Awatar Flawiusz

Dokumentacja "zwykłej" codzienności.

Flawiusz 8

Lubię takie felietony. Jak waszym zdaniem to co napisał autor ma się do naszych tradycyjnych (filmowych/kliszowych) zapędów? Dziś prym wiedzie cyfra. Czy warto fotografować zwykłą codzienność na filmie? Czy np. fotografia B&W nie jest dziś postrzegana jako gorszy i archaiczny sposób zapisu rzeczywistości, pozbawiony tak istotnej części jaką jest kolor?
Ale przeczytajcie i jestem ciekaw co Wy na to?
http://fotopolis.pl/index.php?n=6010



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!

Odpowiedzi 8

Awatar fusa_kosa
fusa_kosa

Przeczytałem. Daje do myślenia. Rok temu miałem taką sytuację, coś mnie tknęło, nie wiem może uczucie mijającego czasu, wygrzebałem parę godzin złapałem aparat i zrobiłem sobie spacer do dziadka. porobiłem fotek. Zrobiłem parę portretów, parę głupkowatych, jak mi się wtedy wydawało scenek. Parę fotek mieszkania dziadka. Dziadek zmarł tydzień później. Nawet nie zdążyłem wywołać filmu. Kiedy zebrałem się na odwagę i wywołałem, okazało sie podczas porządków w rodzinnym albumie, że są to jedyna fotografie dziadka od 30 lat. Cieszę się, że miałem to dziwne przeczucie. Teraz zdjęcie dziadka stoi w ramce na półce z książkami.
Róbmy więcej "prostych" zdjęć, nie wiadomo jak wieka może się okazać ich wartość.



Jak mawiają daltoniści: Życie jest jak tęcza...raz czarne,raz białe!
Awatar Mefir
Mefir

Fusa kosa aż za serducho ściska.Sam ostatnio postanowiłem zrobić coś podobnego.Moi dziadkowie,majacy już swoje lata załozyli sespół ludowy.Posiadają już na tym polu osiągnięcia, a Ja w miarę możliwości chce dokumętować ich działalność.gdybym miał tylko wiecej czau....Myślałem nawet o założeniu kroniki.



Koniec ze skanowaniem negatywów.
Awatar fusa_kosa
fusa_kosa

Trzeba robić takie rzeczy. Fotografia to nie tylko pompatyczne, dające od myślenia czasami pseudoartystyczne projekty.
Wielką sztuką, jak dla mnie, jest dokumentacja prostych spraw z zachowaniem jakości i delikatnego polotu artystycznego. Tak jak pisał autor felietonu, nie głupie pstryk, ale też nie wzniosła kompozycja.
Dlatego np. portret jest taki trudny...prawdziwa naturalność jest strasznie ulotna.



Jak mawiają daltoniści: Życie jest jak tęcza...raz czarne,raz białe!
Awatar usunięty
usunięty

Post był edytowany 2007-06-26 21:58:47

Awatar fusa_kosa
fusa_kosa

Eee...nie ten temat



Jak mawiają daltoniści: Życie jest jak tęcza...raz czarne,raz białe!
Awatar usunięty
usunięty

Nie wiem jak to sie stało...ale przeoczenie z mojej strony...jak tu usunąć posta?

Post był edytowany 2007-06-26 21:59:37

Awatar Paulmaelephant
Paulmaelephant

fusa kosa współczuje z powodu dziadka.
Mam takie zdjęcie z wujkiem. Zmarł miesiąc po zrobieniu zdjęcia.
Najtrudniejsze w tego typu fotografii jest dla mnie uchwycenie naturalności osób. Jak widzą że robie im zdjęcie zachowują się nie naturalnie np. śmieją się, mówią coś do mnie, zaczynają się nerwowo ruszać i zachowywać. Potem mówią że źle wychodzą na zdjęciach. (jak się tak zachowują to się nie dziwię).
Ale jak uchwycić ich naturalność, gdy są w zadumie, słuchają kogoś? Czy tylko cierpliwość może pomóc?

Awatar fusa_kosa
fusa_kosa

Tu pojawia się właśnie problem pracy z modelem...
Portret to ciężka sprawa. Był nawet kiedyś taki post: "praca z modelem", taki miał chyba tytuł. Większość ludzi reaguje na aparat tak jak to opisałeś. Robią się nerwowi, przybierają nie naturalne pozy, mówiąc krótko są sztuczni. Różna są sposoby wydobycia naturalności z modela. Warto wcześniej z nim porozmawiać jeśli jest taka możliwość, wytłumaczyć że obiektyw nie gryzie Dać się poznać jako swój człowiek,odpadnie wtedy dla modela stres związany z obcą osobą. Przydało by się też "zmęczyć" modela/modelkę. Różnie różni fotografowie to robią. Długi czas sesji, gdzie osoba fotografowana autentycznie męczy się modelowaniem i robi się naturalna. Niektórzy dla oszczędności robią to pustym aparatem Dopiero później zakładają film. Rozmowa i wciąganie do niej modela, to też pomaga. Trzeba się dowiedzieć co jest w zakresie zainteresowań tej osoby, pozwolić jej zapomnieć o aparacie. Pomagają też obiektywy o dużych ogniskowych tzw. "portretówki" (tak do 200) Model nie czuje wtedy że prawie ma obiektyw w oku Reszta to własne pomysły i improwizacja Alkohol czasem pomaga
Lidokaina w kolano...pawulon dla rozluźnienia... różne są metody
A najlepsza to trafić na kogoś kto nie boi się obiektywu i jest naturalny od początku do końca...ale takich to ze świeczką szukać...

Post był edytowany 2007-06-27 15:12:02



Jak mawiają daltoniści: Życie jest jak tęcza...raz czarne,raz białe!
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.