05-05-2015 16:26
Tytuł: sezon na wiosnę...(7)
tym razem Ogród Dendrologiczny w Przelewicach, majówka 2015; aparat: Zenza BRONICA SQ-A, obiektyw: ZenzanonS 1:2.8, f=80 mm, z ręki, czas 1/250 sek., f4.0, ISO 125 (Ilford FP4+), ""świecone"" na ISO 64, wywołanie negatywu i opracowanie obrazu: obróbka własna (Rodinal: 1+50, 8.5 min.)
Komentarze
jaskiniar
pamiętaj - nabitą broń nosimy zawsze zabezpieczoną i lufą do góry...
Janeq-2010
Ty mi tu nie mąć; idę załadować Kieva-30 filmem od fotokarabinu MiGa-21
zajęło mi to ze 30 min. - strasznie upierdliwa robota
jaskiniar
Janeq-2010 napisał(a):
chyba na odwrót? 'naświetlaj na cienie, wywołuj na światła' - czyż nie? ![]() |
ojtam, ojtam... już dawno ustalono, że nie jest istotne czy białe jest białe, czy czarne - czarnym, czy też białe-czarnym i odwrotnie...
jaskiniar
Polon napisał(a):
Nie przejmuj się Jaskiniar, nie Ty jeden... Paul Dirac, jeden z ojców współczesnej fizyki i chemii teoretycznej, po sformułowaniu przez siebie relatywistycznej mechaniki kwantowej dla fermionów ze spinem ½ stwierdził: “(...)... Teoria wystarczająca do matematycznego opisu dużej cześci fizyki i całej chemii jest znana, trudność polega tylko na tym, że dokładna implementacja tych praw prowadzi do równań, które są zbyt skomplikowane aby mogłyby zostać rozwiązane...(...)” |
Chemia w fotografii to mały pikuś
Nie przypuszczam bym kiedykolwiek zajął się samodzielnym mieszaniem wywoływacza - z zakupionych składników
. Ale ja o tej chemii pisałem całkiem poważnie. Do liceum poszedłem do klasy mat-fiz, bo zajęcia z chemii kończyły się już w trzeciej klasie, na egzaminach wstępnych wybrałem wariant z matematyką (drugi - obejmował chemię). Z wielkim trudem przebrnąłem przez I rok zajęć z chemii analitycznej - laboratorium 8 godzin tygodniowo przez dwa semestry z cotygodniowymi wejściówkami wpływającymi na końcową ocenę... brrr. A później - tak się jakoś porobiło, że chemia, interpretacja analiz - a nawet ich wykonywanie - ciągle gdzieś mnie tam atakuje. Prowadzę nawet ćwiczenia z hydrogeochemii!!!! To koszmar jakiś - tak więc gdy w ramach hobby muszę "kombinować" - staram się wykorzystywać "procedury" najprostsze i najbardziej efektywne. No a wszystkie ewentualne błędy efektownie dyskontować
jaskiniar
| Polon napisał(a): [ciach...] To znaczy, że gdy nie ma możliwości prawidłowego pomiaru światła, można próbować oszacować ekspozycję, bazując na opisanych w tekście metodach przyblizonych. Napisane jest wyraźnie aby ich nie używać gdy dostepna jest informacja o prawidłowej ekspozycji. |
Tyle, to akurat zrozumiałem. Nie cytowałem tego w kontekście "polecanej przez Mistrza procedury szacowania nastaw przy fotografowaniu" - ale w kontekście dyskusji jaką wcześniej sobie prowadziliśmy
To oczywista oczywistość, że gdy dysponujemy wiarygodnym sposobem oceny "prawdziwych" warunków oświetlenia, należy polegać na tych odczytach. Tę dyskusję można by dalej potoczyć - w kierunku wyższości pomiaru światła odbitego nad padającym, wiarygodności "uśrednienia" pomiaru w przypadku tego pierwszego czy nawet - jakości i wiarygodności szarej karty i zasadności ustawiania jej w teoretycznej V strefie. Ale - co również pisałem kol. Hagakure - pełen zakres systemu strefowego - w amatorskich warunkach dla osób "bawiących się" średnim formatem - to wyłącznie sprawa czysto akademicka
.
Poszukam jeszcze w literaturze takich ogólnych rad. Są nieocenione - nawet gdy wspomagamy swoje działania światłomierzem z aparatu cyfrowego, światłomierzem wbudowanym w aparat, albo zewnętrznym
Polon
| jaskiniar napisał(a): ... zresztą chemii jako takiej nie lubiłem, nie lubię i nie do końca rozumiem... |
Nie przejmuj się Jaskiniar, nie Ty jeden...
Paul Dirac, jeden z ojców współczesnej fizyki i chemii teoretycznej, po sformułowaniu przez siebie relatywistycznej mechaniki kwantowej dla fermionów ze spinem ½ stwierdził:
“(...)... Teoria wystarczająca do matematycznego opisu dużej cześci fizyki i całej chemii jest znana,
trudność polega tylko na tym, że dokładna implementacja tych praw prowadzi do równań, które są zbyt skomplikowane aby mogłyby zostać rozwiązane...(...)”
Marian
procedura wołania itd to wiedza przybliżona oparta na eksperymentach. czyli tzw. kalibracja i po temacie. reszta "digitaltruth" to ziołolecznictwo i homeopatia. zwykle wychodzi, ale idea jest taka by wstrzelić się w środek pola materiału. i tylko tyle i aż tyle. przy reklamacji trzeba podać numer emulsji, właśnie z takich względów. lepiej dobrze i świadomie opanować parę wywoływacz-film tzw niewysokich lotów niż kombinować nieustannie ze zmiennymi parametrami
Polon
| jaskiniar napisał(a): Zgodnie z obietnicą pozwolę sobie zacytować odnośny fragment. Dla porządku dodam, że jest to tekst umieszczony w rozdziale trzecim (Chapter 3), zatytułowanym: Exposure, w podrozdziale: Estimating Exposure (str. 39, Ansel Adams, The Negative. The Ansel Adams Photography Series 2, wydanie: Little, Brown and Company, New York, Boston, London; wydanie 'peperbekowe' XVII z 2013 roku). Przytaczam tekst w oryginale - bo zapewne coś źle zrozumiałem...
|
To znaczy, że gdy nie ma możliwości prawidłowego pomiaru światła, można próbować oszacować ekspozycję, bazując na opisanych w tekście metodach przyblizonych.
Napisane jest wyraźnie aby ich nie używać gdy dostepna jest informacja o prawidłowej ekspozycji.
Janeq-2010
| hagakure napisał(a): Szanowny Panie, ideologię 'obróbki własnej' Ansela Adamsa można zamknąć w jednym zdaniu: naświetlaj na światła, wywołuj na cienie. |
chyba na odwrót? 'naświetlaj na cienie, wywołuj na światła' - czyż nie?
jaskiniar
Zgodnie z obietnicą pozwolę sobie zacytować odnośny fragment. Dla porządku dodam, że jest to tekst umieszczony w rozdziale trzecim (Chapter 3), zatytułowanym: Exposure, w podrozdziale: Estimating Exposure (str. 39, Ansel Adams, The Negative. The Ansel Adams Photography Series 2, wydanie: Little, Brown and Company, New York, Boston, London; wydanie "peperbekowe" XVII z 2013 roku). Przytaczam tekst w oryginale - bo zapewne coś źle zrozumiałem...
| Ansel Adams w "The Negative" napisał(a): In cases where an estimate of exposure is essential, two emergency methods are worth remembering. One is simply to refer to the "tip sheet" packaged with the film. It usually has exposure guidelines for various lighiting conditions, and results will generally be superior to wild guesses, althought certainly not accurate as specific exposure placement. A second emergency approach is to remember, a few basic exposure conditions and apply the following rule: under bright sunlight conditions a "normal" exposure is about 1/16 at a shutter speed equal to 1/ASA-number. Thus with ASA 64 film use 1/60 second at f1/16 for a subject fully iluminated in sunlight. For side light or under bright cloudy conditions, open one stop, under heavy overcast or in open shade, open two to three stops. To repeat, these are emergency procedures to be stored in the back of the mind and used only when no better exposure information is available. |
jaskiniar
| hagakure napisał(a): Szanowny Panie, ideologię 'obróbki własnej' Ansela Adamsa można zamknąć w jednym zdaniu: naświetlaj na światła, wywołuj na cienie. W tej filozofii nie ma miejsce na słoneczną szesnastkę i niezagłębianie się w 'ciemne sprawy', jak Pan raczył określić wywołanie negatywu. Tu musi być wszystko fertig, inaczej system strefowy nie sztymuje. |
Jeszcze raz pozwolę sobie powtórzyć - odnośną stronę, z odnośnej książki Ansela Adamsa podam wieczorem
- nie mam jej w pracy. Oczywiście istnieje - zawsze - możliwość, że nie w pełni zrozumiałem (w końcu napisane jest w obcym języku) co Autor miał na myśli. Mam nadzieję, że wtedy zechce Szanowny Pan skorygować moje błędy. Co do ideologii Ansela Adamsa w kwestii "obróbki własnej" - to nie udało mi się przeczytać/odnaleźć w całej dostępnej mi "trylogii" nic na temat przełożenia zasady "naświetlaj na światła - wywołuj na cienie" (dotyczącej jak zrozumiałem - naświetlania negatywu i wywoływania odbitki) na działania mające na celu prezentację naświetlonego negatywu na monitorze komputera. Ale - szczerze przyznam, że trzeci tom - "The Print" przeczytałem "po łebkach". Między innymi z tego powodu, że nie wywołuję sam odbitek
ps
odnoszę wrażenie, że Szanowny Pan przykłada do tej rozmowy miarę dyskusji o systemie strefowym. A - według mnie przynajmniej - ta rozmowa dotyczy tego systemu w niewielkim stopniu
rbit9n
Szanowny Panie, ideologię "obróbki własnej" Ansela Adamsa można zamknąć w jednym zdaniu: naświetlaj na światła, wywołuj na cienie. W tej filozofii nie ma miejsce na słoneczną szesnastkę i niezagłębianie się w "ciemne sprawy", jak Pan raczył określić wywołanie negatywu. Tu musi być wszystko fertig, inaczej system strefowy nie sztymuje.
jaskiniar
hagakure napisał(a):
Ciekawa argumentacja, szkoda że całkiem błędna. |
To nie była żadna argumentacja, dlatego nie bardzo może być błędna
Jeśli chodzi o moją pamięć dotyczącą chemicznych procesów - może być zawodna, zresztą chemii jako takiej nie lubiłem, nie lubię i nie do końca rozumiem. Jeśli w tym fragmencie dopatrzyłeś się jakiś błędów - z przyjemnością przeczytam właściwą interpretację.
Pozostała część wypowiedzi - to powołanie się na wyczytane w literaturze informacje. Wieczorem służę numerem strony z książki Adamsa
Co tu jest zatem błędnego?
vincemancini

rbit9n
| jaskiniar napisał(a): Skoro tak twierdzisz . Tyle, że przy założeniu 'świecenia' na 64 - procedura wywołania ma inne czasy. A - o ile pamiętam z chemii - różnym związkom jednak robi różnicę, czy będą mieszane z taką, czy z inną intensywnością i częstotliwością. Nie należy zbytnio się zagłębiać w te 'ciemne' sprawy. Większość fachowców - w swoich książkach i tak pisze, że cała 'zabawa' ogranicza się do wyboru przysłon w zakresie 8-22 i czasu dopasowanego do głębi . Wyjście z założenia: słoneczny dzień, mało cienia - dla f16 - czas równa się 1/ISO (w zaokrągleniu) - powtarza się niemal wszędzie . A 'dobór' wywołania' to tylko i wyłącznie kwestia doświadczenia i preferencji. Zwłaszcza, gdy już później obraz pozytywowy głównie jest prezentowany w formie cyfrowej ![]() |
Ciekawa argumentacja, szkoda że całkiem błędna.
jaskiniar

espresso
| Janeq-2010 napisał(a): Przecież 'świecenie na ISO64' filmu o czułości ISO125 to nic innego niż korekta +1EV. |
jaskiniar
Skoro tak twierdzisz
. Tyle, że przy założeniu "świecenia" na 64 - procedura wywołania ma inne czasy. A - o ile pamiętam z chemii - różnym związkom jednak robi różnicę, czy będą mieszane z taką, czy z inną intensywnością i częstotliwością.
Nie należy zbytnio się zagłębiać w te "ciemne" sprawy. Większość fachowców - w swoich książkach i tak pisze, że cała "zabawa" ogranicza się do wyboru przysłon w zakresie 8-22 i czasu dopasowanego do głębi
. Wyjście z założenia: słoneczny dzień, mało cienia - dla f16 - czas równa się 1/ISO (w zaokrągleniu) - powtarza się niemal wszędzie
. A "dobór" wywołania" to tylko i wyłącznie kwestia doświadczenia i preferencji. Zwłaszcza, gdy już później obraz pozytywowy głównie jest prezentowany w formie cyfrowej 
Janeq-2010
Przecież 'świecenie na ISO64' filmu o czułości ISO125 to nic innego niż korekta +1EV.
Nie udawaj, że nie wiesz. Lepiej napisz dlaczego jeszcze nie śpisz.
jaskiniar
tu korekta +1EV (cokolwiek to oznacza) - raczej nie była wskazana
Bo dlaczego miała by być?
Janeq-2010
To dlaczego tak komplikujesz - naświetlaj z korektą +1EV i wywołuj nominalnie. 
jaskiniar
miło mi - dziękuję
[choć przyznam szczerze, że "wołanie" w systemie 8.5 minuty - mieszanie co 30 sekund - niezbyt mi odpowiada
]
Janeq-2010
Tutaj bardzo ładnie 
Janeq-2010
pamiętaj - nabitą broń nosimy zawsze zabezpieczoną i lufą do góry...
Czasy są teraz niepewne - noś odbezpieczoną, lufą w dół, z palcem na spuście