Autor

jaskiniar

30-09-2014 12:14

Tytuł: glówna atrakcja

z cyklu: subiektywne spacery - postrasbourskie, sierpień 2014, Francja; aparat: Zenza BRONICA SQ-A, obiektyw: ZenzanonS 1:2.8, f=80 mm, z ręki, czas 1/125 sek., f8.0, ISO 80 (Retro Rollei 80S), wywołanie negatywu: Zakład Fotograficzny, opracowanie obrazu: obróbka własna.

Komentarze

jaskiniar

jaskiniar

Fotomanek napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
[ciach...]
.... zdaję sobie sprawę, że to podejście jest czysto amatorskie (z mojej strony)
[ciach...]

Też jestem czystym amatorem i na pewno nikim więcej

Jeżeli natomiast, dopuścić już takie oto ryzykowne przypuszczenie, że mam nad innymi jakoweś przewagi, to wynikają one wyłącznie (!) z długości fotoamatorskiego stażu.
Nic ponad to, z całą pewnością

Zatem, gdyby zestawić moje wiadomości z wiedzą przeciętnego ale i wykształconego zawodowca, to cała ta moja wiedza usiana jest licznymi, wielkimi i głębokimi, czarnymi dziurami.

Jednak większość typowo fotoamatorskich problemów, choćby takich, jak właśnie ten, zdążyłem sobie poukładać w głowie już wiele lat temu, zanim większość młodych użytkowników AT zdążyła w ogóle z nimi się zetknąć.

Reszta zależy od konkretnego człowieka i w zależności od tego o czym mowa, od indywidualnych zdolności humanistycznych lub technicznych.
Zależy też od jego charakteru i zwyczajów - zatem, czy przede wszystkim potrafi słuchać - a jeżeli już opanował był tą trudną sztukę, czy potrafi mówić tylko wtedy, gdy faktycznie ma coś do powiedzenia.

Ot i wszystko

***
PS: nieco przekornie, w cytacie wyżej umieściłem owo ulubione, Twoje [ciach, ciach...] aby nadzwyczaj grzecznie poprosić o rezygnację z tego zwyczaju.
Łatwo bowiem odnieść dość przykre wrażenie, że np. wypracowana i przemyślana odpowiedź, jest kompletnie nieistotna dla adwersarza, który albo w całości ją sobie wyciacha, albo obciacha do interesującej go kwestii.

Nie powinieneś się zresztą przejmować tymi moimi odczuciami estetycznymi
Ot, takie tam humanistyczne dziwactwa i niedzisiejsze fanaberie.


Odczuwam potrzebę natychmiastowego wytłumaczenia się z owego "ciachania", które spowodowało u Ciebie tak nieprzyjemne wrażenie. Serdecznie przepraszam, nie było moją intencją okazywanie żadnego lekceważenia
Dla mnie - zmorą - dyskusji internetowej jest właśnie mało wygodne (technicznie) odwoływanie się do konkretnych wypowiedzi współrozmówcy. W tzw. realu - z reguły mamy możliwość natychmiastowego odniesienia się do wypowiedzi (w skrajnych przypadkach poprzez przerwanie). W sytuacji internetowej - albo trzeba żmudnie i dokładnie "dzielić" tekst współdyskutanta z zastosowaniem wszystkich zasad zapisu, albo - co czasem jest czynione i co w tym przypadku zrobiłem - można zacytowąć "in extenso" wypowiedź, co do której się odnosimy. W przypadku rozwijającej się rozmowy - powstaje istny wąż cytatów i odpowiedzi, cytatów odpowiedzi i odpowiedzi na cytaty odpowiedzi. Dodatkowo - tak jak w tym przypadku, gdy odpowiedź nie jest natychmiastowa - takie cytowanie pozwala innym na śledzenie dyskusji... Zastosowanie opcji: [ciach...] - to wyłącznie techniczna propozycja. Pozostaje w nagłówku nick Autora, któremu się odpowiada, a gdy odpowiedź ma charakter ogólniejszy - nie wymaga konkretnych odwołań.
I tylko dlatego zastosowałem tę akurat metodę - odpowiadałem całościowo, a nie konkretnie na poszczególne fragmenty Twojego komentarza

Co do dyskutowanego problemu - choć zdjęcia średnio-formatowe robię (intensywnie) od nieco ponad 4 lat, to wcześniej trochę fotografowałem. Problem kolor versus czarno-białe - mam również "przepracowany" na własny użytek, co więcej mam wyraźnie ugruntowaną opinię kiedy, w jakich przypadkach "wolę" (czy też bardziej mi się podoba) fotografię czarno-białą, a kiedy kolorową. "Przepracowałem" ów problem jeszcze przed erą aparatów cyfrowych . Odnoszę wrażenie, że różnica wieku pomiędzy nami nie jest zbyt wielka, podobnie jak różnica w "stażu" na AT

11 lat temu
Fotomanek

Fotomanek

jaskiniar napisał(a):
[ciach...]
.... zdaję sobie sprawę, że to podejście jest czysto amatorskie (z mojej strony)
[ciach...]

Też jestem czystym amatorem i na pewno nikim więcej

Jeżeli natomiast, dopuścić już takie oto ryzykowne przypuszczenie, że mam nad innymi jakoweś przewagi, to wynikają one wyłącznie (!) z długości fotoamatorskiego stażu.
Nic ponad to, z całą pewnością

Zatem, gdyby zestawić moje wiadomości z wiedzą przeciętnego ale i wykształconego zawodowca, to cała ta moja wiedza usiana jest licznymi, wielkimi i głębokimi, czarnymi dziurami.

Jednak większość typowo fotoamatorskich problemów, choćby takich, jak właśnie ten, zdążyłem sobie poukładać w głowie już wiele lat temu, zanim większość młodych użytkowników AT zdążyła w ogóle z nimi się zetknąć.

Reszta zależy od konkretnego człowieka i w zależności od tego o czym mowa, od indywidualnych zdolności humanistycznych lub technicznych.
Zależy też od jego charakteru i zwyczajów - zatem, czy przede wszystkim potrafi słuchać - a jeżeli już opanował był tą trudną sztukę, czy potrafi mówić tylko wtedy, gdy faktycznie ma coś do powiedzenia.

Ot i wszystko

***
PS: nieco przekornie, w cytacie wyżej umieściłem owo ulubione, Twoje [ciach, ciach...] aby nadzwyczaj grzecznie poprosić o rezygnację z tego zwyczaju.
Łatwo bowiem odnieść dość przykre wrażenie, że np. wypracowana i przemyślana odpowiedź, jest kompletnie nieistotna dla adwersarza, który albo w całości ją sobie wyciacha, albo obciacha do interesującej go kwestii.

Nie powinieneś się zresztą przejmować tymi moimi odczuciami estetycznymi
Ot, takie tam humanistyczne dziwactwa i niedzisiejsze fanaberie.

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

Fotomanek napisał(a):
[ciach...]

W pierwszych słowach tego co piszę, chcę przeprosić że dopiero teraz piszę to co piszę, choć napisałem wcześniej, że napiszę to co piszę wcześniej

W kolejnych słowach tego co piszę, chcę poprosić - by to co napiszę było traktowane nie jako osobistą odpowiedź na to co napisałeś, a na co miałem odpisać już wcześniej - ale jako podtrzymanie ciekawej dyskusji o podejściu do fotografii. Choć zdaję sobie sprawę, że to podejście jest czysto amatorskie (z mojej strony).

W pełni się zgadzam z tym, że są tematy fotograficzne, które większe wrażenie (zwłaszcza to pierwsze, które podobno najbardziej "się liczy") robią na odbiorcach tylko w kolorze albo tylko w B&W. Ale - podobnie jak i Ty uważam, że większość (a w przypadku drugiego i kolejnego wrażenia wywołanego u odbiorcy prawie wszystkie) można zaliczyć do tych, które określiłeś mianem "motywu o nieostrych kryteriach". Jeśli - próbujemy niejako obiektywnie ustalić, że kryteria są nieostre - to równie niejako automatycznie przyjmujemy założenie, że wyostrzenie owych kryteriów jest sprawą indywidualnego odbioru...

Piszesz - trochę chyba przewrotnie, że skoro fotografia monochromatyczna wymaga ("na ogół") filtrów, to zamiast stosować metody zastępcze (filtry dodatkowo wzmacniające/separujące poszczególne kolory w postaci odcieni szarości) - lepiej niejako "od razu" (w przypadku tej fotografii) użyć wersji kolorowej. Masz o tyle rację, że kolor podkreśla przestrzenność poszczególnych obiektów w o wiele prostszy - i "szybszy" sposób. Odnosząc się do powyższej fotografii - przy jej robieniu nie były używane żadne filtry. Być może gdybym je zastosował - to i bez koloru bryły poszczególnych budynków "wyłoniłyby się" jeszcze wyraźniej.

Nie chcę broń Boże bronić wersji monochromatycznej - albo kolorowej niczym Nicei. Wszystko dla wszystkich. Im dłużej przyglądam się fotografowaniu - tym bardziej skłaniam się ku konstatacji, że - podobnie jak w innych dziedzinach sztuki, tych gałęziach sztuki, w której pojedynczy autor tworzy obraz prezentowany innym, potencjalnym autorom - określenie "innym" rozumiem wielopłaszczyznowo - kryteria obiektywne praktycznie nie istnieją.

Nie zwalczam - bynajmniej - koloru, wręcz przeciwnie. Uznając dominację koloru w otaczającym nas, postrzegalnym i możliwym do zrozumienia, interpretacji Świecie - próbuję zobaczyć/pokazać - ten kolor bardzo prostymi środkami, co do których mogę zakładać, że wraz z doświadczeniem, będę mógł próbować je (te środki) opanować...
Poza tym - o czym chyba pisałem - dzięki monochromatyczności, próbuję zmusić (to brzmi nie ładnie - próbuję nakłonić) odbiorcę do tworzenia własnych kolorów do pracy wyobraźni. Skądinąd mam przekonanie o "leniwości" ludzi, i o tym, że jeśli pokazuje im się swoje wyobrażenie koloru - to raczej się przeciw temu "buntują". Natomiast gdy kolor "zastąpiony" jest odcieniem szarości - odbiorca wedle własnego doświadczenia, wrażliwości, etc. - "widzi" obraz "czarno-biały" w kolorze

Zapewne - kiedyś tam, w przyszłości - "porwę się" na kolor. Zresztą w przeszłości - zwłaszcza w czasach "przedcyfrowych" sporą część zdjęć robiłem na kolorowym slajdzie, negatywie kolorowym. Zresztą jak większość podobnych mi fotoamatorów.

Dziękuję za życzenia, dziękuję za wypowiedź

11 lat temu
Foto

Foto

Szkoda, że rozeta trochę pozasłaniana przez wieżyczki które są nad portalem, no ale nie mi oceniać dawnych mistrzów którzy to budowali

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

już przeczytałem...

11 lat temu
Janeq-2010

Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
Fotomanek napisał(a):
[ciach...]

***

Bardzo dziękuję za tak obszerną wypowiedź
Wydrukowałem ją sobie - i wieczorem spróbuję - [...]


No myślałem, że wieczorem [codziennie] będziesz ją czytał

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

Fotomanek napisał(a):
[ciach...]

***

Bardzo dziękuję za tak obszerną wypowiedź Wydrukowałem ją sobie - i wieczorem spróbuję - na zasadzie rozmowy - a nie dyskusji - coś napisać

11 lat temu
Fotomanek

Fotomanek

jaskiniar napisał(a):
Masz wiele racji, także zapewne i w tym stwierdzeniu o 'wyższości' fotografii wielokolorowej nad dwukolorową

Nie ma czegoś takiego, jak wyższość fotografii kolorowej nad monochromatyczną
Są za to takie tematy fotograficzne, które tylko w kolorze będą robić wrażenie, lub tylko w B&W.
Są też motywy o nieostrych kryteriach. Mawia się o nich, że nie wymagają koloru (np. krajobraz zimowy) lub nie wymagają monochromu (jak np. czmielkowe krajobrazy, które czasami, można użyciem koloru wzmocnić)
Fotografia monochromatyczna na ogół wymaga filtrów. W znakomitej większości przypadków, chodzi o zróżnicowanie tłumaczenia się naturalnych barw na odcienie szarości.
Bywa - tak jak właśnie w przypadku Twojego zdjęcia, że nie można (lub bardzo trudno to zrobić!) zróżnicować je w stopniu dostatecznym.
Dlatego kolor MUSI wtedy pomóc. Przecież zróżnicuje te barwy doskonale.
Popatrz raz jeszcze na czarno białą wersję swojego zdjęcia. Po stronie prawej, masz ścianę ułożoną z kontrastowych elementów poszczególnych elewacji. Po stronie przeciwnej, znacznie mniej kontrastową - wręcz bladą, choć z licznymi szczegółami.
Co jest w środku? Niemal jednolita szarość naćkana drobnymi szczegółami.
W sumie, daje to trudny do wzrokowego opanowania chaos i rozedrganie obrazu.

Popatrz teraz na wersję kolorową. Nagle wyłoniły Ci się z obrazka pojedyncze bryły poszczególnych budynków. Kościół z szarego ozdobnego muru przeistoczył się w przytłaczającą wielkością i wspaniałością budowlę. Tu masz przestrzeń i skalę, których na monochromie nie było.
Zatem to właśnie zdjęcie - ten kadr (!) po prostu koloru wymaga.
Jeżeli można fotografować tu z sukcesem w B&W, to pewnie tylko znacznie mniej ogólnie - ograniczając się do fragmentów Twojego zdjęcia i nadto na bardzo selektywnym materiale.
Co do furtki, o której piszesz, to nie miałem zamiaru się asekurować
Jakże inaczej można opisać ten problem w jednym zdaniu?

Zatem, oprócz tego, że bez wątpienia ważnym jest, co się komu podoba a co nie, to istnieją jeszcze pewne kryteria obiektywne od których nie można uciec.

Także uruchamianie wyobraźni jest nadzwyczaj pożądane, byle tylko tej wyobraźni wystarczyło do przewidzenia wszystkiego.
Koloru nie warto zwalczać podpierając się ćwiczeniem wyobraźni, bo kolor jest naturalną cechą każdej scenerii i każdego tematu - i albo pomoże ekspresji obrazu, albo zaszkodzi, albo pozostanie obojętnym. Innej drogi niema
Chyba, że zostanie wynaleziony taki materiał monochromatyczny, który inaczej przetłumaczy np. brąz i zieleń, pomimo tej samej zdolności obu barw do odbijania światła białego.

Kolor należy zwalczać tylko wtedy - kolor na zdjęciu, ma się rozumieć - gdy fotografuje się wyłącznie dla koloru - bo atrakcyjny sam w sobie.

Zatem porwij się na ten zdradliwy kolor także na filmie i błonie - no i zaprzyjaźnij się z nim już na zawsze

Czego szczerze Ci życzy Fotomanek z AT

***

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

nie jest ważne co jest ładne, ważne jest co się komu podoba Masz wiele racji, także zapewne i w tym stwierdzeniu o "wyższości" fotografii wielokolorowej nad dwukolorową (no - z odcieniami). Ale - zawsze jest jakieś ale - nawet Ty zostawiasz sobie coś w rodzaju furtki pozwalającej na uniknięcie konsekwencji tak kategorycznych opinii. Ta furtka to stwierdzenie: "w pewnych, konkretnych sytuacjach. " I dzięki tej furtce możemy przejść do tematu pt.: "indywidualny odbiór". Dla mnie - wykorzystując tę "furtkę" - w tej konkretnej sytuacji kolor wprowadza dodatkowy "szum" informacyjny. Nie dosyć, że obraz jest przebogaty w szczegóły, to dodatkowo - dochodzą kolory i ich odcienie. Mnie to bardziej "męczy" - niż, faktycznie nieco przesadzona - ostrość obrazu czarno-białego. A bez "furtki" - obraz kolorowy jest bardzo realny, rzeczywisty, z pewnością bardziej rzeczywisty od czarno-białego. A ja lubię uruchamiać wyobraźnię

11 lat temu
Fotomanek

Fotomanek

jaskiniar napisał(a):
Obrazek w kolorze - może - wyglądać mniej więcej tak: ......

Wiesz? Nie będę się przechwalał przenikliwością własnej, trójwymiarowej (i barwnej!) wyobraźni - ale teraz DOPIERO (!) widać, że to miejsce faktycznie jest główną atrakcją!!
Zapiera dech! To kolejny, świetny przykład wyższości koloru w pewnych, konkretnych sytuacjach.

***

11 lat temu
Janeq-2010

Janeq-2010

"Pieskie życie" - ano pamiętam

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

Janeq-2010 napisał(a):
a dlaczego cała rozeta się nie zmieściła? ładna przecież...

takie życie

11 lat temu
Janeq-2010

Janeq-2010

a dlaczego cała rozeta się nie zmieściła? ładna przecież...

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

Europejczycy... może się czegoś wstydzą, a może to "niezdrowe rumieńce"...

11 lat temu
Janeq-2010

Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
Kolor mam na fotografiach z aparatu cyfrowego. Na kliszy na kolor się nie porywam


co za miejsce i ludzie o czerwonych twarzach

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

Kolor mam na fotografiach z aparatu cyfrowego. Na kliszy na kolor się nie porywam
Obrazek w kolorze - może - wyglądać mniej więcej tak:
Obrazek
choć oczywiście kadr nie jest idealnie ten sam

11 lat temu
Fotomanek

Fotomanek

jaskiniar napisał(a):
.... napierniczać musi

Jednak powinieneś to przewidzieć i zastosować jakoweś antidotum
Moim zdaniem, pomógłby kolor, choć pozornie to nieprawdopodobne
Kolor ociepliłby scenerię i uczynił ją przytulną i atrakcyjną, jak na główną atrakcję przystało. A tak, każdy pies by stamtąd uciekł (który, jak wiadomo, postrzega w B&W)

Poza tym, predator Ci się sfocił w lewym górnym rogu

***

11 lat temu
jaskiniar

jaskiniar

atrakcja główna - to i napierniczać musi. Nie ma to-tamto

11 lat temu
Fotomanek

Fotomanek

Napiernicza po oczach, niczym bracia Kliczko

***

11 lat temu