Awatar usunięty

Wydruki

usunięty 12

Interesuje mnie jak sadzicie czy na rynku kolekcjonerskim wydruk ma szanse?
Ogladalem ostatnio gigantyczne jak dla mnie zdjecie ( sam robilem ) 3m x 1,4m i pieknie sie prezentuje u pewnej osoby w domu choc to wydruk.

Post był edytowany 2008-01-05 09:37:08

Odpowiedzi 12

Awatar usunięty
usunięty

OK widze ze nikt nie ma wyrobionego pogladu.
W kazdym razie poszukalem po stronach i stwierdzam ze sporo ludzi oferuje wydruki. Trwalosc pigmentow nawet do 200 lat, mozna nawet baryt do wydrukow kupic
Tak na marginesie 200 lat to kolorowa odbitka chyba nie utrzyma koloru nie? He wyczytalem wlasnie ze np papiery HP "trzymaja" 115 lat. Ciekawe czy te "muzealne" Hahnemuhle trzymaja wiecej???

Post był edytowany 2008-01-05 15:22:40

Awatar usunięty
usunięty

Moja ostatnia wystawa byla tez drukowana w studio Ilford tez bylem zadowolony .Miales szczescie ze ci ktos przysponsorowal to spory wydatek. Niestety przy moim typie fotografii sponsora trudno znalezc
Spore zainteresowanie...sponsorow zero
W kazdym razie jestem mocno zszokowany tym co mozna uzyskac za pomoca wydrukow , do tej pory nie moglem ocenic bo jak tu oceniac jakosc z "otworkowca"

Post był edytowany 2008-01-05 15:54:39

Awatar Grisza
Grisza

Z tego co wiem to duże formaty to się sprzedaje z wydruków, ale nie drukuje się dużej ilości, widziałem w tej serii Geniusz zaklęty w fotografiach jak Alec Soth osobiście nadzoruje wydruki a jak mu np format nie podszedł to drukarz przy nim tnie to na kawałki

Awatar usunięty
usunięty

Czytalem kilka lat temu jak sie Horowitz obruszal jak ktos skrytykowal ze zrobil wystawe z wydrukow. Dlatego sam zrobilem na wydrukach

Post był edytowany 2008-01-05 17:00:13

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Więc tak... na dzień dzisiejszy fotografie drukowane atramentowo (profesjonalnie) są uznawane za normalne, pełnowartościowe dzieła fotograficzne. Oczywiście w Polsce rynek fotografii traktowanej jako dzieło które można kupić za jakieś tam pieniądze i powiesić oprawione na ścianie, praktycznie nie istnieje, ale na świecie nikogo to nie dziwi. Nikogo również nie dziwią fotografie wielkoformatowe przedstawiające starannie zaaranżowaną scenę np. w mieście gdzie później dodatkowo taką fotę starannie retuszuje się w Photoshopie w celu poprawienia kompozycji poprzez usunięcie np. hydrantu lub "zgaszenie" światła w jakimś oknie. Takie foty drukuje się na wielkim formacie i sprzedaje w limitowanej serii, powiedzmy 100 szt. po kilka tysięcy dolarów za egzemplarz. Każda odbitka jest sygnowana podpisem autora oraz kolejnym numerem w serii. Przypomina to system druku i sprzedaży tradycyjnych grafik takich jak akfaforta, staloryt, drzeworyt, miedzioryt, linoryt itd. W Polsce ponoć nie najgorzej radzi sobie Gudzowaty który w swej galerii (w Warszawie zdaje się) sprzedaje wydruki swoich fotografii w cenach od 3 do 5 tysiaków dolców. Natomiast Marek Arcimowicz w jakimś wywiadzie powiedział że po jednej ze swych wystaw, w Polsce nie sprzedał ani odbitki, ale znaleźli się nabywcy aż z Kanady. Oznacza to że ze sprzedażą fotek, jako dzieł sztuki lepiej szukać szczęścia za granicą, bo u nas ze względu na ogólne ubóstwo ta forma sztuki nie jest doceniana.



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar usunięty
usunięty

Rynek powoli powstaje na cale szczescie. tyle ze czesto klientami nie sa osoby prywatne a firmy. Chodzi o to ze trzeba czyms udekoroac firmowe pomieszczenia ale niekoniecznie drogimi obrazami , tanie reprodukcje sa obciachowe a orginalne fotografie jednak ( w ich mniemeniu) "maja cos tam ze sztuka wspolnego" i mozna sie pochwalic ze to zdjecie takiego a takiego jednoczesnie nie rujnujac budrzetu ( podpis i nr w serii to norma a 100 odbitek to juz maszynowa robota moim zdaniem, u mnie jest 3 odbitki nr1 zostaje u mnie nr 2 zbywany jest z negatywem ,nr 3 w dowolnym formacie i na dowolnym nosniku tu moge naciagnac ta trojke do powiedzmy 10u odbitek ale nie wiecej). Problem polega na tym ze do ludzi nie dochodzi ze proces powstawania zjecia potrafi sporo kosztowac. Mysla czesto ze sie "opstryka " fotke cyfra , szybka odbitka lub wydruk i po sprawie. Niestety nawet w wypadku cyfry dochodzi sporo innych wydatkow. Robilem kiedys zdjecie gdzie 4 razy jechalem 50 km na 4 rano aby sfotografowac pewna panorame o wschodzie slonca. Ciekawe ile wydalem na samo paliwo?

Post był edytowany 2008-01-06 09:05:12

Awatar Henry
Henry

A czy to zdjęcie było tyle warte? Bo to że koszt papieru jest większy niż samego zdjęcia to norma ;-) Normą jest też że sprzedaje się nazwisko, a nie zdjęcie. Po prostu Polacy jeszcze są normalni i nie chcieli kupować czegoś co ma "wirtualną" wartość.
A co do wydruków to od roku czy dwóch już są ok. Koleguję się z Jakubem Jewułą z Krakowa, który z tego żyje - a on należy pasjonatów i nie zajmuje się czymś czego by się musiał wstydzić.

Post był edytowany 2008-01-06 20:57:15

Awatar Flawiusz
Flawiusz

I właśnie o to chodzi, robota fotografa to spory wysiłek. Robiąc pejzaże trzeba się najeździć, polować na pogodę, światło, porę dnia, czasem trzeba starać się o pozwolenia by wejść do parku narodowego itd. W studio z kolei trzeba zaaranżować scenę, znaleźć rekwizyty, wszystko wymyślić, czasem naszkicować by wiedzieć co ma wyjść... ciężka robota... ale dla większości naszych obywateli to profesjonalny fotograf to po prostu gość z drogim aparatem... a tak poza tym to robi to samo co ciocia Zosia swoją cyfróweczką - cyka fotki i wybiera najlepsze... żenada, bo nawet nikt nie pomyśli że przeciętny Kowalski na ten profesjonalny sprzęt to musiał by i kilka lat pracować... a z czego w tym czasie utrzymać rodzinę... ech... szkoda gadać.



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Henry
Henry

Zapomniałeś o talencie ;-) Wczoraj łaziłem po Suwalskim Parku Krajobrazowym, a dziś udeptywałem rezerwat ścisły w Wigierskim Parku Narodowym - wytarczy mieć czas i piewniądze aby dotrzeć wszędzie. Ale zrobić naprawdę dobre zdjęcie nie jest łatwo.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Miałem na myśli kogoś kto zna się na swej robocie i ma na koncie parę dobrych fotek



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Henry
Henry

Ale udane połączenie tego ze zdolnościami marketingowymi to już prawdziwa rzadkość.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Dlatego na świecie artyści mają menadżerów... w Polsce tylko ci co mają zdolność medialnej sprzedaży swego wizerunku dobrze wychodzą a innym jest ciężko. Pod względem rozpowszechnienia kultury i sztuki nasz naród nie wygląda zbyt dobrze. Np. ja pochodzę z Częstochowy. W tym średniej wielkości mieście przez kilka lat (!) nie było prawdziwego kina, a te co były właściwie można nazwać prowizorką (np. w filharmonii)! Co ciekawe nikt się tym za bardzo nie przejmował, ale miasto które ma 250 000 mieszkańców pozbawione kina, z jednym teatrem utrzymywanym wyłącznie z budżetu miasta i filharmonią która ma zyski głównie dzięki komercyjnym imprezom to raczej kiepska sprawa... a kto w tym mieście kupi fotografię za choćby 700 zł jeśli nie ma nawet porządnej galerii...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.