Autor

wosk

26-01-2015 19:53

Tytuł: Styczeń II

2015, Mamiya 645 Pro TL, Sekor 80 mm, 1:1.9, Macophot UP100, HC-110

Komentarze

wosk

wosk

Polon napisał(a): ....

Jesteś niezastąpiony i masz dar opowiadania oraz sporą wiedzę - dzięki
Nie pozostaje mi nic innego jak zapolować na te rarytasy i umyć buteleczki po wywojkach

11 lat temu
Polon

Polon

wosk napisał(a):
Wyobrażam sobie jakby się gawędziło nad szklaneczką czegoś wyszukanego


Oj tak! .... w rzeczy samej... a potem od rzeczy .... uppsss

wosk napisał(a):
Możesz podać jakiegoś producenta single malta, który nie drenuje za bardzo kieszeni, a ma taki smak o jakim piszesz?


Chętnie!
Jak pewnie wiesz, z geograficznego punktu widzenia położenie destylarni w Szkocji można podzielić na 3 główne regiony: Lowlands, Highlands (z wydzielonym słynnym dorzeczem River of Spey, w którym leży ponad połowa wszystkich destylarni w Szkocji) oraz wyspa Islay (czyt. ajla).
Osobiście uważam, że najdoskonalsze whisky powstają właśnie na wyspie Islay.
Nie posiadam kompetencji aby prowadzić ekstensywne porównania single maltów
z Highlands, jednak po zapoznaniu się z wieloma pozycjami tamtejszej “tradycji” jak i “awangardy”, uważam że malty z Islay mają swój niepowtarzalny charakter, który zdecydowanie lepiej trafia w mój gust.

Północno-zachodnie sztormy atlantyckie rozpylają po wyspie Islay sól morską i jod, które są wchłaniane przez rośliny. Roślinność przez tysiące lat kolejnych cykli wegetacyjnych utworzyła na wyspie bogate pokłady torfu. To właśnie torf oraz doskonałej jakości woda źródlana na wyspie są głównymi składowymi niepowtarzalności maltów z Islay. Lokalny torf jest używany jako paliwo, w dymie którego suszy się na specjalnych, drewnianych podłogach ziarno jęczmnienia. Wilgotne ziarno wymaga suszenia przez około 30 godzin. Dzięki temu single malty z Islay mają tak charakterystyczne i niepowtarzalne aromaty dymu, torfu, solanki, morza, jodu, fenolu itd... Podczas dojrzewania aromaty ulegają utemperowaniu, a użycie beczek po bourbonie, porto lub cherry prowadzi do dalszego wzrostu tej kompleksowości.

Na Islay znajduje się obecnie 8 czynnych destylarni.
Spośród których: Ardbeg, Laphroaig oraz Bunnahabhain mają w swojej ofercie edycje single maltów uznawane za najlepsze whisky świata.

Z czystym sumieniem mogę polecić dwie whisky, o znacząco odmiennym względem siebie charakterze, jednak z jedną cechą wspólną: imponującym stosunkiem jakości do ceny. Nawet w skali absolutnej, gdy cena nie gra roli, zawsze umiesciłbym je w ścisłej czołówce.

Pierwsza to 12 letni Bunnahabhain (46.3% vol., niefiltrowany). Destylarnia Bunnahabhain (czyt. bunnahawen) znajduje się na północnym-wschodzie wyspy
i oferowane przez nią single malty mają zdecydowanie lżejszy charakter od tych
z południa, ze względu wodę ze źródeł, ktore nie mają kontaktu z torfem. 12 letnia whisky jest podstawowym produktem destylarni, otwierającym paletę 12, 18, 25 letnich single maltów, a także licznych edycji specjalnych. Świetnie zbalansowana, przypomina najdostojniejsze single malty z Highlands zachowując przy tym zdecydowany, wytrawny charakter prawdziwej whisky z Islay.

Druga moja propozycja to Laphroaig Quarter Cask (48.0% vol., niefiltrowana). Znajdujaca się na południu wyspy destylarnia Laphroaig (czyt. lafrojg) razem ze swoimi sąsiadami (Ardbeg i Lagavulin) produkuje silnie torfowe whisky. Quarter Cast to edycja NAS (No Age Statement), czyli bez podania wieku. To częsta praktyka
w sytuacji, gdy stosunkowo młody single malt wykazuje doskonałe własności smakowe,
i producent nie chce poprzez podanie wieku zachwiać polityką cenową pozostałych single maltów w swojej ofercie, tworzących zwarty system hierarchiczny.
Laphroaig Quarter Cask ma około ~8-10 lat, ale zachowuje się jak zdecydowanie starsze whisky. Powodem jest sposób dojrzewania. W dawnych czasach, gdy działające na Islay destylarnie były nielegalne i whisky było następnie przemycane z wyspy, ważnym czynnikiem była możliwość ukrycia i transportu beczek. Z tego powodu beczki były znacznie mniejsze (ok. 125 litrów, w porównaniu do tradycyjnych beczek na whisky ~350-500 litrów) i nazywały się właśnie Quarter Cask. Laphroaig przeprowadza maturyzację Quarter Caska w takich “przemytniczych” beczkach, co powoduje przyspieszenie porcesu poprzez korzystniejszy stosunek objętości whisky do powierzchni wewnętrzej beczki. Doskonały single malt, niezwykle silny charakter, parę chwil po odkorkowaniu, jego aromat będzie łatwo wyczuwalny w całym domu.

Zarówno Laphroaig Quarter Cask jak i 12-letni Bunnahabhain są w Polsce dostępne za około 200PLN. Jak byłem w Polsce latem to Bunnahabhain'a na pewno kupiłem w Auchan, Laphroaig'a też kiedyś udało mi się kupić w Polsce, ale nie pamiętam gdzie. Zawsze można zamówić przez internet

Ardbegi wszystkie warte są swojej ceny. Ale nie polecam ze względu na wyjątkowo specyficzny, jodynowo-słony smak. Trzeba się przyzwyczaić. Nie znam nikogo komu smakowałby jakikolwiek Ardbeg tak od pierwszego “spotkania”. Natomiast jeśli miałbym wybrać jedną, najlepszą według mnie destylarnię byłby to z pewnością Ardbeg.

Kupując single malta (a w szczególności szampana!) staraj się wybierać te, które stały zamknięte w swoich oryginalnych opakowaniach ochronnych. Nie kupuj ostatniego z półki, który był na pokaz wyciagnięty z kartonika i eksponowany przez wiele miesięcy na światło jarzeniowe.
Single malt, podobnie jak wywoływacz starzeje się Po otwarciu, najlepiej jest go wypić w parę tygodni (albo szybciej ) Nie ma sensu trzymać w pół pustej butelki miesiącami na specjalną okazję. Frakcje orgniczne ulegają utlenieniu, whisky zmienia swój charakter. Jesli zamierzasz przechować małą objętość przez dłuższy czas, najlepiej przelać do mniejszej buteleczki “pod korek”

11 lat temu
wosk

wosk

Dzięki za opinię, jak i wspaniały wykład (jak zwykle). Wyobrażam sobie jakby się gawędziło nad szklaneczką czegoś wyszukanego Możesz podać jakiegoś producenta single malta, który nie drenuje za bardzo kieszeni, a ma taki smak o jakim piszesz?
Edit: literówka

11 lat temu
Polon

Polon

Ładnie
Fragment lodu ułamany "jak od noża"


wosk napisał(a):
Dla nich to takie sacrum, że z lodem to profanum?


Tutaj bym nie przesadzał...
Whisky typu blended (np. Walker, Chivas Regal, Ballantine’s itd....) to są trunki powstałe ze zmieszania whisky zbożowych (głównie z pszenicy) z maltami jęczmiennymi. Te pierwsze posiadają raczej watpliwe wartości smakowe i same w sobie nie nadają się do butelkowania, dlatego uszlachetnia się je poprzez dodatek wysokiej jakości single maltów (jęczmiennych), których pomimo że w finalnej whisky typu blended jest bardzo niewiele, w prawie 100% odpowiadają za szlachetny smak whisky.
Dlatego jestem zdania (to oczywiście moja własna opinia), że nie jest wcale faux pas picie whisky typu blended z lodem, gdyż ten trunek jest specjalnie tak blendowany (ugłaskiwany), aby poprzez swoją “łagodność” był dostęstępny i lubiany przez jak największą liczbę osób.
Ważny jest natomiast dodatek wody. Nawet bardzo niewielki, zdecydowanie zmniejsza prężność par alkoholu nad trunkiem, ułatwiając wydobycie jego prawdziwych aromatów.
Inaczej wygląda sprawa z whisky typu single malt. Tutaj mamy do czynienia z produktem najwyższej jakości od samego początku. Single malt jest wytwarzany od początku do końca w jednej destylarnii, i nie może być niczym uszlachetniony. Jak jest kiepski, to za młodu kupi go jakiś koncern jako dodatek do produkcji whisky typu blended. Jeśli jest dobry, zostanie poddany kilku, czasem kilkunastoletniemu procesowi leżakowania (często w beczkach różnego typu), aż pewnego dnia zostanie podjęta decyzja, że “nadaje” się, aby zostać zabutelkowanym i swoim charakterem oraz walorami smakowymi godnie reprezentować dobre imię destylarni.
W tym przypadku dodatek lodu byłby zdecydowanie nietaktem, szczególnie gdy nie jesteśmy u siebie, i nie możemy ręczyć za jakość wody z której został wykonany. Wysoko zmineralizowana woda może w skrajnym przypadku spowodować wytrącenie się frakcji fenolowych z single malta.
Woda używana jako dodatek do smakowania single maltów powinna być źródlana, zmineralizowana na możliwie niskim poziomie.

To tyle mojego przynudzania W sumie o sigle maltach, jak i belgijskich piwach, tak samo lubię rozmawiać jak je spożywać

11 lat temu
Dreak

Dreak

git

11 lat temu
DAAD

DAAD

wosk napisał(a):

Nawet w szklaneczce z whisky?


Ja teraz jak źwierze wodę piję.

11 lat temu
wosk

wosk

Jamalski napisał(a):
zamów sobie tak w szkocji albo irlandii

Dla nich to takie sacrum, że z lodem to profanum?

11 lat temu
implicite

implicite

Dowcip mi się przypomniał. Dwóch dżentelmenów w sklepie alkoholowym.
- Poproszę whisky
- Coś jeszcze?
- Tak. Dwa plastikowe kubeczki.

11 lat temu
wosk

wosk

RagnarokIII napisał(a):
A i nie byle jaka - smaczny czarny jaś

Też ostatnio raczyłem się taką - niestety lód się szybko skończył...

11 lat temu
Jamalski

Jamalski

wosk napisał(a):
DAAD napisał(a):
Fajne jest ale widać lót, nie lubię.

Nawet w szklaneczce z whisky?

zamów sobie tak w szkocji albo irlandii

11 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

Ostatnio jak piłem whisky to z gwinta - ale na ławce i zimna była
A i nie byle jaka - smaczny czarny jaś

11 lat temu
wosk

wosk

DAAD napisał(a):
Fajne jest ale widać lót, nie lubię.

Nawet w szklaneczce z whisky?

11 lat temu
DAAD

DAAD

Fajne jest ale widać lót, nie lubię.

11 lat temu
miljo

miljo

Ta fotografia to dowód, że warto czasem pochylić się nad pomniejszymi, a jakże bogatymi formami...

11 lat temu