wienwal 15

Witam,

Jak radzicie sobie z wiernym odtwarzaniem kolorow przy skanowaniu slajdow? Mam z tym troche problemow i czesto musze korygowac manualnie kolorystyke w PSie po zeskanowaniu, a to troche czasochlonne.
Bede wdzieczny za wszelkie porady.

Post był edytowany 2008-02-11 23:10:07

Odpowiedzi 15

Awatar rbit9n
rbit9n

ja koryguje w ps'ie, bo mam płaszczaka epsona 4490 i nie zawsze sobie radzi tak ja bym tego chciał.

Awatar Henry
Henry

Trzeba skalibrować skaner i ekran. Z odpowiednimi progfilami barwnymi jest łatwiej.

Awatar usunięty
usunięty

Sposób "z grubsza" - skaner (markowy) zwykle ma pliki kalibracyjne znanych filmów - na cd i na stronie producenta. Należy taki plik wskazać w preferencjach ustawień koloru w PS lub w programie skanera - w tym zwykle instalują się wraz ze sterownikiem i wystarczy wskazać właściwy.
Problem w tym, że filmy różnią się bardziej niż skanery a do tego każda seria emulsji jest inna i jeszcze wywołanie dodaje często większy rozrzut.
Droga ścisła - tablica barw fotografowana przy każdej zmianie oświetlenia lub filmu w sesji + program do kalibracji -> profil ICM
Droga praktyczna - (w PS) - skanujesz w 16 bit/kanał, przed kompresją do 8 bit wykonujesz autolevels - oceniasz różnicę, potem krok wstecz i levels już ręcznie wg oceny. (albo curves)

Awatar wienwal
wienwal

Dziekuje za porady, napewno z niktorych skorzystam

Awatar Jester
Jester

dnia 2008-02-12 13:49:07, użytkownik zulaw napisał(a):
Sposób 'z grubsza' - skaner (markowy) zwykle ma pliki kalibracyjne znanych filmów - na cd i na stronie producenta.


Pytanie było o skanowanie SLAJDÓW. Nie ma czegoś takiego, jak pliki kalibracyjne slajdów - one mają być po prostu zeskanowane maksymalnie WIERNIE.
To, o czym piszesz dotyczy negatywów - i też nie działa w praktyce, bo okazuje się, że np. 5 rolek Fuji Superii wołanych w 5 różnych miejscach ma 5 różnych dominant - gołym okiem widać, że kolor maski jest za każdym razem inny, czyli reszta kolorów też jest przekoszona. Żaden profil fabryczny tego nie wyprostuje, trzeba ręcznie. Laby też tak robią.

Awatar usunięty
usunięty

No oczywiście - gapa jestem - pytał o slajdy, a to dlatego, że jak slajdy robiłem, to 6x6 i na bębnowy nosiłem.
Do slajdów, to plik kalibracji dotyczy skanera a nie poszczególnych błon i raczej się instaluje sam wraz ze sterownikiem i resztą softu.
Ale i tak się nie wymigasz od indywidualnej korekty.
W negatywach, to bez dobranych plików się można skichać, zanim się wogóle obraz zobaczy, bo zdjęcie maski, to już bardzo gruba ingerencja.

Post był edytowany 2008-02-14 02:45:39

Awatar Henry
Henry

dnia 2008-02-14 00:57:38, użytkownik Jester napisał(a):
Pytanie było o skanowanie SLAJDÓW. Nie ma czegoś takiego, jak pliki kalibracyjne slajdów - one mają być po prostu zeskanowane maksymalnie WIERNIE.


Nie zawsze jest to prawdą. Jeśli ktoś robi na przykład zdjęcia obrazów to potrzebuje wierne odwzorowanie obiektu a nie slajdu. I wtedy kalibruje i slajd i skaner - praktycznie potrzebuje profilu do każdej serii zdjęć.
A plik z profilem barwnym jest potrzebny zawsze i lepiej mięc jeden do Astii i jeden do Velvii, bo wtedy dokładność przekształceń w przestrzeniach barwnych jest dokładniejsza. Teoretycznie wystarczy jeden, ale w praktyce wzorniki kalibracyjne można kupić osobne do Fuji, Agfy i Kodaka.

Awatar Jester
Jester

dnia 2008-02-14 08:35:00, użytkownik Henry napisał(a):

Nie zawsze jest to prawdą. Jeśli ktoś robi na przykład zdjęcia obrazów to potrzebuje wierne odwzorowanie obiektu a nie slajdu. I wtedy kalibruje i slajd i skaner - praktycznie potrzebuje profilu do każdej serii zdjęć.


Reprodukcje obrazów akurat skanowałem swego czasu w dużych ilościach i jeżeli jest na tym świecie coś pewnego, to to, że najlepiej skanuje się reprodukcje sfotografowane z klinem szarości gdzieś w kąciku. Wystarczy doprowadzić do tego, żeby klin był bezbarwny od czerni do bieli - cała reprodukcja się też pięknie "wyprostuje". Muzeum w Wilanowie było zachwycone a slajdy mieli przewalone potężnie, na szczęście fotograf był przytomny i dokładał do zdjęć kliny szarości.
Jeszcze lepiej wychodzi skanowanie z oryginalnych obrazów, ale rzadko można sobie na to pozwolić

A plik z profilem barwnym jest potrzebny zawsze i lepiej mięc jeden do Astii i jeden do Velvii, bo wtedy dokładność przekształceń w przestrzeniach barwnych jest dokładniejsza.


Ale co Ty chcesz tam przekształcać???
Naklejasz obok siebie trzy klatki trzech różnych firm (plus bonus: dwudziestoletnie ORWO) i wszystkie mają być zeskanowane dokładnie tak samo: WIERNIE. Niezależnie od tego, czy zeskanujesz je razem jak jedną dużą klatkę, czy każdą oddzielnie - efekt ma być taki sam: velvia ma wyjść przesycona z czerwonymi jak arbuz gębami, sensia - sensiowato, a ORWO - ma być zielone. Ewentualne indywidualne korekty typu jaśniej-ciemniej pomijam, jasne, że będą inne w każdym przypadku. A skaner ma je po prostu przeczytać, nie kalibruje się go oddzielnie do velvii, oddzielnie do orwo.
Do bębnów był swego czasu sprzedawany wzorzec IT8 dla odbitek i slajdów, do każdego wzorca był dodawany plik referencyjny, skanowałeś wzorzec zgodnie z instrukcją, soft skanera porównywał skan z plikem referencyjnym i tworzył tabelkę z korektami (o ile pamiętam - na wzorcu było 256 kolorów: jakieś typowe pastelowe, kolory skóry, kliny szarości, R,G,B oczywiście... Z resztą ten wzorzec można znaleźć w sieci), dzieki której czerwony wychodził czerwony (a nie lekko rożowy), magenta była maksymalnie magentowata a żółty nagle przestawał uciekać w limonkę, tylko był żółty. I te korekty działały IDENTYCZNIE, niezależnie od tego jaki slajd był skanowany. Na każdej klatce - czy to orwo czy velvia - czerwony kolor przestawał byż różowy, magenta była wzorcowo magentowata a żółty był bardziej żółty, niż przed kalibracją.
A najśmieszniejsze, że te różnice w kolorach przed-po kalibracji tak serio to były MINIMALNE (pamiętam, że krab miał trochę inny kolor ) Fakt - to były też skanery trochę innej klasy niż dzisiejsze płaskie Epsony, ale zasada działania i sens kalibracji była i jest taka sama: skanowanie WIERNIE, niezależnie od tego co nakleiłem. A skalibrować skaner tak, żeby skanował wiernie da się tylko w jeden jedyny sposób.
Cały czas mówię oczywiście o slajdach...

Awatar Jester
Jester

dnia 2008-02-14 18:28:14, użytkownik ito napisał(a):
Jester ,mógłbyś tak na chłopski rozum opisać jak utworzyć taki profil,czekam na
dostawe Epsona V 750PRO.Mam wzorce IT8 dla slajdów i na papierze


Na chłopski rozum - to oprócz wzorców musisz używać softu, który taką kalibrację umożliwia. Jeżeli z tym Epsonem kupiłeś Silverfasta - to o ile się orientuję będziesz mógł go skalibrować. Przestudiuj manual i w 10 minut będziesz wiedział lepiej ode mnie jak to zrobić. Ja jestem chwilowo nie na bieżąco, nigdy nie chciało mi się kalibrować płaszczaków
Aha: ta kalibracja ma większy sens wtedy, kiedy skanujesz głównie slajdy. Przy negatywach robi się to mniej ważne - i tak potężnie w nich grzebiesz. Chociaż na pewno nie zaszkodzi

Post był edytowany 2008-02-14 19:40:26

Awatar Henry
Henry

Ale co Ty chcesz tam przekształcać???


A czym jest profil? To tylko tabelka z pewną ilością parametrów - mniej lub bardziej dokładna zależnie od wzornika. Jeżli skaner czyta od 0D do 4D to wkładając mu materiał o maksymalnej gęstości 2,5D dostaniesz obraz technicznie poprawny ale na pewno nie wierny, bo tam gdzie powinny być czernie dostaniesz szarości - i to ma być wierny obraz? Gamuty slajdów się różnią, więc jako fotograf używanie jednego profilu do różnych slajdów to pomyłka. W końcu nie po to profiluje się skaner żeby potem poprawiać w PS'ie.

Awatar Jester
Jester

dnia 2008-02-14 22:25:13, użytkownik Henry napisał(a):
Ale co Ty chcesz tam przekształcać???


A czym jest profil? To tylko tabelka z pewną ilością parametrów - mniej lub bardziej dokładna zależnie od wzornika. Jeżli skaner czyta od 0D do 4D to wkładając mu materiał o maksymalnej gęstości 2,5D dostaniesz obraz technicznie poprawny ale na pewno nie wierny, bo tam gdzie powinny być czernie dostaniesz szarości - i to ma być wierny obraz?


Zgoda. Posuwając się dalej: jak skanujesz bez żadnej korekcji niedoświetlony o trzy działki slajd, to dostaniesz skan za ciemny. Tylko jaki to ma związek z kalibracją KOLORÓW?
Na (skalibrowanym albo nie, wsio ryba) bębnie GOŁY bęben zeskanowany bez żadnej korekty ma +/- 5% szarości. Czy to znaczy, że jest do dupy bo powinien mieć 0? Czarna ramka nie jest czarna - jest PRAWIE czarna. I tak ma być, żadna kalibracja NIE MA PRAWA mi tego zmienić, bo ona wpływa na odwzorowanie kolorów, nie na jasność skanu. To są dwie zupełnie różne sprawy. A jazdy histogramem czy kontrastem to już element ingerancji w skan i są najczęściej niezbędne, czasem w większym, a czasem w minimalnym, niezauważalnym stopniu (mogę pokazać, jak wygląda nieruszony ręką skan z Velvii z bębna, razem z ramką, a jak wygląda ruszony. Gwarantuję, że ten nieruszony nie robi za dobrego wrażenia... )
Nie ma skanera, który sam zeskanuje kliszę prawidłowo, tak, jak nie ma światłomierza, który potrafi ocenić jaką korektę wprowadzić, bo nie wie, czy mierzy talerz na śniegu czy czarnego kota w piwnicy.
Jeżeli ktoś myśli, że po skalibrowaniu skanera spieprzone slajdy od pierwszego strzału i bez ruchu myszką zeskanuję się pięknie - to faktycznie może się rozczarować.

Gamuty slajdów się różnią, więc jako fotograf używanie jednego profilu do różnych slajdów to pomyłka. W końcu nie po to profiluje się skaner żeby potem poprawiać w PS'ie.


Gamuty slajdów faktycznie się różnią. Dlatego fotograf powinien naświetlić te slajdy prawidłowo, żeby jak najmniej ingerować na etapie skanowania.
Natomiast to, co piszesz o poprawianiu - obojętnie: w Photoshopie czy sofcie skanera - to teoria, która nigdy nie działała w praktyce. Bo praktyka jest taka, że piękna i w punkt naświetlona biel śniegu NIGDY nie zeskanuje się jako BIAŁA - zawsze będzie ciut za ciemna. Zawsze będzie trzeba ją rozjaśnić na etapie skanowania (albo w Photoshopie). A na nieskalibrowanym skanerze - najprawdopodobniej dodatkowo trzeba będzie zdjąć z niej twarzowy różyk albo błękit, który pojawi się niewiadomo skąd (nie mówię tutaj o tym, że na slajdzie śnieg i tak NIGDY nie będzie biały, tylko o tym, że ten zafarb może nagle mieć zupełnie inny kolor, niż na kliszy.) I kalibracja (jedna jedyna, nie jakaś konkretna "pod konkretną kliszę") ma za zadanie odwzorowanie tego zafarbu PRAWIDŁOWO, bo skalibrowany skaner wie, ile procent magenty ma zdjąć z białego koloru żeby biały został biały. A skanerzysta musi ruszyć histogramem, żeby ten oczyszczony z dowalonej przez nieskalibrowany skaner magenty śnieg zrobi się biały, a nie brudnoszary.
Dlatego żaden skaner nie skanuje DOBRZE sam - nawet ten skalibrowany. Zresztą - kiedyś nawet bębny nie były powszechnie kalibrowane żadnymi wzorcami (drogie to było jak diabli) i jakoś dawało się radę...
A co do grzebania w Photoshopie... Stare Crossfieldy, które skanowały bezpośrednio na kliszę, bez możliwości otworzenia skanów w Photoshopie - też umożliwiały ruszanie histogramem, rozjaśnianie, przyciemnianie, ogólnie - grzebanie w kolorach. I też trzeba to było robić przy KAŻDYM skanie, bo ten nieszczęsny biały kolor bez ingerencji skanerzysty nigdy nie zeskanowałby się jak biały (a przy okazji można było poprawiać według uznania inne kolory na skanie). A były kalibrowane, pomijając już to, że to były w ogóle najlepsze istniejące skanery (optyka!)
Podsumowując: kalibracja - jak najbardziej tak, grzebanie w skanach - jak najmniej, ale niestety tak, bo cudów nie ma. Każdy, kto się w to trochę bawił wie, że czasami trzeba, nawet, jeżeli skany są ze skalibrowanego bębna. Liczy się EFEKT, prawda?
EOT z mojej strony, chociaż cieszę się, że są jeszcze ludzie, którym się chce robić dobre skany i mają ochotę bawić się w kalibracje
Co to jest to coś na Twoim avatarze?

Post był edytowany 2008-02-15 10:38:49

Awatar Henry
Henry

Co to jest to coś na Twoim avatarze?


Mój chiński drewniaczek - Shen Hao 4x5" - właśnie pod niego kupiłem płaszczaka, którego zresztą nie kalibruję bo do BW mi się nie chce ;-)
Slajdy małoobrazkowe wysyłam do skanowania profesjonaliście - szkoda mi czasu - niech on się męczy ;-)

Awatar Jester
Jester

Ile on waży? Da się go zapakować w plecaczek i wtargać na jakąś górę bez pomocy tragarzy?

Post był edytowany 2008-02-16 11:54:28

Awatar Henry
Henry

2 kg goły aparat. Z osprzętem (obiektywu, kasety) pewnie 3kg. Ale do tego jeszcze potrzeba statywu - moja Manfrotka 055 z głowicą 410 waży ok 3.6 kg. Więc bez problemu z tym wejdziesz na każdą polską górkę. Oczywiście tylko jeśli włazisz na tę górę fotografować, a nie uprawiać maraton górski.

Składa się w ładną skrzyneczkę więc do średniego plecaka foto wejdzie razem z akcesoriami:
http://www.pbase.com/hfoto/image/55074671

Post był edytowany 2008-02-16 17:17:19

Awatar Jester
Jester

Szkoda że fotografia nie zatrzymała się na etapie takich aparatów. Jak sobie pomyślę ilu beznadziejnych zdjęć nie musielibyśmy oglądać...
Ech, pomarzyć...

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.