Awatar janus

Pytanie do Henry'ego

janus 3

Witam i publicznie pytam, bo odpowiedz chyba dla wielu ciekawa byc moze.
Gdzies kiedys czytalem u Ciebie zdanie o tym, w jaki sposob ludzkie oko postrzega to, co ostre, tlumaczace "optymalny" dystans widza od obiektu (w tym wypadku zdjecia). Nie moge sobie przypomniec, gdzie to bylo. Czy moglbys krotko opisac to zjawisko? Bylbym wdzieczny za kilka uwag na ten temat.

Pozdrawiam J.

Post był edytowany 2008-01-25 14:51:15

Odpowiedzi 3

Awatar Henry
Henry

Nie wiem czy to ja pisałem ale zjawisko jest proste - ludzkie oko ma ograniczoną rozdzielczość - podaje się że dla zdrowego wzroku jest to jedna minuta kątowa. Czyli jak dwie kropeczki postawimy obok siebie w bardzo małej odległości to się nam zleją w jedną. Dzięki temu nie potrzebujemy aż tak super-hiper-jakości. Cyfrowo to wychodzi że zdjęcia
do oglądania z ręki - czyli 25-30cm wystarczy naświetlać 300dpi. A jeżeli zdjęcie jest na ścianę to możemy mniej bo z daleka i tak nie zobaczymy tylu szczegółów (no chyba że podejdziemy bliżej ). A na bilbordy to w ogóle jest chyba 10dpi - co widać jak się podejdzie bliżej, choć z daleka wyglądają dobrze (a z jadącego samochodu to już w ogóle nie ma co się przejmować jakością).
A tak przy okazji z tym się także wiąże głębia ostrości - czyli znany wszystkim krążek rozproszenia - to też właśnie taka najmniejsza średnica rozmytego punkcika, której jeszcze nie zauważymy na odbitce - można powiedzieć że Ci z goszym wzrokiem mogą mieć większą GO na zdjęciach przy tej samej przysłonie niż inne osoby ;-)

Post był edytowany 2008-01-25 18:25:31

Awatar janus
janus

Dzięki wielkie, Henry. Właśnie o takie informacje mi chodziło. Dumam albowiem nad wielkim formatem...
Na (zawodny) zdrowy rozum jest zatem jakość wielkoformatowa zbędna (jeśli chwilowo pominąć kwestię poprawionej tonalności): Gdy zbliżamy się do zdjęcia - zyskujemy ostrość w szczegółach, ale jednocześnie tracimy kontrolę nad całością obrazu. Jeśli się oddalamy - widzimy całość kadru, ale przy okazji tracimy ostrość. Czy dobrze mówię? Myślę nad kreatywnym sposobem pogodzenia tych sprzeczności. I chyba nawet coś wymyśliłem...

Pozdrawiam! J.

Awatar Henry
Henry

Zależy jakie robisz odbitki - ja przyjmuję że normalne odbitki do oglądania z ręki to A4 - większe już tylko z większej odległości właśnie żeby je móc objąć w całości. Ogląanie po kawałku to może być dobre gdy robimy panoramę miasta, ale pejzaże, przyrodę, portrety, itp powinno się oglądać w całości. Optimum jakości to średni format - przy współczesnej optyce i drobnoziarnistych filmach naprawdę mało komu taka jakość nie wystarczy. Ja fotografuję LF nie dla takiej super jakości ale dla przyjemności fotografowania - pełnej kontroli nad kadrem i dobrej jakości mimo mojego lenistwa - bo robię LF na najtańszych filmach, wywołaczach i optyce pierwszej z brzegu jaką kupiłem - a mimo to jakość jest super w BW. A kolor na LF robię średnioformatową kasetą 6x9 na 120 - bo taniej i jakość mi wystarcza. Zachęcam każdego do spróbowania LF - ale ostrzegam - trudność w fotografowaniu nieźle daje w kość i sporo osób się zniechęciło - właśnie wracając do poręcznego i też świetnego średniego formatu.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.