Awatar usunięty

Studio Fotograficzne

usunięty 18

Witam wszystkich...Myslalem ostatnio troche o studiu fotograficznym i chialem zapytac was ile kosztuje takie cos, mam na mysli tlo fotograficzne z 2 statywami dwie lampy na statywach z parasolkami...to chyba na poczatek wystarczy...??

Mozna cos takiego zrobic samemu...??Mozna za tlo dac jakis zwykly material czy musi byc jakis specjalny...??

Odpowiedzi 18

Awatar feurstick
feurstick

Cytują za Michaelem Freemanem "Materiał tła jest w dużej mierze sprawą osobistych upodobań,
jeśli tylko można go składać i łatwo przenosić. Dobrze nadają
się do tego celu płótno lub tkanina namiotowa, jeśli mają
neutralny odcień i fakturę, a więc pasują do wielu obiektów
tworząc z nimi pewną ciągłość." Dobrym tłe jest też poprostu ściana no i można w końcu sobie rzucić tło z rzutnika.
Co do światła ja bym proponował na początek 1 halogena 1000wat a jak opanujesz jedno źródło światła to bawić się dalej. Taki halogen można kupić na allegro za 60zł.
Pozdrawiam

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Zabawa z jednym źródłem światła to strata czasu. Co najmniej dwa dają sensowne możliwości a jeśli do tego dodamy ekrany odbijające (matowe i błyszczące) to już nie jest źle. Halogen, owszem, można spróbować, ale nie zastąpi to światła błyskowego z wielu powodów. Jam mam taki halogen ale z niebieskim filtrem podnoszącym światło do 500 kelwinów i sam jeden na niewiele mi się zdaje. Mój kumpel ma fajne studio - czarne pomieszczenie (calkowicie), 4 lampy z wielkimi softboxami z mozliwością zastosowania np. "plastra miodu". Do tego profesjonalny światłomierz Minolty (zajebisty!), ale robiąc cyfrą (a ucząc się w studio warto mieć cyfrę) bez światłomierza można sie obyć. Taki zestaw to już naprawdę fajne studio w którym można robić już nawet dość skomplikowane sesje, czy to ludzi, czy martwą naturę. Kumpel zapłacił za wszystko (zdaje się) troszke ponad 3000 zł - większośc lustrzanek cyfrowych jest droższa! Z własnego doświadczenia wiem jednak że na halogenach można samemu zbudować np. softboxy itd. Ostatnio jednak natrafiłem na światlówki z normalnym mocowaniem gwintowym (żarówkowym) o temperwtórze 5500 kelwinów i dość dużej mocy. To rozwiązuje problemy przegrzewania się lamp halogenowych, więc śmiało można myśleć o softboxach.

Ale to nie zastąpi prawdziwych lamp... no może w martwej naturze...

Pozdrawiam

Flawiusz Łapcik



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Henry
Henry

dnia 2007-01-21 23:29:43, użytkownik Flawiusz napisał(a):
Zabawa z jednym źródłem światła to strata czasu.


Jedna lampa + blendy to strata czasu? No to z lekka przesadziłeś. A to czarne studio to też mit i raczej nie powód do chwalenia się (chyba tylko tym że się ne potrafi panować nad światłem i cieniami).

Awatar feurstick
feurstick

Henry ma rację. Ja jednak polecam na początek halogena a potem może softboxy ale to tylko moje skromne zdanie. Pozdrawiam

Awatar usunięty
usunięty

Zrobie tak: na allegro mozna kupic material od 50zl (5m x 3m) na tlo foto, do tego moze dwa halogeny po 500wat ze statywem za 100zl i lampa blyskowa...halogeny rozloze po bokach i zobacze efekty...

Co do swiatlomierza to mam sie kierowac tym co jest wbudowany czy robic 1/60s tak jak ma to byc z lampa...??

Dzieki za pomoc

Awatar feurstick
feurstick

Cytując znów za "specem" Michaelem Freemanem "W rezultacie pomiar światła przez obiektyw dający średni,
ważoną - sposób stosowany najczęściej w aparatach o małym
formacie - jest mniej użyteczny w studiu niż poza nim
Zdecydowanie najczęstszym sposobem pomiaru oświetlenia
jest pomiar bezpośredni światła padającego na miejscu zdjęcia;
Jeśli sam światłomierz jest zbyt duży i zajmuje za dużą
objętość, by można było zmierzyć miejscowe oświetlenie
niewielkiej martwej natury, wówczas można założyć na niego
- w lepszych modelach - małą sondę. W praktyce zarówno
mierniki światła ciągłego, jak i światłomierze do lamp błyskowych są używane w taki sam sposób, z tym tylko wyjątkiem że światłomierz do lamp błyskowych połączony jest z przewodem synchronizujacym lampy tak, aby przycisk na światomierzu wyzwalał także błysk lampy (w zaciemnionym studiu
żarowa lampa rysująca zainstalowana wewnątrz głowicy błyskowej odtwarza wygląd błysku i można ją wykorzystać jak
podstawę do pomiaru światła).

Awatar usunięty
usunięty

Feurstick masz moze jakiegos linka o tym panu i jego sposobie robienia zdjec...?? Chetnie bym poczytal co on o tym mysli

Awatar feurstick
feurstick

Książka - "Fotografia studyjna" tego autora to chyba najlepsza publikacja w tym temacie. Trudno ja kupić. Chodzi w słabym skanie po necie. Książka bardzo fajnie napisana i wyczerpująca temat. A stronka http://michaelfreemanphoto.com/

Awatar Henry
Henry

Ja bym polecił zacząć od książki Dederki o świetle - właśnie pojawiło się wznowione wydanie. Bo "ustawie po bokach i zobacze co wyjdzie" wskazuje na spore braki w podstawach ;-) No w każdym razie ja miałem kiedyś podobny dylemat i stwierdziłem że wywalanie kasy na lampy mi się nie opłaci bo za mało robię takich zdjęć. Kupiłem więc tylko dwie parasolki i stojak - zakładam na nie tanie lampy błyskowe z fotocelami, a ekspozycję sprawdzam cyfrakiem. Choć i tak moją ulubioną konfiguracją na "awaryjne" portrety jest okno i dwu-palnikowa lampa błyskowa na aparacie. Nie jest to arcydzieło techniczne ( http://www.henry.vel.pl/secrets/kt.html ) ale i tak w portretach ważniejsza jest treść a nie forma.

Awatar feurstick
feurstick

Książka Dederki mówi dużó o świetle jest jest napisana tragicznie beznadziejnym topornym językiem. Łatwiej chyba wyciągnąc kilka mądrości z Foremana

Awatar feurstick
feurstick

Aha a te portreciki Henry to całkiem całkiem

Awatar Henry
Henry

Dziękuję :-) Freemana też mam na półce, ale więcej zrozumiałem z Dederki - aczkolwiek zgadzam się z tym że sposób pisania jest pokrętny - szczególnie przy opisach kierunków światła. Niestety w nowym wydaniu jest to bardzo słabo zilustrowane schematami.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Wiesz Henry, ja myślę że jest się czym chwalić. Mówisz o panowaniu nad światłem? To ustaw w tym Twoim studio mnóstwo szklanych elementów i zrób wypasiona technicznie fotkę. Te dwie parasolki na nic Ci sie nie zdadzą bo w szkle odbije Ci się wszystko czego chciałbyś uniknąć i nie wydobędziesz formy szklanych elementów. Dlatego daruj sobie przekonywanie że to co masz to wystarcza. Te portrety które pokazałeś, owszem, jako praca dla hobby są fajne. Miłe buzie miłe światło itd. Problem w tym że dwie parasolki + blendy + okno nie dają wcale panowania nad światłem - co to to nie i nawet nie próbuj mnie przekonywać. Kiedyś też myślałem że kupie jeden halogen z filtrem i pobawię się lustrami, blendami i czym tam jeszcze. Możliwości takiej zabawy szybko mnie znudziły bo się okazało że w nieco bardziej złożonej scence w stylu "martwa natura" nie mogę wszystkiego oświetlić tak jak chcę i ostateczny efekt był mimo wszystko dość przypadkowy. To światło rządziło mną a nie na odwrót. W życiu przygotowałem do druku mnóstwo przeróżnych zdjęć. Były totalne gnoity w których w PS trzeba było wiele zmieniać, poprawiać itd. Były jednak również dobre tachnicznie foty zrobione w świetnie wyposażonym studio aparatem wielkoformatowym i teraz nie zadowala mnie przeciętne zdjęcie wobec którego muszę powiedzieć - "lepiej się nie dało bo nie było jak". Henry, uwierz mi że gdyby Twoje modelki takie jekie są, znalazły się w dobrym studio to zdjęcia miały by lepsze kontrasty, a włosy wydobyły by swoją fakturę i formę w o wiele większym stopniu. Dlatego wcale nie uważam że nauke najlepiej rozpoczynać od najprostszych rzeczy. Gdyby tak było to kursanci prawa jazdy jeździli by Syrenami, albo Trabantami bo jazda takim autem po współczesnych drogach dla początkującego kierowcy to by była nie lada szkola! Tylko po co?
Uwielbiam dobre reporterskie fotografie dlatego że one muszą odzwierciedlać prawdę. W takich fotkach "niedoskonałości techniczne" nie mają takiego znaczenia jak w fotkach studyjnych. Uwielbiam spontaniczne zdjęcia w światle zastanym i innych właściwie nie robię bo przeciętne zdjęcia "studyjne" nie bawią mnie zupełnie. W mojej galerii na tym forum znajdziesz portret dziweczyny który powstał spontanicznie. Przypadkiem wlazłem do baru, spotkałem znajomych, zobaczyłem fajne światło z okna i powiedziałem kumpeli by usiadła przy stoliku i starała się nie ruszać bo czas 1/15s jest dość długi a innego nie dało się zastosować. Nie miałem statywu więc aparat ustawiłem na kwietniku. To zdjęcie powstało zupełnie przypadkowo, bez planowania, ustawiania modela czy światła i po prostu w miare się udało. Ale to kwestia szczęścia na którą w studio nie należy zbyt mocno liczyć i dlatego warto mieć sprzęt na tyle dobry by się później nie irytować. Ja nie mam takiego sprzętu, więc się w to nie bawię. Mój kumpel ma i troszkę mu zazdroszczę...



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar feurstick
feurstick

Mógłbym tutaj pisac o wielu fotografach artystach, nie o glamurowcach rzemieślnikach zresztą nie watyościuję co jest lepsze ale przytoczę fragment wywiadu z Wacławem Wantuchem. Myślę że nikt chyba nie ma wątpliwości, że ten pan potrafi opanować światło. Przupomne tylko, że zdjęcia robi naprawdę w minimalnym pomieszczeniu
"Wiem, że nie używa Pan błysku. Wciąż? Czy coś się zmieniło?
Kiedyś nie umiałem posługiwać się błyskiem. Myślałem, że to jest głupia lampa, która daje płaskie światło, ostre, kontrastowe, o małym zakresie użytecznej tonalności. No i pomyliłem się.

No nie jest to prawda...
Nie miałem dobrych wzorców, ani dobrych możliwości fotografowania błyskiem i jak zacząłem robić eksperymenty, to mnie to wciągnęło do tego stopnia, że już mnie nie interesuje nawet dzienne światło. W pracowni staram się odcinać od światła dziennego, które nie pozwala mi na to, co chcę osiągnąć. Zależy mi na wierności, logice światła. A tę wierność mogę uzyskać jedynie w warunkach studyjnych. W świetle dziennym tracę tę logikę. Mam zbyt dużo ekranów, nad którymi nie jestem w stanie zapanować.

No tak, w studiu wszystkiego pilnujemy, każde światło jest pod kontrolą.
Powiedział pan każde... Ja mam jedno źródło światła!

Każdy akt jest oświetlany tylko jedną lampą?
Tak. Zawsze. Zdziwiło mnie kiedyś, że na warsztaty, które robię zapisał się fotograf, który przyjechał ze swoim asystentem, który również funkcjonuje jako samodzielny fotograf i oni mają u siebie jedenaście lamp. Takich, jaką ja mam tutaj jedną. Ich natomiast dziwiło to, że można pracować tylko jedną lampą.

A jaką ma Pan lampę?
Hensel. Tysiączkę. Wcześniej pożyczałem Elfo.

I co na tej lampie? Softbox?
Tutaj by się nie zmieścił. Używam pleksi, bo dobrze rozprasza. Mam parasolkę, mam ten talerz Hensela taki duży.

Beauty Dish?
No chyba tak, nie pamiętam, jak to się nazywa. Mam ochotę za każdym razem robić jakieś modyfikacje i mimo, że tych środków jest niewiele, to wątpię, żeby każda sesja tutaj miała jakiś rodzaj identycznego oświetlenia. Wbrew pozorom ograniczenia zwielokrotniają nam możliwości, jeżeli wiemy, w którą stronę chcemy iść. I tak staram się bawić oświetlając modelkę zawsze z jednej strony, w sposób logiczny budując bryłę.

Wszystkim początkującym fotografom udowadnia Pan tym ciasnym miejscem i tą jedną lampą, że w fotografii liczy się najbardziej wyobraźnia, liczy się to co w głowie.
Pewnie mając więcej sprzętu można mieć o wiele większe możliwości. Natomiast w sztukach plastycznych jest taka prosta, żelazna zasada. Im więcej ograniczeń, tym większa kreatywność. A nie odwrotnie. To bieda wymusiła te ograniczenia. Nie stać mnie było na softboxy, a nawet gdybym je pożyczył, czy zapożyczył się i je kupił, to nie miałbym ich gdzie rozłożyć. Pewno można inaczej, na pewno można..."

Cytat pochodzi z wywiadu http://www.fotal.pl/artykul/Odwroc_sie_bo_chce_sie_ubrac_czyli_wywiad_z_Waclawem_Wantuchem_doc13306.html
Tyle mam do powiedzenia na ten temat

Awatar Henry
Henry

Jestem fotografem natury i oświetlenie studyjne interesuje mnie niejako przy okazji. Dlatego portrety które robię pstrykam cyfrówką z lampą błyskową, nawet nie tykając lustrzanki czy LF - jasne że lepsze jest wrogiem dobrego, ale cały czas mówimy o fotografii amatorskiej. Chcę tylko przekazać że zaczynać należy od podstaw. Lysy_11 nie wie czego chce, nie wie co z tym będzie robił, więc najlepsze rozwiązanie dla niego to wynająć studio na godziny i sobie wyrobić samemu zdanie (oczywiście po przeczytaniu Dederki i/lub Freemana). No chyba że ma kasy jak lodu - niech kupi fajne studio - może je potem od niego odkupię Co do szkła - fotografując tak trudny temat kolor ścian nie będzie miał znaczenia bo i tak trzeba je obstawić ekranami i uważać na odbicia (aparat, fotograf, akcesoria).

Awatar Flawiusz
Flawiusz

No ja jednak wiem że kolor ścian, sufitu a nawet podłogi ma znaczenie przy fotografowaniu szkła itd. Czarny kolor pochłania światło i eliminuje wszelkie niechciane odbicia i tym samym pomaga kontrolować światło. Kiedyś fociłem przy świetle zastanym z okna lecz żółty kolor ścian i pomarańczowy dywan nadały żółtawą barwę rozproszonemu światłu - bardziej niż się spodziewalem. Nie mogłem jednak powiedzieć że miałem nad tym jakąkolwiek kontrolę. Natomiast masz rację, gość musi sam popróbować by wiedzieć czego chce. Ja mam lekkie skrzywienie zawodowe i na fotografie studyjną patrzę z tego punktu widzenia. Kumpel o którym pisałem tez stworzył swoje studio w celach zarobkowych lecz efekty jakie osiąga w niezwykle krótkim czasie pozbawiły mnie złudzeń. No ale faktycznie do amatorskiej zabawy z czystej ciekawości i z odrobiną pasji może aż tyle nie trzeba...

Pozdrawiam

Flawiusz



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Flawiusz
Flawiusz

Feuristick, podałeś skrajny przykład. Ja mówię o czymś bardziej uniwersalnym nie tylko do robienia aktu B&W. Ludzie to nie jedyny temat do studia, a fotografia produktu choć może i jest rzemiosłem, to pamiętaj że wymaga wiedzy, doświadczenia i umiejętności. Nie dam sobie obciąć ręki że ten fotograf podołał by złożonym wieloelementowym tematom. On poprzez własne metody jest oryginalny (na swój sposób), ale mnie nie o to chodziło.

Nadal uważam że co najmniej 2 światła i blendy.

Pozdrawiam

Flawiusz



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar feurstick
feurstick

To był tylko jeden przykład a jest ich wiele chodzi mi tylko o to że na początku najlepiej próbować oszczędnie a nie od razu całe studio. Akt czy np buty to nie ma żadnego znaczenia. Znam kilka osób z solidnym plastycznym wykształceniem i zapewniam Cię że oprócz artystycznych odjazdów potrafią sfotografować wszystko i to znakomicie. To tak jakby wątpić, że Picasso umiał narysować zwykły portret ale to inna sprawa. Według mnie prawdziwego speca można poznać po tym,że przy minimalnym wykorzystaniu środków tworzy rzeczy niezwykłe,

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.