26-01-2016 10:27
Tytuł: subiektywne spacery powarszawskie...
z cyklu: ""krajobrazy niemożliwe, widoki niespodziane""; - - - - - - - luty 2013, w pobliskim parku, aparat: Start II, obiektyw WZFO Ekutar 1:3.5/75, z ręki, czas 1/100 sek., f5.6, ISO 400 (Retro Rollei 400S), z ręki, wywołanie negatywu: Zakład Fotograficzny, opracowanie obrazu: obróbka własna.
Komentarze
Janeq-2010
jak siedzisz... to i przytakuj 
jaskiniar
Janeq-2010 napisał(a):
Nie wiem czy nie złapiesz ba...na ![]() |
wiesz co sądzę na ten temat ...
Janeq-2010
| jaskiniar napisał(a): ba! |
Nie wiem czy nie złapiesz ba...na
jaskiniar
ba!
Janeq-2010
Miszczowskie odwracanie kota ogonem
(a z negatywem - wiadomo - niepowtarzalnie)
jaskiniar
parę osób wytrzymuje... 
Marian
destylat weźmie i kto z nim wytrzyma. uparty. da radę 
zladygin
| marian napisał(a): czyli co. nagana z wpisaniem do akt? ![]() |
Proponuję ostrzejszą karę: obowiązkową terapię w ciemni pod okiem bezwzględnego printera.
jaskiniar
| SQ6GIT napisał(a): 180 stopni? |
"do góry nogami"
jaskiniar
zladygin napisał(a):
No, dość ryzykowne twierdzenie. Osobiście nie odważyłbym się na takie samouznanie. ![]() |
Czy ja wiem - wyostrzenie, kontrast, ewentualne przekadrowanie, "wyprostowanie" i poziomowanie, rozjaśnienie - ot to wszystko.
SQ6GIT
180 stopni?
Marian
czyli co. nagana z wpisaniem do akt?

DAAD
| zladygin napisał(a): Osobiście nie odważyłbym się na takie samouznanie. ![]() |
Ja również.
zladygin
| jaskiniar napisał(a): pps w programie graficznym nie wykonuję żadnych działań, których nie potrafiłbym wykonać przy pomocy powiększalnika Zresztą - przecie tak czynią wszyscy przygotowując efekty fotografii tradycyjnej do zaprezentowania w internecie. Czyż nie? ![]() |
No, dość ryzykowne twierdzenie. Osobiście nie odważyłbym się na takie samouznanie.
jaskiniar
| zladygin napisał(a): Chyba za dużo było tego destylatu i się Tobie obraz w główce poprzewracał... ![]() |
Toż to element twórczy
jaskiniar
| TomaszK napisał(a): To fatalnie! Bo ewentualne błędy na tym etapie procesu są czasem trudne do naprawienia. Skan i obróbkę można łatwo powtórzyć ale sknocony negatyw nie wybacza... Na tym zdjęciu (fajnym zresztą) nie widać jakiejś silnej ingerencji programowej Autora... Edyta podpowiada mi, bym nie udawał świętego... ja też spożywam, ale dopiero wtedy, gdy film suszy się bezpiecznie powieszony |
Na tym etapie błędy, których się obawiam, to - w przypadku dwóch negatywów w koreksie - niewłaściwe ich wprowadzenie, i możliwość zetknięcia się fragmentów. Powtarzanie "cip, cip, cip" podczas "wkręcania" negatywu (w rękawie ciemniowym) po wcześniejszym łyku "na szczęście" zdecydowanie ułatwia przeżycie tego etapu
Kwestia wlewania, mieszania i wylewania - tak dużego stresu już u mnie nie powoduje. Nawet zwiększona liczba "łyknięć" nie ma wpływu na zachowanie kolejności - wywoływacz, przerywacz, utrwalacz. Jedyne czego się mogę obawiać - to to, że wyleję utrwalacz do zlewu zamiast (jeśli jeszcze jest to możliwe) zlać go do butelki...
Płukanie - "dzieje się" samo, odpowiednie umieszczenie wężyka nie jest zagrożone - nawet po liczniejszym "łykaniu"...
Poza tym spożywanie destylatu jest proporcjonalnie rozłożone w czasie realizacji procedury... Musi zostać przynajmniej łyk na zakończenie
ps
obróbka własna (programowa) - dokładnie taka sama jak przy innych zdjęciach. Ba! - nawet jakby mniejsza, bo nie odwróciłem obrazu o 180 stopni
pps
w programie graficznym nie wykonuję żadnych działań, których nie potrafiłbym wykonać przy pomocy powiększalnika
Zresztą - przecie tak czynią wszyscy przygotowując efekty fotografii tradycyjnej do zaprezentowania w internecie. Czyż nie?
zladygin
Chyba za dużo było tego destylatu i się Tobie obraz w główce poprzewracał...

TomaszK
To fatalnie! Bo ewentualne błędy na tym etapie procesu są czasem trudne do naprawienia. Skan i obróbkę można łatwo powtórzyć ale sknocony negatyw nie wybacza...
Na tym zdjęciu (fajnym zresztą) nie widać jakiejś silnej ingerencji programowej Autora...
Edyta podpowiada mi, bym nie udawał świętego... ja też spożywam, ale dopiero wtedy, gdy film suszy się bezpiecznie powieszony 
jaskiniar
ani jednego
konsumuję destylat z Wysp - ale wyłącznie podczas wywoływania negatywów 
DAAD
Ile piw skonsumowałeś w trakcie obróbki własnej?
jaskiniar
siedzenie to nie to samo co przytakiwanie
albo - albo 