05-10-2020 19:38
Tytuł: Wiosenna Królowa Beskidów
Seagull 4A, rollei ir400, d-76 1+1
Komentarze
skpt
O, to odległość potencjalnie wspólnowypadowa jest :-)
esoy
Ja z Bielska właśnie do Sosnowca wróciłem. Fakt, nadal blisko, ale też obowiazkow przybyło, czasu ubyło i już czwarty rok idzie jak gór nie widziałem. Ale może na wiosnę...
skpt
"W wielu uroczych miejscach gdzie nie spojrzysz, to wioska ciągnąca się kilometrami."
To prawda. Ale dalej jest sporo miejsc gdzie można spędzić dzień lub kilka bez lub małoludnie :-)
"skpt, jak blisko, jeśli wolno spytać?"
No niestety nie u podnóży, ale na tyle blisko, że z pól w mojej mieścinie Beskidy widać nieuzbrojonym okiem. Oczywiście, gdy przejrzystość powietrza na to pozwala :-) Mieszkam w Siemianowicach, nieopodal Katowic. Godzina jazdy do Bielska, nieco dłużej w żywiecki :-) Dużo dłużej w sądecki, ale na wschód od Popradu to już inna ziemia... :-)
esoy
skpt, jak blisko, jeśli wolno spytać?
Ja kilka lat u podnóży Śląskiego mieszkałem. Teraz będąc już trochę dalej, strasznie mnie ciągnie z powrotem w te strony.

:)
gong
Beskidy bardzo urokliwe są, ale niestety również bardzo gęsto zaludnione. W wielu uroczych miejscach gdzie nie spojrzysz, to wioska ciągnąca się kilometrami. Świerki - co raz częściej słyszy się, że wypadają, bo są mało naturalne dla tego terenu - co mnie osobiście dziwi. Ale wielu leśników potwierdza, że świerka wprowadzano w miejsce wyciętych lasów bukowych, bo rósł szybciej. W rezultacie pojawił się też w miejscach, gdzie nie jest gatunkiem naturalnym.
skpt
Beskidy, to olbrzymi areał bardzo różnych górek. Każdy ich fragment ma swój urok. Poszczególne fragmenty różnią się dramatycznie, między innymi zaludnieniem. "Widokowość" bardzo się w ostatnich latach zmieniła, bo masowo giną świerki. To obecnie zupełnie inne górki, niż te, które pamiętam z dzieciństwa. Tam gdzie był majestat potężnych drzew, teraz często łysina. Dla mnie kapitalne jest to, że mając przyzwoite mapy można wędrować nie trzymając się szlaków. Szczególnie zimą, na nartach. Ale i latem jest mnóstwo ścieżek nieznakowanych, którymi można dreptać, nawet po "krupówkowych" z pozoru miejscach, nie stykając się zupełnie z innymi. Bardzo się cieszę, że mam Beskidy blisko.
A, no i górki skłaniają człowieka do zaprzestania bujania głową w obłokach ;-)

To z wierzchołka Królowej, sporo lat wcześniej, w mojej nieanalogowej erze :-)
wosk
Beskidy uważałem za mało urokliwe, jak widać niesłusznie.
MartaW
Ech... jakbym tam była... dawno temu, z moim Tatą...
Dziękuję za przywołanie wspomnień.